"Cud" podczas powodzi w Nepalu. Pięciolatka przetrwała 60 godzin pod gruzami

Świat

Cud - tak rodzice pięciolatki nazywają finał dramatu, z którym zmierzyli się wskutek katastrofalnej powodzi z ubiegłego tygodnia na pograniczu Nepalu i Chin. Siła żywiołu porwała dom wraz z dziewczynką, której nie udało się uratować ojcu. 60 godzin później ratownicy odkryli, że mała Manisha żyje. Przetrwała ten czas pod warstwą błota i gruzu.

Zniszczone przez powódź lub osuwisko budynki otoczone warstwami szarego mułu i gruzu.
PAP/EPA/YONHAP
Powódź błyskawiczna w Nepalu. Zniszczone domy i drogi

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w Nepalu 26 sierpnia. Gwałtowne pęknięcia lodowca w wysokich partiach Himalajów doprowadziło do powodzi błyskawicznej. Fala wody, skał i błota spłynęła dolinami rzecznymi po obu stronach granicy, niszcząc mosty, drogi oraz całe miejscowości.

 

Kiedy dom wraz z pięcioletnią Manishą w środku został porwany przez nurt, wydawało się, że dziewczynka nie zostanie odnaleziona żywa. - To nadeszło z góry. Nie udało nam się niczego uratować. Wybiegłem i w ciągu dwóch sekund dom został zabrany przez powódź. Bardzo starałem się uratować dziecko, ale się nie udało - opowiadał w rozmowie z CNN ojciec Manishy.

Cud pośród katastrofy. Pięciolatka przeżyła 60 godzin pod gruzami

Matka pięciolatki dowiedziała się o sytuacji dopiero kilka godzin później. W reakcji na wstrząsającą wiadomość zaczęła płakać i straciła przytomność. Zrozpaczeni, pozbawieni nadziei rodzice dziewczynki myśleli już tylko o tym, żeby udało się odnaleźć ciało córki.

 

Jak okazało się ponad dwie doby później, Manisha znajdowała się zaledwie kilkaset metrów dalej i udało jej się przetrwać - 60 godzin pod gruzami i błotem, gdzie była uwięziona między zniszczonymi budynkami. Ratownikom prowadzącym akcję wydawało się, że spod ruin dochodzi miauczenie kota. Tak doszło do odnalezienia dziewczynki i wydostania jej na powierzchnię. Ratownicy nakarmili ją i okryli kocami.

 

ZOBACZ: Rośnie tragiczny bilans ofiar powodzi w Nepalu. Ponad 100 osób uwięzionych

 

Jak opowiadała później matka pięciolatki, Manisha spod gruzów wołała o pomoc. - Tłumaczyła mi: przyszedł potop i mnie porwał. Wzywałam mamę i tatę. Czemu nie przyszliście mnie uratować? - opisała w rozmowie z CNN. Z kolei tata dziewczynki wskazał, że "jej obrażenia były tak rozległe, że nie dało się rozpoznać jej twarzy". Oboje postrzegają odnalezienie córki jako cud. 

Powódź w Nepalu i Chinach. Rośnie tragiczny bilans ofiar

Według środowego bilansu nepalskiej agencji ds. zarządzania kryzysowego (NDRRMA) w Nepalu zginęło co najmniej 1114 osób, a 3916 pozostaje zaginionych. Ostatni raport z niedzieli władz kontrolowanego przez Chiny Tybetu mówi o 16 zabitych i 546 zaginionych. Łącznie w całym rejonie poszukiwanych jest 4462 ludzi.


Jak poinformowały rządowe media w Pekinie, chińskim służbom udało się przywrócić przejezdność zniszczonej drogi krajowej prowadzącej do granicy z Nepalem. Umożliwi to dotarcie maszyn i ciężkiego sprzętu w rejon przejścia granicznego w Gyirong, które zostało całkowicie zmyte przez wodę. W epicentrum katastrofy ratownicy wspierani przez psy tropiące kontynuują przeszukiwanie zwałów ziemi i koryt rzecznych.

 

ZOBACZ: Wzrosła liczba ofiar powodzi błyskawicznej w Nepalu. Dyplomacja USA deklaruje pomoc


Tydzień po katastrofie drastycznie maleją szanse na odnalezienie ciał zaginionych, co sprawia, że bliscy decydują się na symboliczne ceremonie pogrzebowe - zwraca uwagę agencja AFP. - Musieliśmy to zrobić, aby uwolnić jego duszę, aby był spokojny i szczęśliwy, gdziekolwiek jest - powiedziała Dolma Tamang, której mąż zaginął w drodze do Chin.

Akcja ratunkowa w Nepalu. "Nie tracimy nadziei"

Ratownicy wciąż liczą jednak na odnalezienie ocalałych, szczególnie w zrujnowanych tunelach elektrowni wodnych. - Szanse na odnalezienie ocalałych maleją, ale modlimy się i nie tracimy nadziei. Nadzieja to nadzieja! - podkreślił Phanindra Paudel, wysoki rangą urzędnik nepalskiego Narodowego Centrum Reagowania Kryzysowego (NEOC). Dotychczas w Nepalu uratowano niemal 12 tys. osób.

 

ZOBACZ: Gwałtowna powódź w Wielkim Kanionie. Jedna ofiara, wielu zaginionych

 

Wśród zaginionych w Himalajach pozostają setki zagranicznych turystów z ponad 30 państw, choć napływają też pomyślne wiadomości. Premier Australii Anthony Albanese przekazał w środę, że pięciu jego rodaków odnalazło się całych i zdrowych, zmniejszając liczbę zaginionych obywateli tego kraju do 38.

 

Pod względem skali zniszczeń i liczby ofiar jest to najtragiczniejsza katastrofa naturalna w Nepalu od czasu niszczycielskiego trzęsienia ziemi z 2015 r., które pochłonęło wówczas życie blisko 9 tys. osób.

Maria Literacka / polsatnews.pl / CNN / PAP
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie