- Ona [Barbara Nowacka - red.] nie może wziąć na siebie odpowiedzialności jako jedna jedyna. Odpowiedzialność za wynik bierzemy wszyscy - powiedział Włodzimierz Czarzasty (SLD) na antenie Polsat News. - Ona jest liderką i jak zwykle do lidera będzie najwięcej pretensji, bądź fanfary dla lidera będą grały najdłużej. Życzę jej tego drugiego. Ten projekt nabiera rumieńców - uznał Czarzasty.

 

Pytany o możliwość objęcia teki premiera przez Barbarę Nowacką zauważył, że najpierw trzeba uzyskać dobry wynik w wyborach. - Po wyborach wszystko się może zdarzyć. Może poza jedną rzeczą: że lewica pójdzie z PiS - stwierdził polityk SLD. Podkreślał, że wybór Barbary Nowackiej na lidera Zjednoczonej Lewicy jest pokazaniem nowego pokolenia i nowego myślenia.

 

Czarzasty zapewniał, że wybór Nowackiej na lidera był jednomyślny. Odpierał tym samym zarzuty Ryszarda Kalisza, że będzie ona miała teraz pod górkę. - Gdyby Ryszard Kalisz usiadł sobie z Markiem Siwcem na ławce, z moim przyjacielem Robertem Kwiatkowskim na ławce, z panem Rozenkiem na ławce, to doszliby do wniosku, że lepiej by było iść razem z nami niż, drogi Ryszardzie, siedzieć z boku i opisywać zjawisko, które przegapiłeś. Ten pociąg już ruszył - tłumaczył obrazowo Czarzasty. Od razu pośpieszył z informacją dla swoich kolegów. - Są jeszcze wagony, do których można wsiąść.

 

Proponował, by "nie szli bokiem" jak Ryszard Kalisz. - Siedzą i mówią: fajna ta Zjednoczona Lewica, ale przecież tam jeszcze wiele osób jest niefajnych - i od razu zaapelował - Ryszard, przestań, wypuść z siebie powietrze, będziesz szczuplejszy. Przyjdź do nas!

 

Ryszard Kalisz był do 2013 członkiem SLD ale został wykluczony z tego ugrupowania za kontakty z ruchem Europa Plus. Był posłem SLD i z ramienia tej partii był ministrem spraw wewnetrzych w rządzie Marka Belki. Był także szefem Kancelarii Prezydenta podczas kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego.