Prezydent Korei Południowej grozi Ukrainie. "Podejmiemy dodatkowe środki"

Świat

Korea Południowa podejmie "dodatkowe kroki”, jeśli Ukraina nie przeprosi za ujawnienie informacji o przekazaniu jeńców wojennych - napisał w mediach społecznościowych prezydent Li Dze Mjung. Szef kancelarii Wołodymyra Zełenskiego Kyryło Budanow oświadczył wcześniej, że walcząca po stronie Rosji północnokoreańska armia "uczy się" na wojnie w Ukrainie, by przygotować się do walk we własnym regionie.

Zdjęcie przedstawia polityków Lee Jae-myunga i Wołodymyra Zełenskiego na tle zniszczeń.
AP/Eraldo Peres / AP/Aurel Obreja / AP/Kateryna Klochko
Li Dze Mjung i Wołodymyr Zełenski (zdj. ilustracyjne)

"Jeśli (władze w Kijowie - red.) będą nadal odmawiać uznania faktów i publicznych przeprosin, podejmiemy dodatkowe środki. Ponieważ jest sprawa dotycząca prestiżu narodu i państwa, nie może zostać zignorowana" – podkreślił południowokoreański przywódca.

 

Li nie sprecyzował, jakie jego administracja może podjąć działania wobec Ukrainy. "Wyrażam głębokie ubolewanie wobec Ukrainy, która (...) czyni z głowy obcego państwa kłamcę, a wezwana do uznania faktów i przeprosin, mówi o 'rychłym starciu zbrojnym między Północą a Południem', prowokując wybuch wojny na Półwyspie Koreańskim" - dodał.

 

ZOBACZ: Korea Południowa reaguje na działania sąsiada. "Rosnące zagrożenie"

 

W ocenie agencji Yonhap oświadczenie Li to bezpośrednia reakcja na wpis Kyryła Budanowa, szefa gabinetu ukraińskiego prezydenta. Oznajmił on w mediach społecznościowych, że walcząca po stronie Rosji północnokoreańska armia "uczy się na naszej wojnie i się zbroi”, przede wszystkim po to, by przygotować się do "aktywnych walk we własnym regionie".

Zgrzyt dyplomatyczny na linii Kijów-Seul. Poszło o jeńców z Korei Północnej

Spór dyplomatyczny na linii Kijów-Seul wybuchł po tym, gdy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski niespodziewanie ujawnił w zeszłym tygodniu na forum ONZ informację o przekazaniu dwóch północnokoreańskich wojskowych schwytanych przez siły ukraińskie w rosyjskim obwodzie kurskim w 2025 roku do Korei Południowej.

 

Wywołało to oburzenie władz południowokoreańskich, gdyż według tamtejszego wywiadu to Kijów prosił o zachowanie całkowitej dyskrecji ze względu na obawę przed negatywnym wpływem ujawnienia sprawy przekazania żołnierzy na swoje rokowania z Rosją dotyczące wymiany jeńców.

 

Odnosząc się do tych zarzutów, ukraińska administracja zaprzeczyła, jakoby zawarto porozumienie o utrzymaniu transferu w tajemnicy. Próbując jednak załagodzić rosnące napięcia, szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha ocenił w czwartek, że wynikła sytuacja to jedynie "dyplomatyczne nieporozumienie". Minister zaznaczył, że Korea Płd. pozostaje "ważnym państwem", a Kijów szczerze liczy na szybkie rozwiązanie tej kwestii.

 

ZOBACZ: Rosja i Korea Północna otworzyły pierwszy most drogowy nad rzeką Tumen

 

Według szacunków państw zachodnich i Seulu Pjongjang wysłał do Rosji od końca 2024 roku ponad 14 tys. żołnierzy w celu wsparcia rosyjskiej machiny wojennej w wojnie przeciwko Ukrainie. W zamian reżim Kim Dzong Una otrzymuje od Rosji wsparcie gospodarcze oraz militarne.

Alicja Krause / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie