Kosmiczny problem Władimira Putina. Rosyjski Starlink wpadł w tarapaty

Technologie

Żaden z 16 satelitów Rasswiet wystrzelonych przez Rosję w lipcu nie osiągnął planowanego pułapu prawie 900 km nad ziemią. Zdaniem amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) to poważny problem dla Kremla, który potrzebuje internetu satelitarnego po odłączeniu od Starlinka w lutym. Eksperci zaznaczają jednak, że nawet ograniczona ilość Rasswietów stanowi zagrożenie dla Ukrainy.

Władimir Putin na tle Ziemi i satelity kosmicznego z flagą Rosji
Wikimedia Commons/ Wikideas1/ PAP/EPA/PETR KOVALEV/SPUTNIK/KREMLIN POOL
Rosja próbuje stworzyć własnego Starlinka. ISW ocenia, że Kreml nie jest przygotowany do szybkiego wdrażania nowej technologii

Rosja próbuje stworzyć własny odpowiednik Starlinka. W najnowszym raporcie amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) czytamy, że żaden z 16 satelitów Rasswiet nie wzniósł się na docelową wysokości operacyjnej. Większość utknęła na orbicie na pułapie od 300 do 400 km, zamiast zakładanych 870 km, a co najmniej dwa obiekty zmierzają z powrotem w stronę atmosfery ziemskiej.

 

ZOBACZ: Kijów pod ścianą, władze proszą o pomoc. Decyzję podejmie Elon Musk

 

Przeprowadzone 19 lipca wystrzelenie satelitów to druga seria rosyjskiej próby skopiowania amerykańskiego systemu internetu satelitarnego. Z pierwszej transzy, która liczyła tyle samo obiektów, 12 z nich osiągnęło w marcu stabilną orbitę. Zapewniają one rosyjskim wojskom w Ukrainie dwa krótkie okna łączności dziennie, trwające w sumie do półtorej godziny.

 

Analitycy ISW oceniają, że Rosja próbuje w pośpiechu rozbudowywać konstelację Rasswiet, aby zrekompensować utratę dostępu do Starlinka od firmy SpaceX Elona Muska. Moskwa została w lutym odcięta od tej sieci. Zdaniem ekspertów Kreml nie jest przygotowany do szybkiego wdrażania nowej technologii, przez co dochodzi do kolejnych opóźnień.

Rosyjski Starlink zagrożony. Żaden z wystrzelonych satelitów nie osiągnął celu

Według amerykańskiego think thanku nawet obecna konstelacja satelitów stanowi zagrożenie dla Ukrainy. Z pomocą Rasswiet rosyjskie siły mogą przeprowadzać precyzyjniejsze uderzenia dronowe, nawet w okresach ograniczonej dostępności łączności.

 

Eksperci ISW wskazują najsłabszy punkt w rosyjskim programie: uzależnienie Rosji od kosztownych i rzadkich rakiet nośnych Sojuz-2.1b. W obecnym tempie - sześć do ośmiu startów rocznie - Moskwa jest w stanie wynieść na orbitę maksymalnie 128 satelitów w ciągu czterech lat. Tymczasem do zapewnienia ciągłej, stabilnej łączności nad Ukrainą potrzeba co najmniej 200-300 sprawnych obiektów.

 

ZOBACZ: Zełenski wskazuje na brak dostaw od sojuszników. "Dysponują tymi pociskami"

 

Dodatkowo zagrożeniem dla rosyjskich planów są precyzyjne uderzenia Ukrainy. W połowie sierpnia ukraińskie siły ostrzelały Zakłady Rakietowo-Kosmiczne Progress w Samarze, produkujące rakiety Sojuz. Co więcej przeprowadziły próbę ataku na kosmodrom Plesieck w obwodzie archangielskim, z którego wystrzeliwane są Rasswiety.

Jan Nalepa / wka / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie