Afera powodziowa w KO. Donald Tusk zabrał głos
- Myśmy zakładali z góry, że pojawią się tego typu problemy, biorąc pod uwagę skalę i tempo pomocy. To nie jest pierwsza powódź i nie pierwsza klęska żywiołowa, w czasie której musiałem nadzorować operację szybkiej pomocy - powiedział Donald Tusk. Premier odniósł się do ujawnionej przez media afery dotyczącej nieprawidłowości w rozdzielaniu przedsiębiorcom pożyczek na usuwanie szkód po powodzi.

Aferę o której mówił Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu, ujawniła Wirtualna Polska. Według ustaleń dziennikarzy, 4,5 mln zł pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego trafiło do trzech firm z jednej wsi. Właśnie tam mieszka wiceprezes instytucji i zawieszona już polityk KO, Anna Konieczyńska. Jedno z przedsiębiorstw należy do jej męża, drugie do sąsiada, a kolejne - do właściciela lokalnej telewizji.
WP przyjrzała się dokumentacji fotograficznej szkód. "Na żadnym z kadrów nie widać linii zalania na ścianach. Nie dopatrzyliśmy się namułów, osadów, podmytych fundamentów - niczego, co odróżniałoby szkodę powodziową od zwykłego zużycia budynku" - ujawniono. Państwowa Straż Pożarna nie odnotowała pod tym adresem interwencji związanej z powodzią, a Wody Polskie oraz dane satelitarne nie potwierdziły zalania nieruchomości.
Afera powodziowa. Tusk: Pytanie zawsze jest o skalę i reakcję państwa
Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował, że od kwietnia bieżącego roku "CBA prowadzi kontrolę przestrzegania procedur podejmowania i realizacji decyzji dotyczących wsparcia przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku powodzi w 2024 roku".
Premier odniósł się do sprawy przed wtorkowym posiedzeniem rządu.
- Ja chcę państwu powiedzieć, że po pierwsze myśmy zakładali z góry, że pojawią się tego typu problemy, biorąc pod uwagę skalę i tempo pomocy. To nie jest pierwsza powódź i nie pierwsza klęska żywiołowa, w czasie której musiałem nadzorować operację szybkiej pomocy - stwierdził szef rządu.
ZOBACZ: Afera z milionami dla powodzian. Polityk KO zawieszona
- Zawsze wiedzieliśmy, że w sytuacji, w której podejmujemy decyzję o wydaniu w sumie 8 miliardów złotych w ciągu tych dwóch lat 2024-2025 na rozmaitego typu formy pomocy powodzianom, terenom popowodziowym, firmom, samorządom i przy wydawaniu dziesiątków tysięcy decyzji personalnych będziemy mieli do czynienia z jakimiś wpływami nadużyć. Pytanie zawsze jest o skalę i o reakcję państwa - mówił.
Stwierdził też, że jego decyzją jeszcze podczas swojej poprzedniej kadencji było to, żeby "pomoc była łatwa, jeśli chodzi o dostęp ludzi do tej pomocy".
- A więc żeby preferować przede wszystkim tempo dostarczenia tej pierwszej pomocy, wtedy kiedy jeszcze woda stoi w piwnicach, domy są zalane i żeby nie przesadzać z taką pieczołowitością, że tutaj będą sprawdzali wszystko milimetr po milimetrze, zanim dostarczą tę pomoc. Bo to by oznaczało, że ludzie by czekali miesiącami - tłumaczył premier.
Premier zapowiada reakcję na aferę. "Gorącym żelazem wypalimy"
- Tylko tych indywidualnych zasiłków dla ludzi poszkodowanych powodzią wydano 62 tysiące - mówił Tusk i wymieniał działania podejmowane przez ministerstwa.
Zdaniem premiera takie działanie stwarzało ryzyko nadużyć, ale najistotniejsze jest teraz działanie instytucji państwowych, a także "żeby prędzej czy później każde ewentualne nadużycie zostało zidentyfikowane i ukarane".
ZOBACZ: Zmiany w rządzie. Premier ogłosił odejście ministra
- Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian. Bo takie rzeczy są w sposób taki oczywisty nie do zaakceptowania. Ktoś, kto miał władzę władzę w ręku, żeby wydać publiczne pieniądze polskich podatników na pomoc ludziom, którzy ucierpieli, jeśli wydał je w sposób niewłaściwy, poniesie naprawdę bardzo surowe konsekwencje. Tak jak powiedziałem, wypalimy to gorącym żelazem - zapewnił szef rządu.
Przypomniał też o toczącym się w tej sprawie postępowaniu CBA. Tusk zaznaczył też, "sformułowania, że jest to polityk czy działaczka polityczna (Anna Konieczyńska - red.) są delikatnie mówiąc przesadzone".
- Ale nie zmienia to absolutnie mojego podejścia i zobaczycie państwo dalsze konsekwencje tej sytuacji - podsumował.
Czytaj więcej