MKOl reaguje na zatrzymanie Piesiewicza. Padła wyraźna sugestia

Polska

"Pierwszym i z punktu widzenia stabilności organizacji najbardziej rekomendowanym rozwiązaniem byłaby dobrowolna rezygnacja prezesa PKOI z zajmowanego stanowiska" - napisał wiceprezes PKOl ds. Współpracy Międzynarodowej, Tomasz Chamera, przedstawiając oczekiwania MKOl. W ten sposób odniósł się do sprawy aresztowanego szefa PKOl, Radosława Piesiewicza. Treść oświadczenia cytuje "Przegląd Sportowy".

Dwóch mężczyzn przy samochodzie, jeden w kominiarce odwrócony plecami.
PAP/Kasia Zaremba
Radosław Piesiewicz (zdj. ilustracyjne)

"W ostatnich dniach pozostawałem w bezpośrednim kontakcie z Dyrektorem ds. relacji instytucjonalnych i zarządzania (Head of Institutional Relations and Governance) w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim, panem Jerome Poivey, aby poznać stanowisko MKOl oraz możliwe rozwiązania w obecnej sytuacji kryzysowej dotyczącej Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Efekty tych rozmów pozwalam sobie przekazać Państwu poniżej"  - napisał Tomasz Chamera w liście do "przedstawicieli polskiego ruchu olimpijskiego", cytowanym przez "Przegląd Sportowy".

 

ZOBACZ: Tusk kontra Duda. Pokazali zdjęcia z Piesiewiczem i Putinem

 

Wiceprezes PKOl ds. Współpracy Międzynarodowej wskazał m.in., że "z punktu widzenia MKOI kluczowe znaczenie ma samodzielne rozwiązanie sytuacji przez Polski Komitet Olimpijski, z poszanowaniem jego autonomii i własnych procedur". "W tym kontekście zarekomendowano nam trzy możliwe scenariusze dalszego postępowania, zgodnie z preferencją ich zastosowania" - napisał.

Sprawa Radosława Piesiewicza. Jest stanowisko MKOl

Chamera wskazał, że "pierwszym i z punktu widzenia stabilności organizacji najbardziej rekomendowanym rozwiązaniem byłaby dobrowolna rezygnacja prezesa PKOI z zajmowanego stanowiska".

 

"Pozwoliłoby to na szybkie uporządkowanie sytuacji, zapewnienie ciągłości działania organizacji ograniczenie dalszych negatywnych konsekwencji dla wizerunku polskiego ruchu olimpijskiego oraz zamknięcie dyskusji w MKOΙ" - stwierdził.

 

Jak dodał, drugim możliwym scenariuszem jest "decyzja władz PKOI o zawieszeniu lub odwołaniu prezesa". Rozwiązanie takie można by było wdrożyć, jeżeli dobrowolna rezygnacja Piesiewicza nie nastąpi.

 

ZOBACZ: Piesiewicz w areszcie. Członek zarządu PKOl ujawnia kulisy obrad. "Przerywano mi, byłem obrażany"

 

"W tym wariancie odpowiedzialność za rozwiązanie sytuacji powinna pozostać w pełni po stronie polskiego ruchu olimpijskiego. Jest to szczególnie istotne z punktu widzenia zasady autonomii sportu. To PKOI i jego statutowe organy powinny decydować o własnym funkcjonowaniu, a udział i ewentualne naciski zewnętrznych interesariuszy postawią PKOI i polski sport w złym świetle wobec MKOI" - wyjaśnił Chamera.

 

"Trzecim, zdecydowanie najmniej korzystnym scenariuszem byłoby nie podjęcie żadnego z powyższych działań" - dodał. Jak nadmienił, w tym przypadku "MKOl może zostać zmuszony do zainicjowania działań w ramach swoich procedur, co oznacza ryzyko zawieszenia PKOI w prawach członka MKOI ".

MKOl zabrał głos po aresztowaniu Piesiewicza. "Najoptymalniejsze rozwiązanie"

Wiceprezes PKOl ds. Współpracy Międzynarodowej zaznaczył przy tym, że z rozmów z MKOl "wynika jednoznacznie, że najoptymalniejszym rozwiązaniem jest doprowadzenie do rozstrzygnięcia sytuacji wewnątrz PKOI, przez jego właściwe organy". Międzynarodowy Komitet Olimpijski ma przy tym oferować "wszelką pomoc merytoryczną w tym zakresie".

 

MKOl ma też uważać, że "autonomia PKOI powinna być chroniona". "Ingerencja zewnętrznych interesariuszy, zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych doprowadzi do powstania wątpliwości, a nawet braku zaufania do naszych działań" - wyjaśnił Chamera.

 

"Nie czas i miejsce na dyskusje personalne, konieczne jest dobro instytucjonalne. Autonomia nie zakłada bezczynności - musi oznaczać odpowiedzialność" - zaapelował przy tym Chamera. Jak wyjaśnił, należy zrobić wszystko, aby zapewnić ciągłość funkcjonalną PKOI, zagwarantować właściwe reprezentowanie Polski w międzynarodowym ruchu olimpijskim oraz chronić interesy i dobro polskich sportowców.

 

ZOBACZ: "Zobaczymy, kto jest winny". Pierwsze słowa Piesiewicza po zatrzymaniu


PKOl ma zależeć na tym, aby ograniczyć negatywne konsekwencje wizerunkowe, utrzymać dobre relacje z MKOI i międzynarodowymi organizacjami sportowymi i uniknąć sytuacji, w której kryzys personalny doprowadzi do kryzysu całej organizacji. "Jednocześnie, co podkreśla MKOI, należy zachować pełne poszanowanie dla zasady domniemania niewinności. Odpowiedzialność karną może rozstrzygać wyłącznie właściwy wymiar sprawiedliwości" - napisał Chamera, odnosząc się do sprawy aresztowanego Radosława Piesiewicza.

 

"Moim zdaniem obecna sytuacja wymaga stanowczych, ale i przemyślanych decyzji. Nie powinniśmy eskalować konfliktu. Nie powinniśmy również czekać, aż decyzje zostaną podjęte za nas" - dodał.

Sprawa Zondacrypto. Szef PKOl trafił do aresztu

W sobotę - już po aresztowaniu Piesiewicza - minister sportu Jakub Rutnicki wezwał "zarząd PKOl do podjęcia natychmiastowych działań naprawczych i odbudowę zaufania do PKOl-u". Jak nadmienił, "w związku z tą dramatyczną sytuacją musimy zrobić wszystko, aby wspólnie z całym środowiskiem sportowym odbudować wizerunek PKOl-u". 

 

Tego samego dnia rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak poinformowała o trzymiesięcznym, tymczasowym areszcie dla Piesiewicza. Wcześniej szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Szef PKOl nie przyznaje się do winy. 

 

ZOBACZ: Politolog po zatrzymaniu Piesiewicza. "Działania trudne do wytłumaczenia"

 

Kilka godzin wcześniej, kiedy Piesiewicz był wprowadzany do gmachu sądu, czekającym na miejscu dziennikarzom przez chwilę udało się z nim porozmawiać. - Straciłem 200 tys. euro, zapłaciłem za zegarek, do czego mam się przyznawać? - pytał. Twierdził też, że nieprawdą jest twierdzenie prokuratury, jakoby odzyskał pieniądze z Zondacrypto. 

 

W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynika, że Piesiewicz miał dostać od prezesa Zondacrypto Przemysława Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome "wstawiennictwo" ws. problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

Alicja Krause / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie