Incydent w USA, na pokładzie członek rządu. "Właśnie straciliśmy silnik"
Samolot Straży Przybrzeżnej USA, na pokładzie którego znajdował się sekretarz bezpieczeństwa krajowego Markwayne Mullin, musiał w środę po południu czasu miejscowego awaryjnie lądować na lotnisku w Waszyngtonie z powodu awarii jednego z dwóch silników. Nikt nie odniósł obrażeń.

Samolot Gulfstream C-37A, będący wojskową wersją Gulfstreama V, wystartował z lotniska w stanie Georgia półtorej godziny wcześniej. Na pokładzie maszyny znajdowało się 14 osób, w tym Markwayne Mullin i wyżsi urzędnicy Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS).
"Sytuacja awaryjna". Kłopoty samolotu z amerykańskim sekretarzem
- Właśnie straciliśmy prawy silnik i mamy sytuację awaryjną - przekazał przez radio pilot lotu 101 Straży Przybrzeżnej kontrolerom ruchu lotniczego na lotnisku im. Ronalda Reagana w Waszyngtonie.
ZOBACZ: Pasażerowie mogli utknąć na lotnisku. Pilot podjął kontrowersyjną decyzję
"Piloci Straży Przybrzeżnej USA sprawili, że lądowanie z jednym silnikiem wydawało się rutynową sprawą. Bez paniki, po prostu pełen profesjonalizm" - napisał Mullin na platformie X po bezpiecznym lądowaniu w Waszyngtonie.
"Po tym, jak wylądowaliśmy, piloci powiedzieli mi, że to dla nich pierwszy raz! Nie mogliśmy trafić w lepsze ręce" - dodał polityk.
Amerykańska Straż Przybrzeżna podlega w czasie pokoju Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego.
Czytaj więcej