Incydent z dronem w Niemczech. Trafił w skrzydło ukraińskiego samolotu

aktualizacja: Świat

Dron celowo uderzył w skrzydło ukraińskiego Antonowa na niemieckim lotnisku - wynika z ustaleń śledczych. To ten sam, którego w nocy z wtorku na środę odnaleziono z ładunkiem wybuchowym na płycie portu lotniczego w Lipsku. Na bezzałogowcu śledczy znaleźli ślady DNA pokrywające się z innym incydentem.

Duży samolot transportowy Antonow z napisem "ANTONOV" na kadłubie stoi na płycie lotniska w pobliżu placu budowy z koparką.
Wikimedia Commons / CC By 4.0 / Md Shaifuzzaman Ayon
Ukraiński samolot Antonow An-124. Zdj. ilustracyjne

Do uderzenia drona miało dojść ok. godz. 19.30 we wtorek. Według ustaleń niemieckiego tygodnika "Die Zeit" dowodami mają być nagrania z monitoringu oraz ślady na skrzydle ukraińskiego samolotu Antonow An-124.

 

Bezzałogowiec był wyposażony w materiał wybuchowy, ale nie eksplodował po uderzeniu w skrzydło. Odbił się od maszyny i spadł na płytę.

 

ZOBACZ: Niemcy reagują na incydent w Lipsku. Minister o "udziale obcych sił"

 

Zgodnie z doniesieniami "Die Zeit", materiału wybuchowego nie znaleziono przy samym dronie, lecz w pewnej odległości od niego. Możliwe, że odpadł podczas uderzenia.

Incydent z dronem w Niemczech. Ustalenia śledczych 

W nocy z wtorku na środę samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem w pobliżu lipskiego lotniska. Samolot ostatecznie wylądował w Hanowerze, gdzie stwierdzono niewielkie uszkodzenia.

 

ZOBACZ: "Nikt nie daje się zastraszyć". Szef włoskiego MSZ solidaryzuje się z Polską po groźbach z Rosji

 

Nieco wcześniej lotnisko w Lipsku wstrzymało operacje z powodu znalezienia na płycie, przy ukraińskim Antonowie, drona z detonatorem i materiałami wybuchowymi.

 

Według "Bilda" i "Die Zeit" ślad DNA na dronie ma być zgodny z tym zabezpieczonym po podpaleniu w centrum logistycznym DHL w Lipsku 20 lipca 2024 roku. Nie udało się jednak dotychczas przypisać tego materiału genetycznego żadnej konkretnej osobie.

 

W lipcu 2024 roku na lotnisku w Lipsku zapaliła się paczka wysłana z krajów bałtyckich, która miała być przekierowana do samolotu. Zdaniem niemieckiego kontrwywiadu to Rosja najpewniej stała za incydentem związanym z wyposażoną w zapalnik przesyłką lotniczą. Tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i opóźnieniom lotów paczka wywołała pożar w magazynie firmy kurierskiej, a nie na pokładzie.

jk / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie