Anna Konieczyńska odwołana z funkcji wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego
- Rada Nadzorcza Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego podjęła uchwałę o odwołaniu Anny Konieczyńskiej z funkcji wiceprezes zarządu spółki KARR S.A. - przekazał rzecznik prasowy marszałka województwa dolnośląskiego Michał Nowakowski.

Nowakowski dodał, że powodem decyzji są kwestie wizerunkowe i zarządzanie spółką, a także ostatnie informacje na temat nieprawidłowości związanych z udzielaniem wsparcia po powodzi.
Przekazał również, że na miejsce odwołanej wiceprezes nie wybrano innej osoby. Zarząd KARR jest w tej chwili jednoosobowy, a funkcję prezesa sprawuje dalej Hubert Papaj. Większościowym właścicielem spółki jest samorząd województwa dolnośląskiego.
Premier Donald Tusk: Gorącym żelazem wypalimy
W związku z podejrzeniami dotyczącymi nieprawidłowości przy przyznawaniu środków przez KARR działania prowadzą MRiT i CBA oraz prokuratura.
Do sprawy odniósł się też premier Donald Tusk. - Dla mnie najważniejsze jest, by instytucje państwa działały i prędzej czy później każde nadużycie zostało zidentyfikowane i ukarane - powiedział.
ZOBACZ: Afera powodziowa w KO. Donald Tusk zabrał głos
Podkreślił, że "kontrole będą kontynuowane wszędzie tam, gdzie pojawiają się wątpliwości co do prawidłowości przyznawania pomocy". - Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian - podkreślił szef rządu.
Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego. Wiceprezes Anna Konieczyńska odwołana
W poniedziałek portal Wirtualna Polska poinformował, że 4,5 mln zł pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. (KARR) trafiło do trzech podmiotów z jednej okolicy, mimo że cztery niezależne źródła wykluczają, by ucierpiały one w wyniku powodzi. Pieniądze otrzymały podmioty powiązane z wiceprezes agencji, działaczką KO.
W poniedziałek postępowanie w tej sprawie wszczęła prokuratura, a od kwietnia zajmuje się nią Centralne Biuro Antykorupcyjne. Kontrolę wydatkowania środków, które miały trafić do powodzian, prowadzi również Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
ZOBACZ: Prokuratura nie przesłuchała Dawida Kacprzyka. Są wyjaśnienia
WP przyjrzała się nieprawidłowościom w rozdzielaniu przedsiębiorcom pożyczek na usuwanie szkód po powodzi, jaka dotknęła nasz kraj dwa lata temu. Właściciele podmiotów, do których trafiły pieniądze to mieszkańcy Dziwiszowa w gminie Jeżów Sudecki. W tej samej miejscowości mieszka też Anna Konieczyńska - działaczka Koalicji Obywatelskiej, która wiceprezes KARR została w lutym ubiegłego roku. To właśnie ta instytucja zajmuje się rozdzielaniem przedsiębiorcom rządowych pożyczek na usuwanie szkód po powodzi.
Pieniądze miały pomóc powodzianom. Setki tysięcy złotych trafiły do męża polityk KO
Firma Amarcord, prowadząca pensjonat w Dziwiszowie i należąca do męża Konieczyńskiej, dostała z KARR maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego, opiewającą na 200 tysięcy złotych. Z ustaleń WP wynika, że wniosek o zaświadczenie o szkodzie złożono dopiero dziewięć miesięcy po powodzi i pięć miesięcy po objęciu przez Konieczyńską zarządczej funkcji w KARR.
Pod koniec czerwca 2025 roku Piotr Konieczyński miał złożyć w gminie Jeżów Sudecki wniosek o następującej treści: "Proszę o wydanie zaświadczenia, iż moja firma poniosła szkodę w trakcie powodzi, która nastąpiła na terenie naszej Gminy we wrześniu 2024 roku". We wniosku nie uwzględniono opisu szkody ani daty jej powstania.
ZOBACZ: Afera z milionami dla powodzian. Polityk KO zawieszona
Następnie w lipcu - wiele miesięcy po wystąpieniu powodzi - odbyły się oględziny. Uczestniczyli w nich dwaj pracownicy urzędu gminy i sam Konieczyński, natomiast na liście uszkodzeń znalazły się pęknięcia i odspojenia kafli na schodach, wymyte fugi, "liczne pęknięcia tynków" na balkonach, pęknięte płytki posadzkowe na tarasie.
Do kogo trafiło wsparcie dla powodzian? Niepokojące doniesienia mediów
WP przyjrzała się dokumentacji fotograficznej szkód. "Na żadnym z kadrów nie widać linii zalania na ścianach. Nie dopatrzyliśmy się namułów, osadów, podmytych fundamentów - niczego, co odróżniałoby szkodę powodziową od zwykłego zużycia budynku" - czytamy w artykule.
ZOBACZ: Afera w Szpitalu Południowym, Trzaskowski przekazał nowe informacje. "Pokazuję jasno"
Państwowa Straż Pożarna nie odnotowała pod tym adresem interwencji związanej z powodzią, a Wody Polskie oraz dane satelitarne nie potwierdziły zalania nieruchomości. Mimo to pod koniec lipca ubiegłego roku Konieczyński odebrał zaświadczenie podpisane przez wójta, w którym potwierdzono, że jego pensjonat odniósł szkodę w wyniku powodzi. "Gmina Jeżów Sudecki przyznaje dziś na piśmie, że nie miała niezależnego dowodu, by szkoda w ogóle powstała wskutek powodzi" - twierdzi WP. Więcej na ten temat TUTAJ.
Czytaj więcej