Zbigniew Konwiński o kandydaturze Berka do TK. "Niesprawiedliwa ocena"

Polska

- To jest bardzo niesprawiedliwa ocena - stwierdził w środowym "Graffiti" Zbigniew Konwiński, szef klubu parlamentarnego KO, odnosząc się do "znaku zapytania, co do rzetelności przywracania praworządności", który powstaje w przypadku zgłoszenia kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Takie wątpliwości wysuwają instytucje zajmujące się oceną rządów prawa.

Portret mężczyzny w garniturze z okularami, obok fragment budynku z tablicą "Trybunał Konstytucyjny" i godłem Polski.
Polsat News

- Nie da się żadną miarą porównać pana Macieja Berka do całej palety ludzi, których wprowadził po 2015 roku PiS do Trybunału Konstytucyjnego - ocenił szef klubu parlamentarnego KO.

 

Zbigniew Konwiński odniósł się tym samym do wniosków Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Instytutu Spraw Publicznych i Forum Obywatelskiego Rozwoju. Wymienione przez Macieja Fijołka instytucje wskazują, że "metodą naprawy instytucji nie może być jej odbicie lub przejęcie przez inną większość rządzącą".

 

ZOBACZ: "Jeden z większych błędów". Prof. Antoni Dudek o posunięciu Donalda Tuska

 

20 sierpnia dziewięć fundacji zajmujących się między innymi praworządnością zaapelowało we wspólnym oświadczeniu do Berka o wycofanie kandydatury. "Apelujemy też do Sejmu, by wybrano kandydata, który daje rękojmię niezależności i apolityczności" - napisano w komunikacie. 

Zbigniew Konwiński o kandydaturze Macieja Berka. "Fundamentalna różnica"

- Oni szli tam po to, żeby podporządkować PiS wymiar sprawiedliwości - mówił Konwiński w środowym "Graffiti", wskazując sędziów wybranych przez większość sejmową w 2015 r.

 

ZOBACZ: Były minister trafi do TK? Poseł Polski 2050: Berek robił prawo, nie politykę

 

Zdaniem szefa klubu KO w przypadku Berka zachodzi "fundamentalna różnica". - W tych realiach, w jakich jesteśmy, czyli bez możliwości zmian ustaw, bo nie mamy prezydenta, który podpisuje ustawy, chociażby tę o Trybunale Konstytucyjnym, to w tych realiach chcemy naprawiać wymiar sprawiedliwości - argumentował gość programu. 

 

Poseł KO bronił również kandydatury Berka w odniesieniu do ostatniej funkcji pełnionej przez polityka. Do niedawna był ministrem w rządzie, a premier Donald Tusk nazwał go swoją "prawą ręką".

 

ZOBACZ: Maciej Berek będzie kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego. Donald Tusk potwierdza

 

- Jak spojrzymy na Macieja Berka, na jego życiorys, to nie jest żaden klasyczny polityk. Oczywiście on jest blisko polityki, on uczestniczy w jakimś tam stopniu w życiu politycznym, był w rządach, ale tak naprawdę jak na niego spojrzymy, to nie jest żaden ani działacz partyjny, ani członek partii politycznej - wymieniał Konwiński.

Szef klubu KO: Berek miał "jeden epizod" polityczny. "Raz chyba kandydował"

Polityk zaznaczył, że Berek miał wyłącznie "jeden epizod" tego rodzaju, kiedy "raz chyba kandydował do Sejmu - bardzo, bardzo dawno temu". Z kolei odnosząc się do pytania, czy nie czuje "zgrzytu" w związku z tym, że jeśli  Berek będzie wybrany sędzią Trybunału, to jego zadaniem stanie się ocenianie ustaw, które przed chwilą nadzorował jako minister w tymże rządzie, Konwiński stwierdził, że Berek nie zajmował się nadzorowaniem projektów nowych przepisów. 

 

ZOBACZ: Z rządu wprost na sędziego TK? Szef Kancelarii Prezydenta: Wybór może być ważny

 

- On dbał o to, żeby te ustawy były przede wszystkim porządnie od strony legislacyjnej przeprowadzone i żeby były zgodne z konstytucją. Trybunał Konstytucyjny ma swoją rolę opisaną w konstytucji i pan Maciej Berek i każdy sędzia Trybunału Konstytucyjnego musi poruszać się w ramach konstytucji - mówił szef klubu KO. W jego ocenie w przypadku byłego ministra "finał będzie pozytywny".

Sejm odrzuci weto prezydenta? Konwiński o Nawrockim: Decyzje pod dyktando

Poseł zabrał również głos w sprawie planów rządu co do próby przyjęcia przepisów w sprawie kryptoaktywów. W piątek marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że na najbliższym, środowym posiedzeniu odbędzie się głosowanie nad wetem Karola Nawrockiego do ustawy regulujących tę kwestię. 

 

Marcin Fijołek wskazał zdania, z których wybrzmiewają wątpliwości co do tego pomysłu. Taką opinię wygłosił Szymon Hołownia, mówiąc, że może warto rozmawiać z prezydentem o ewentualnych poprawkach, zamiast po raz trzeci "odbijać się od ściany". 

 

 

WIDEO: Zbigniew Konwiński o kandydaturze Berka do TK. "Niesprawiedliwa ocena"

 

 

 

- Prawica, pan prezydent i jego środowisko o poprawkach do tych ustaw i o samych ustawach wolą rozmawiać z kim innym. Wolą rozmawiać z takimi ludźmi jak Kral, niektórzy na Ibizie, niektórzy w różnych okolicznościach - stwierdził Konwiński. Jego zdaniem  "pan prezydent bierze w wydarzeniach sponsorowanych przez tą branżę i podejmuje decyzje de facto pod dyktando tej branży". 

 

Polityk przekonywał, że "niektórzy z prawicy biorą - wprost czy w sposób bardziej pośredni, przez fundacje - pieniądze od tej branży". - Więc to jest taka rozmowa, jakby trochę rozmawiać o tym, kto dokonuje przestępstwa, o zmianach w prawie - powiedział szef klubu KO. 

 

ZOBACZ: Afera Zondacrypto. Kaczyński proponuje Komisję Zaufania Publicznego

 

- Jest na stole ustawa, ona została przyjęta przez Sejm, jest weto pana prezydenta i trzeba się do tego odnieść. Są też nowe okoliczności, być może to będzie jakieś otrzeźwienie - przynajmniej dla części prawicy. Być może będzie chęć zmycia z siebie tej hańby, no bo to jest jednak hańba - ocenił Konwiński. 

Apele o porozumienie z prezydentem. Konwiński: To jest uleganie szantażowi

W opinii posła "twarde fakty" wskazują, że "PiS i Konfederacja, ich środowiska biorą pieniądze z tej branży, a później zgłaszają poprawki pod dyktando tej branży, głosują pod dyktando tej branży". Działania Nawrockiego Konwiński określił mianem "próby", którą prezydent podejmuje "od początku kadencji".

 

ZOBACZ: Chcą odrzucić weto prezydenta. Czarzasty reaguje na słowa Tuska

 

- On chce wkroczyć do akcji już na samym początku, być takim przedstawicielem, który ma 231 posłów i on może tak naprawdę na początku procesu legislacyjnego zastąpić większość parlamentarną. To jest po pierwsze niezgodne z konstytucją, a po drugie prawica nie ma większości w Sejmie - stwierdził polityk. 

 

"Uleganiem szantażowi" nazwał propozycję porozumienia się z prezydentem w kwestii poprawek, które byłyby przez niego zaakceptowane. Apelowała o to również ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. - To jest też wchodzenie pana prezydenta w rolę, do której nie jest jednak przypisany. On jest uczestnikiem procesu legislacyjnego, ale na samym końcu może się do niego odnieść, na samym końcu - podkreślił gość "Graffiti".

Maria Literacka / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie