"Zobaczyła błysk", "aż domem zatrzęsło". Mieszkańcy o atakach przy granicy

Polska

- Akurat żona się obudziła, zobaczyła błysk najpierw, a później było dosyć mocne uderzenie, słyszalne w całej naszej miejscowości - mówił wójt gminy Dorohusk na antenie Polsat News. Wojciech Sawa opowiedział, jak z perspektywy mieszkańców wyglądał niedzielny poranek, podczas którego wschodnia część Polski odczuwała skutki rosyjskich ataków tuż przy granicy z Ukrainą.

Mężczyzna w ciemnym ubraniu siedzi w biurze na tle czerwonych obrazów z godłem Polski.
Polsat News
Wójt gminy Dorohusk Wojciech Sawa komentuje rosyjskie ataki przy granicy

Z relacji wójta gminy Dorohusk (woj. lubelskie) wynika, że rosyjskie uderzenia na terenie Ukrainy zaczęły być odczuwalne dla mieszkańców terenów przygranicznych około godz. 4 nad ranem. Jak mówił Wojciech Sawa, w Dorohusku rozległ się wówczas dźwięk wybuchu. 

Ataki Rosji tuż przy granicy. "Huk, jakby bomba spadła"

W godzinach porannych dron uderzył w stację benzynową około 800 metrów od przejścia granicznego w Jagodzinie. Wskutek ataku ogniem zajęły się również dwie ciężarówki.

 

Podobne doświadczenie przeżyła pani Alina z Gorzyc w powiecie tarnobrzeskim na Podkarpaciu. Swoją relacją podzieliła się z nami poprzez Wrzutnię. "Godz. 4:30. Huk, jakby bomba gdzieś spadła niedaleko. Wstaliśmy na równe nogi, bo domem aż zatrzęsło. Od razu po tym buczenie samolotów i seryjne dwa strzały. Później o 6:30 znowu jakieś strzały. Zero alertów!" - przekazała nam pani Alina. 

 

ZOBACZ: Atak "800 metrów" od polskiej granicy. Jest potwierdzenie ze służb

 

Z kolei w Dorohusku, jak opowiadał wójt gminy, po około pięciu minutach od wybuchu zawyły syreny. - Był to ten trzyminutowy sygnał modulowany, który jest w takich sytuacjach uruchamiany. Po raz pierwszy pojawił się on w Dorohusku. Od razu po tym sygnale wspólnie udaliśmy się w bezpieczne miejsce - mówił Wojciech Sawa. 

 

Zdaniem wójta niepokój i obawy mieszkańców związane z rosyjską aktywnością pojawiły się w czwartek, kiedy syreny zawyły na przejściu granicznym w Jagodzinie. - Były one bardzo dobrze słyszalne u nas w Dorohusku. Te syreny wyły ponad godzinę i myślę, że już wtedy pojawiły się takie emocje i obawy. Niestety dzisiaj rano to się potwierdziło tymi dwoma atakami - wskazał Sawa. 

 

 

WIDEO: Wójt gminy Dorohusk Wojciech Sawa o rosyjskich atakach przy granicy z Polską

 

Atak na pociąg relacji Kijów-Warszawa. Rosną obawy i niepokój wśród mieszkańców

Z jego relacji wynika, że drugi atak - na pociąg relacji Kijów-Warszawa, do którego doszło około dwóch kilometrów od granicy - był słyszany przez mieszkańców Dorohuska około godz. 8:30.

 

- Wiadomo, czegoś takiego jeszcze tutaj nie było, mimo tego, że jesteśmy blisko frontu, blisko Ukrainy, dzisiejsze wydarzenia wzbudziły naprawdę obawy i niepokój wśród naszych mieszkańców - podkreślił wójt, opowiadając o wrażeniach, jakie odniósł podczas rozmów z mieszkańcami. 

 

ZOBACZ: Atak na Ukrainie. "Trafiono w pociąg relacji Kijów-Warszawa"

 

Sawa odpowiedział również na pytanie o ewentualne działania, jakie gmina podejmuje w związku z obecną sytuacją.

 

- Już w czwartek przekazaliśmy krótką informację odnośnie tej syreny, która pojawiła się i była słyszalna ze strony ukraińskiej. Taka krótka informacja pojawiła się w naszym Facebooku i stronie internetowej, żeby przestrzec mieszkańców, że coś takiego się wydarzyło i to był jakby początek. Jeżeli chodzi o procedury, to jestem w kontakcie telefonicznym z członkami naszego sztabu zarządzania kryzysowego i cały czas monitorujemy tę sytuację. Jeżeli tylko będzie taka potrzeba, to na pewno taki sztab będzie zwołany - zapewnił Sawa. 

Maria Literacka / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie