Rolnik zaorał asfalt w Gliwicach, teraz się tłumaczy. "Śmieszne pieniądze oferowali"

Polska

Rolnik z Gliwic, który jakiś czas temu zaorał świeżo położony asfalt w gliwickiej Ostropie, usłyszał zarzut zniszczenia mienia. Motywy swojego zachowania wytłumaczył w rozmowie z "Faktem". Jak przekonuje, nie miał innego wyjścia. - To jest moja własność - mówi, wskazując sporną drogę.

Czerwony ciągnik rolniczy frezuje nawierzchnię asfaltową na wąskiej drodze.
Facebook/Katarzyna Kuczyńska-Budka prezydentka Gliwic / Polsat News
Rolnik zaorał asfalt w Gliwicach. Zabrał głos w wywiadzie

Rolnik, który zaorał asfalt na ul. Rybackiej w Gliwicach, w pierwszej połowie sierpnia trafił do aresztu. Po paru dniach areszt został uchylony. 60-latek wyszedł na wolność za poręczeniem majątkowym i został objęty dozorem policyjnym.

 

W czwartkowej rozmowie z "Faktem" pan Józef przyznał, że faktycznie rozorał świeżo położony asfalt w gliwickiej Ostropie. - Oczywiście, że to zrobiłem - powiedział dziennikarzom. Jak przekonywał, droga powstała na należącym do niego gruncie, dlatego nie miał innego wyjścia.

 

ZOBACZ: Mercosur korzystny dla polskich rolników? Ministerstwo podało dane

 

- To jest moja własność - powiedział rolnik, wskazując teren, na którym położono asfalt. Jak przekonywał, nigdy nie sprzedał miastu spornej działki i nie otrzymał za nią pieniędzy. 

Zaorał drogę w Gliwicach. Rolnik zabrał głos: To jest moja własność 

- Wziąłem odszkodowanie tylko za działki przy boisku na Rybackiej, a nie za tę działkę, na której 7 sierpnia wylali asfalt - relacjonował Pan Józef. - Lata temu sami mnie do rady miasta zaprosili i mówili, że to pod pożytek publiczny ma pójść, do Trybunału w Strasburgu się odwołałem, który mi rację przyznał. Gmina kłamie, oni mnie wywłaszczyli bezprawnie  - stwierdził.

 

Jak wytłumaczył, gmina próbowała odkupić od niego sporną działkę przy ul. Rybackiej, jednak ostatecznie do transakcji nie doszło. - Śmieszne pieniądze oferowali, metr kwadratowy był wart wtedy 600 zł, a oni mi dawali 13 zł. Nie zgadzałem się z tym - powiedział.

 

ZOBACZ: Rolnik posłuchał AI. Jego pole zostało doszczętnie zniszczone

 

Rolnik dokumentacji jednak nie pokazał. Jak twierdzi, jego adwokat jeszcze nie zapoznał się ze wszystkimi dokumentami z ostatnich 25 lat. - Nikt nie kwestionuje tego, co jest wpisane w księdze wieczystej. Kwestionowany jest raczej sposób uzyskania tej własności - wytłumaczył z kolei mec. Adam Szewc, obrońca rolnika.

Gliwice. Rolnik zaorał świeżo położony asfalt. Na tę drogę "mieszkańcy czekali wiele lat"

Sprawa rolnika z Gliwic była głośno komentowana i swego czasu wywołała burzę w mediach społecznościowych. Nagrania z momentu orania przez niego świeżo położonego asfaltu pojawiły się na lokalnych grupach mieszkańców. Jedno z nich opublikowała na swoim profilu na Facebooku prezydentka Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka.

 

"Tak rolnik z Ostropy zniszczył kładziony dzisiaj asfalt na ulicy Rybackiej. Nie po raz pierwszy zniszczył publiczną własność. A na ten remont mieszkańcy czekali wiele lat" - napisała, sugerując, że sprawa budowy nowej drogi była istotna dla lokalnej społeczności.

 

ZOBACZ: Po niezdanym egzaminie wsiadła za kółko. Kursantkę zatrzymał pracownik WORD

 

Włodarz Gliwic przekazała również, że "cała droga należy do miasta, co potwierdzają dokumenty, w tym zapisy księgi wieczystej". "Na miejscu był również geodeta, który potwierdził własność gminy" - zapewniła Kuczyńska-Budka. Jak dodała, na skutek samowoli rolnika zniszczona została warstwa asfaltu i podbudowa drogi. Straty zostały oszacowane na około 300 tys. zł. 

Alicja Krause / mjo / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie