Radosław Sikorski wskazał "jedyne zadanie" prezydenta. "Rząd swoje zrobił"

Polska

- Prezydent ma główne, a w zasadzie jedyne zadanie - ocenił w sobotę Radosław Sikorski, wskazując, że Karol Nawrocki powinien "użyć swojej domniemanej bliskości z Donaldem Trumpem, żeby wyegzekwować" decyzję stałej bazie wojsk USA w Polsce. Szef MSZ dodał, że w tej kwestii "rząd swoje zrobił", a resztą powinien zająć się prezydent.

Radosław Sikorski w garniturze i krawacie przemawia przy mikrofonie, a w lewym górnym rogu w okrągłej ramce widoczny jest inny mężczyzna w garniturze.
PAP / Paweł Supernak / Polsat News
Radosław Sikorski wskazał "główne, jedyne zadanie" prezydenta

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz stwierdził, że "Polityczna decyzja w sprawie utworzenia bazy USA w Polsce została już podjęta, Biały Dom dał zielone światło". W sobotę do tych słów odniósł się Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych. Podkreślił w pierwszej kolejności, że decyzję muszą najpierw zatwierdzić Pentagon i MON.

Sikorski wskazuje "główne zadanie" prezydenta Nawrockiego

- Tutaj pan prezydent ma główne, a w zasadzie jedyne zadanie państwowe - użyć swojej domniemanej bliskości z Donaldem Trumpem, żeby wyegzekwować tę decyzję, bo rząd swoje zrobił, to znaczy wystosował uchwałę Rady Ministrów do władz amerykańskich, że jesteśmy gotowi tę bazę przyjąć i za nią zapłacić - powiedział Radosław Sikorski.

 

ZOBACZ: "Zielone światło". Marcin Przydacz wprost o utworzeniu stałej bazy USA w Polsce


Wicepremier przypomniał o precedensie związanym z bazą USA w Polsce. W Redzikowie znajduje się otwarta w 2024 roku, za rządów Donalda Tuska, amerykańska baza obrony przeciwrakietowej. Sikorski podkreślił, że liczy na obecność amerykańskich wojsk nad Wisłą.


- Życzymy sobie drugiej bazy, tym razem wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych, były już komisje dotyczące wybrania właściwej lokalizacji. Mam nadzieję, że nawet gdyby Stany Zjednoczone miały zredukować liczbę swoich żołnierzy w Europie jako całości, to tu, gdzie jest prawdziwe zagrożenie, wzmocnią swoją obecność - zaznaczył szef MSZ.

Szef MSZ o rosyjskich prowokacjach

Radosław Sikorski odniósł się również do wtargnięcia pięciu rosyjskich dronów w przestrzeń powietrzną Mołdawii. Ocenił, że może mieć to związek z dążeniem Wladimira Putina do odcięcia Ukrainy od pomocy międzynarodowej.

 

ZOBACZ: Rok prezydentury Nawrockiego. Sikorski z "życzeniami", nie obyło się bez przytyków


- Putin ewidentnie chce odciąć Ukrainę od pomocy zagranicznej, a im bardziej Ukrainę atakuje, im bardziej nam grozi, tym bardziej powinniśmy Ukrainę wspierać - zauważył Sikorski. Dodał również, że bez znaczenia jest to, że Mołdawia nie należy do NATO, bo "Putin nie ma zahamowań" i może zaatakować także państwa należące do sojuszu.


- Putin eskaluje, bo myśli, że się go przestraszymy, bo myśli, że uda mu się nas zastraszyć - powiedział szef MSZ. - Nie dajmy się zastraszyć, nie słuchajmy, także tu w Polsce, ruskich onuc i ich pożytecznych idiotów - zaapelował w sobotę Radosław Sikorski.

Michał Szpojankowski / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie