W stolicy dziś demonstracja pracowników leśnych przeciwko Lasom Państwowym. Około 5 tysięcy osób zaprotestuje przeciwko "niewłaściwej polityce Lasów Państwowych w stosunku do rynku usług leśnych". Skarżą się na niskie wynagrodzenia i zmuszanie ich do pracy "na czarno".

 

Warszawiacy mogą spodziewać się utrudnień w ruchu od godz. 11. Demonstrujący wyruszą sprzed stadionu "Skry" przy ul. Wawelskiej. Potem przejdą ulicami: Chałubińskiego, Boya-Żeleńskiego, Bagatela, aż dotrą przed Kancelarię Premiera przy al. Ujazdowskich. Następnie wrócą przed "Skrę". Protest ma się planowo zakończyć między godz. 14 a 15.


Pracownicy leśni przede wszystkim zwracają uwagę na niskie płace i zatrudnianie ich na umowach śmieciowych. "Podobnie jak górnik, nauczyciel czy pielęgniarka, on też ma prawo do legalnego zatrudnienia, urlopu, ubezpieczenia, opieki lekarskiej i uczciwej zapłaty za swoją pracę. Pracując w deszczu, upale, na mrozie i śniegu, obsługując niebezpieczne maszyny naraża się na kalectwo i śmierć" - czytamy w oświadczeniu Stowarzyszenia Przedsiębiorców Leśnych.


Protestujący twierdzą, że są wyzyskiwani przez nieuczciwie działające firmy, które są z kolei zmuszone do tworzenia szarej strefy i pracy "na czarno" przez warunki stworzone przez Lasy Państwowe. To ta państwowa firma ma - według organizatorów protestu - zmuszać podwykonawców do "niewolniczej, kilkunastogodzinnej pracy przez 6 dni w tygodniu".

 

Niemal wszystkie prace związane z pozyskaniem drewna, zrywką i zagospodarowaniem lasu zlecane są przez Lasy Państwowe prywatnym firmom zewnętrznym - Zakładom Usług Leśnych. Około 4 tys. takich firm zatrudnia prawie 60 tys. pracowników.