Katastrofa kolejowa na Mazowszu. Kluczowy dowód w rękach śledczych

Polska

Prokuratorzy z Przysuchy zakończyli czynności procesowe w miejscu katastrofy z udziałem pociągu i samochodu ciężarowego w Sokolnikach Suchych. Śledczy zabezpieczyli m.in. rejestrator z kabiny maszynisty. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący pojazdem ciężarowym wjechał na tory pomimo nadawanego sygnału świetlnego zakazującego wjazdu.

Widok z góry na miejsce katastrofy kolejowej z wykolejonymi pociągami i wozami strażackimi.
Miejsce katastrofy kolejowej w Sokolnikach Suchych

Rzeczniczka prokuratury Aneta Góźdź przekazała, że śledczy zabezpieczyli m.in. rejestrator z kabiny maszynisty. Jak mówił wcześniej PAP prokurator okręgowy w Radomiu Robert Czerwiński, monitoring znajdujący się w lokomotywie pozwoli na jednoznaczne i bezsporne ustalenie wielu istotnych okoliczności wypadku.

 

Rzeczniczka wskazała w komunikacie prasowym, że zabezpieczaniem na miejscu zdarzenia dowodów i śladów kryminalistycznych zajmowali się policjanci z Przysuchy i komend ościennych przy wsparciu funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu.

 

"Nadzór nad tymi czynnościami sprawował także prokurator z Prokuratury Okręgowej w Radomiu, specjalizujący się w prowadzeniu śledztw dotyczących katastrof w ruchu lądowym, wodnym i powietrznym, z udziałem biegłego z zakresu kolejnictwa" – przekazała prok. Góźdź. Zaznaczyła, że w oględzinach uczestniczyli też przedstawiciele Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych oraz komisji kolejowej PKP Skarżysko - Kamienna.

 

"Do zabezpieczenia miejsca zdarzenia wykorzystano dron, jak też specjalistyczne urządzenie skanujące, będące na wyposażeniu mazowieckiej policji, który posłuży do dokładnego zarejestrowania i zwymiarowania miejsca zdarzenia w formule 3D, a utrwalone dane będą wykorzystane przez biegłych" - dodano.

 

- Według wstępnych ustaleń na podstawie zabezpieczenia danych technicznych dotyczących tego przejazdu wiemy, że był on sprawny technicznie, działały na nim sygnały świetlne i był zabezpieczony znakami - powiedziała rzeczniczka reporterce Polsat News Karolinie Bielińskiej. Jak dodała przejazd nie miał szlabanów.

Katastrofa kolejowa w Sokolnikach Suchych. Prokuratora zakończyła czynności

Do wypadku doszło około godziny 11.30 na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych niedaleko DK 12. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kierujący pojazdem ciężarowym wjechał na tory pomimo nadawanego sygnału świetlnego zakazującego wjazdu, doprowadzając do zderzenia z pociągiem InterCity relacji Lublin Główny - Szczecin. W wyniku wypadku wykoleiła się lokomotywa elektryczna oraz dwa pierwsze wagony składu, którym podróżowało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi.

 

Rzeczniczka prokuratury podała, że ośmioro pasażerów po wstępnej segregacji medycznej wymagało pilnej interwencji i zostało przetransportowanych do szpitali w Radomiu oraz Kielcach. "Jedna z pasażerek w wyniku doznanych obrażeń zmarła w szpitalu. Cztery osoby pozostają w stanie ciężkim. W placówkach medycznych w stanie ciężkim przebywają również maszynista pociągu oraz kierowca ciężarówki" - przekazano.

 

Ze względu na stan zdrowia obu kierujących, śledczym nie udało się ich dotychczas przesłuchać. Prokurator ustali, czy w chwili zdarzenia byli trzeźwi - wyjaśniła rzeczniczka.

 

Jest to przestępstwo zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Wczoraj pojawiła się też taka informacja, że przejazd był oznaczony prawidłowo, więc jeżeli chodzi o te kwestie, czy tutaj się cokolwiek zmieniło, czy jakieś nowe informacje w tej sprawie, czy faktycznie, jeżeli chodzi o oznakowanie, było wszystko prawidłowo?Według wstępnych informacji ustaleń na podstawie zabezpieczenia danych technicznych dotyczących tego przejazdu wiemy, że przejazd był sprawny, działały na nim sygnały świetlne i przejazd ten zabezpieczony jest znakami i tymi technikami.tymi światłami. Nie jest to przejazd ze szlabanami.

 

ZOBACZ: Utknięcie między rogatkami na przejeździe kolejowym. Specjalista tłumaczy, co robić

 

Decyzją Prokuratora Okręgowego w Radomiu śledztwo prowadzone będzie na szczeblu tej prokuratury. Postępowanie toczyć się będzie w kierunku nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym i kolejowym, zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, której następstwem jest śmierć człowieka, tj. czynu z art. 173 § 2 i 4 Kodeksu karnego. Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

 

Do wypadku w Sokolnikach Suchych odniósł się w środę premier Donald Tusk. Podkreślił, że ta katastrofa kolejowa pokazuje, że trzeba natychmiast rozpocząć pilną pracę nad radykalnym zaostrzeniem przepisów dla osób, które systematycznie wjeżdżają na przejazdy kolejowe.

 

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział wprowadzenie przepisów umożliwiających zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące każdemu kierowcy, który na czerwonym świetle wjedzie na przejazd kolejowy. Projekt zmian w przepisach ma być gotowy na następne posiedzenie Rady Ministrów. 

Michał Blus / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie