Do zaćmienia Księżyca dochodzi, gdy w jednej linii ustawią się Słońce, Ziemia i Księżyc. Cień, który rzuca nasza planeta jest wtedy tak duży, że Księżyc całkowicie się w nim chowa. I przestaje świecić, bo warto pamiętać o tym, że ziemski satelita świeci światłem odbitym od Słońca.

 

Księżyc dzisiejszej nocy był wyjątkowy nie tylko przez to, że doszło do zaćmienia. Srebrny glob był też większy niż zazwyczaj - aż o 10 procent. To efekt tzw. perygeum Księżyca, oznaczającego, że znalazł się on najbliżej Ziemi. Zbliżył się do niej na odległość 357 tys. kilometrów i było to największe zbliżenie Księżyca do Ziemi w 2015 roku. Taki powiększony Srebrny Glob został przez astronomów określony mianem Superksiężyca.

 

W ostatnim stuleciu zaledwie pięć razy mieliśmy okazję zobaczyć jednocześnie zaćmienie naszego satelity i jego perygeum. - Następna okazja, aby zobaczyć Superksiężyc podczas zaćmienia będzie dopiero w 2033 roku - powiedział popularyzator astronomii Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik i planetarium Niebo Kopernika w Warszawie.

 

Zaćmiony Superksiężyc miał wyjątkowy kolor. - Nie zniknie całkowicie, bo będzie miał krwistoczerwoną barwę. To dlatego, że będzie go oświetlała rozświetlona przez światło słoneczne ziemska atmosfera. To ten sam efekt, który my obserwujemy podczas wschodu czy zachodu Słońca - mówił jeszcze przed zaćmieniem Wójcicki.

 

PAP