Ojciec potrącił 4-letniego syna. Miał już na koncie podobny wypadek

Polska

Dramatyczny wypadek na prywatnej posesji w Boćkach (woj. podlaskie). 47-letni mężczyzna potrącił autem swojego 4,5-letniego syna. Chłopiec trafił do szpitala, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Trzy lata temu ten sam mężczyzna w podobnych okolicznościach potrącił śmiertelnie swojego młodszego syna.

Tył karetki pogotowia z napisem AMBULANS i logiem ratownictwa medycznego.
polsatnews.pl
Prokuratura bada sprawę potrącenia dziecka przez ojca, który nie zauważył go na posesji

Według ustaleń śledczych mężczyzna poruszając się po posesji samochodem z przyczepką potrącił swojego 4,5-letniego syna. Chłopiec z obrażeniami trafił do szpitala w Białymstoku, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

 

Szczegóły wypadku ustala policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim. Tuż po wypadku mężczyzna miał powiedzieć policjantom, że był przekonany, że dziecko jest w domu i może bezpiecznie manewrować autem z przyczepką.

 

ZOBACZ: Tragiczny finał zabawy na Podkarpaciu. Nie żyje siedmioletnie dziecko

 

Szef bielskiej prokuratury Adam Naumczuk poinformował w poniedziałek, że 47-letni mieszkaniec Bociek jest podejrzany o narażenie swego dziecka - w sytuacji, gdy ciążył na nim jako ojcu obowiązek sprawowania nad nim opieki - na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

 

Mężczyzna przyznał się, ale odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura nie zdecydowała jeszcze, czy i jakie środki zapobiegawcze będzie wobec niego stosować. Policja najprawdopodobniej skieruje do sądu rodzinnego wniosek o zbadanie sytuacji tej rodziny pod kątem sprawowania właściwej opieki.

Kolejny taki wypadek. Ojciec skazany na karę grzywny

W sierpniu 2023 roku na tej samej posesji mężczyzna potrącił śmiertelnie swojego młodszego syna. 10-miesięczne dziecko - raczkując - niezauważone przez nikogo (w domu była jego matka i dziadek) wydostało się z domu na posesję i dostało się pod koła cofanego pojazdu.

 

Sąd pierwszej instancji nieprawomocnie skazał mężczyznę na osiem miesięcy więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka, ale sąd odwoławczy w październiku 2025 roku zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary i zmienił ten wyrok na dwa tysiące złotych grzywny. W uzasadnieniu podkreślił, że okoliczności wypadku były wyjątkowe, a strata dziecka to przeżycie traumatyczne.

 

ZOBACZ: Miał 2,5 promila i osiem zakazów. Sąd nie zgodził się na areszt

 

W tej samej sprawie oskarżony był również wtedy dziadek dziecka. Prokuratura zarzuciła mu utrudnianie śledztwa, tworzenie fałszywych dowodów i nakłanianie rodziców dziecka do przedstawienia policji nieprawdziwej wersji wypadku. Powodem takich działań miały być obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jego synowi.

 

Sąd pierwszej instancji również i jego skazał nieprawomocnie na osiem miesięcy więzienia. Na początku 2025 roku, czyli po tym nieprawomocnym wyroku, mężczyzna zmarł. W związku z tym wyrok wobec niego został uchylony, a postępowanie karne umorzone przez sąd odwoławczy.

Dawid Kryska / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie