Maciej Berek będzie kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego. Donald Tusk potwierdza
Premier potwierdził doniesienia, że Maciej Berek - do tej pory minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu - będzie kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. - To jeden z najwybitniejszych polskich prawników, praktyków, który ze swojej apolityczności i niepartyjności uczynił taki znak rozpoznawczy - uzasadnił Donald Tusk.

Jak uzasadnił Donald Tusk na czwartkowej konferencji, "pan minister Berek to (...) jeden z najwybitniejszych polskich prawników, praktyków, który ze swojej apolityczności i niepartyjności uczynił taki znak rozpoznawczy". - Też wszyscy wiecie, że nie ma nic wspólnego z żadną partią polityczną - uznał.
Szef rządu nazwał Macieja Berka "państwowcem z krwi i kości". - Ja to wiem. Obserwuję go od wielu, wielu lat. Potrafił się ze mną spierać o kwestie na przykład konstytucyjne. Dla niego zgodność przepisów prawa czy zgodność działania jakichkolwiek instytucji, w tym rządu i premiera, zgodność z konstytucją była zawsze rzeczą najważniejszą - ocenił.
Maciej Berek zostanie sędzią TK? Premier przyznaje: Był ministrem
Tusk przyznał, iż "nie zna osoby bardziej, lepiej przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić tę sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym Trybunałem Konstytucyjnym, bo jest człowiekiem kompetentnym, odważnym, bezinteresownym". - Tak, ma tę "wadę", że był, wadę w cudzysłowie, wiecie o czym mówię, ministrem w rządzie - przyznał.
Przypomniał, że samemu wspierał ustawę, jaką proponowała Koalicja 15 Października, by aktywni politycy nie mogli zostawać sędziami TK. - (Ta ustawa - red.) przepadła, bo było weto poprzedniego, też PiS-owskiego prezydenta (...). Ja nie zmieniłem poglądu, ale ja nie mogę już dłużej patrzeć, a minister Berek z takim nastawieniem przyszedł do mnie i powiedział, że przecież to już nie ma sensu - mówił.
- Albo jest weto, albo są działania niezgodne z konstytucją. Trybunał, który jest nieuznawany ani w Polsce, ani w Europie. Trzeba zrobić wszystko, żeby uzdrowić tę sytuację na tyle, na ile to jest możliwe w aktualnych warunkach - powiedział szef rządu.
"Będzie wiedział, co robić". Tusk o wątpliwościach wokół Berka
Tusk odniósł się również do wątpliwości związanych z ewentualnym wyborem Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi przede wszystkim o fakt, że jako minister i przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Berek w ostatnich latach uczestniczył w rządowym procesie legislacyjnym. W przyszłości do TK mogłyby więc trafiać ustawy, przy których przygotowywaniu sam był zaangażowany.
- On na pewno, jeśli zostanie wybrany i stanie się sędzią Trybunału Konstytucyjnego, będzie wiedział, co robić, żeby nie narazić się nawet na najmniejsze podejrzenie czy zarzut, że działa stronniczo - ocenił premier.
- To jest najbardziej hardy urzędnik, z jakim miałem okazję współpracować. Hardy w najlepszym tego słowa znaczeniu - powiedział Tusk. Jak dodał, zadaniem Berka było organizowanie pracy Rady Ministrów w taki sposób, aby jej działania i przygotowywane przepisy pozostawały zgodne z konstytucją.
ZOBACZ: Spór o Trybunał Konstytucyjny. Były prezydent wskazał, co zakończy kryzys
Podczas konferencji pojawiło się również pytanie o wpis Anny Marii Żukowskiej, która zwracała uwagę, że obecna większość sama uchwaliła przepisy przewidujące czteroletni okres, w którym m.in. członkowie Rady Ministrów nie mogą objąć stanowiska sędziego TK. Pytała więc, jak planowana kandydatura Berka ma się do tych regulacji.
Jak państwo wiecie, ustawa, którą przygotowaliśmy, nie została przyjęta przez poprzedniego prezydenta. Więc nie obowiązuje - odpowiedział premier.
Tusk przyznał jednocześnie, że co do zasady zgadza się z takim rozwiązaniem. - Co do istoty, co do zasady, tak, zgadzam się, żeby politycy w tym nie uczestniczyli. Ale my dzisiaj nie mamy normalnego wyboru do normalnego Trybunału Konstytucyjnego - mówił.
Tusk o sytuacji w TK. "To jest czyste plucie w twarz Polakom"
Premier bardzo ostro ocenił obecny stan TK i odpowiedzialnością za niego obarczył Prawo i Sprawiedliwość. - My mamy dzisiaj masakrę, bo te instytucje zostały zmasakrowane przez PiS i ten absolutnie nieakceptowalny stan jest chroniony przez pana prezydenta Nawrockiego i był chroniony przez pana prezydenta Dudę - stwierdził.
- Jak widzę, przepraszam, bandyckie metody czasami z tamtej strony, to ja nie będę udawał, że jestem taką ciotuleńką, która nie jest w stanie oddać. Tak nie może być. Zło nie może triumfować - kontynuował Tusk.
ZOBACZ: Prezydent skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Minister finansów: Zablokował 4 mld zł
Szef rządu jeszcze mocniej zaatakował sposób funkcjonowania instytucji, które - jego zdaniem - pozostają pod wpływem PiS. - To, co działo się i dzieje się do dzisiaj w instytucjach opanowanych przez PiS, to jest czyste zło. To jest czyste plucie w twarz Polakom, tym, którzy uważają, że konstytucja coś znaczy - powiedział.
Tusk ponownie przyznał rację Żukowskiej w kwestii docelowego modelu funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego, ale argumentował, że obecna sytuacja wymaga wyjątkowych działań. - Więc tak, zgadzam się z panią Żukowską. Chcemy, żeby inaczej wyglądały Trybunały Konstytucyjne. Ale proszę o zrozumienie, że trzeba z tym zrobić porządek - zaznaczył.
- Bo inaczej to będzie tak wyglądało, jak w tej chwili. A przecież wszyscy widzicie, kto tam rządzi i na czym polega ta parodia Trybunału Konstytucyjnego. Więc dosyć - podsumował premier.
