Tajemnicza, potężna eksplozja pod Kijowem. 37 ofiar śmiertelnych, bilans rośnie
37 osób nie żyje - to bilans nocnego ataku na rejon buczański pod Kijowem. Rosjanie uderzyli w miejscowości Mila. Nie jest jasne, w co dokładnie trafiły rakiety, ale premier Serhij Korecki napisał o powtarzaniu błędów z lipca. Wówczas Moskwie udało się zniszczyć ukraiński magazyn amunicji.

W nocy z piątku na sobotę Rosjanie zaatakowali Ukrainę pociskami balistycznymi Iskander oraz 267 dronami uderzeniowymi. Ukraiński sztab przekazał, że zestrzelono lub unieszkodliwiono 233 bezzałogowce. Te, które przebiły się przez ukraińską obronę przeciwlotniczą, spadły w 15 lokalizacjach.
Ukraińskie media wskazują na ostrzał przede wszystkim rejonu Kijowa. TSN opisuje, iż uszkodzone zostały prywatne domy oraz blok mieszkalny.
W sobotę po godz. 10.00 szef Kijowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Timur Tkaczenko przekazał, że bilans ataku w rejonie buczańskim pod Kijowem to 37 ofiar. 42 osoby ranne, w tym czworo dzieci.
Atak Rosji. Eksplozje pod Kijowem i tajemnicze "przedsiębiorstwo"
Najwięcej relacji dotyczy ataku w miejscowości Mila w rejonie buczańskim. Sieć obiegły nagrania wykonane wieczorem w piątek i w sobotę rano. Widać na nich wysoki słup dymu unoszący się nad miastem.
Media społecznościowe / Telegram
"Ukraińska Prawda" wskazuje, że do eksplozji doszło na terenie "jednego z przedsiębiorstw".
ZOBACZ: Ogromny pożar w Petersburgu. "Czwarty poziom zagrożenia", ogień przysłania niebo
Wiadomo, że z okolic miejsca eksplozji ewakuowano 370 osób. Serwis Glavred opublikował również nagranie dużego konwoju straży pożarnej, który w nocy kierował się w tamtym kierunku.
Wybuch pod Kijowem. Premier Ukrainy żąda reakcji służb
Sprawę skomentował premier Ukrainy Serhij Korecki. Poinformował, że otrzymał raporty od służb ratowniczych oraz resortu spraw wewnętrznych. Jak wyjaśnił, tymczasowo jest zamknięty fragment trasy Kijów - Czop. Dodał, iż na miejsce wybuchu wezwano służby ratunkowe, saperów, policję oraz służby reagowania kryzysowego.
ZOBACZ: Potężne ataki w głębi Rosji. Pożary pod Moskwą i Petersburgiem
"Niestety, już teraz widać, że przerażająca tragedia w Wysznewem nie stała się dla nikogo lekcją" - podkreślił ukraiński premier. W nocy z 5 na 6 lipca w Wysznewem Rosjanie zaatakowali skład amunicji. Zginęło wówczas dziewięć osób.
Premier nie ujawnił, co było składowane w przedsiębiorstwie zaatakowanym w sierpniu. W odniesieniu do ataku z lipca napisał jednak, że powielono te same błędy. "Wszyscy odpowiedzialni - bez wyjątku - muszą ponieść surową karę, aby zapobiec powtórzeniu się takich sytuacji w przyszłości. Oczekuję natychmiastowej i surowej reakcji organów ścigania" - podkreślił szef rządu Ukrainy.
Wołodymyr Zełenski komentuje atak. Wskazał na "wtórne eksplozje"
"We wsi Mila pod Kijowem trwają działania związane z usuwaniem skutków rosyjskiego ataku z użyciem dronów. Na miejscu utworzono sztab operacyjny mający na celu niesienie pomocy mieszkańcom i skierowano tam wszystkie niezbędne służby" - zapewnił Wołodymyr Zełenski.
Prezydent Ukrainy przekazał, że w akcję zaangażowanych jest 300 strażaków. "Uderzono w magazyn, wywołując wtórne eksplozje. Niestety, doszło do znacznych zniszczeń okolicznej infrastruktury, w tym budynków mieszkalnych oraz domu opieki dla osób starszych i z niepełnosprawnościami. Obecnie potwierdzono śmierć 27 osób. Jedną z ofiar jest Taras Dydycz, szef hromady (odpowiednik wójta - red.) Dmytriwka" - wskazał Zełenski. Prezydent złożył kondolencje rodzinie i dodał, że Dydycz pomagał ratować ludzi po ataku.
ZOBACZ: Zełenski wskazuje na brak dostaw od sojuszników. "Dysponują tymi pociskami"
Podobnie jak szef MSW, Zełenski podkreślił, że winni tej sytuacji muszą ponieść konsekwencje. "Istnieją przepisy stanowiące, że amunicja nie może być składowana w pobliżu domów ani innych terenów mieszkalnych. Z pewnością zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski" - zapewnił.
Prezydent dodał, że oprócz Kijowa w nocy Rosjanie zaatakowali Odessę, Dniepr, Zaporoże, Sumy, Chersoń, Charków, Mikołajów, Donieck i Czernihów.
Czytaj więcej
