"Wielki syn Polski, wielki przyjaciel Ukrainy". W Kijowie pożegnano Marka Ruska-Wolskiego
W Kijowie zakończyła się ceremonia pożegnania Marka Ruska-Wolskiego - polskiego wolontariusza, który zginął 27 lipca w ataku rosyjskiego drona pod Charkowem. "Pan Marek udowodnił konkretnymi czynami, że solidarność to nie abstrakcyjne hasło, lecz konkretne działanie i konkretny wkład" - przekazał szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha.

Uroczystości pożegnalne Marka Ruska-Wolskiego - polskiego wolontariusza, który zginął w ataku Rosjan pod Charkowem - odbyły się w rzymskokatolickiej konkatedrze św. Aleksandra w Kijowie. W ceremonii wzięli udział m.in. szef ambasady RP w Kijowie Piotr Łukasiewicz, minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oraz Wasyl Bodnar, kończący misję ambasador Ukrainy w naszym kraju.
Pogrzeb polskiego wolontariusza w Kijowie. "Nie pozostał obojętny"
- Tam, gdzie rozgrywają się największe dramaty wojny, którą niesprawiedliwie i okrutnie wywołała Rosja i prowadzi ją przeciwko najsłabszym mieszkańcom Ukrainy: cywilom, ludziom starszym, dzieciom. Pan Marek ruszył im na pomoc przywożąc leki, jedzenie, uczestnicząc w ewakuacjach. Ostatnim razem, kiedy przyjechał, Rosjanie go zabili. Życie pana Marka było najpiękniejszym darem Polski dla Ukrainy - stwierdził Piotr Łukasiewicz, charge d'affaires RP w Kijowie.
ZOBACZ: Rosjanie zaatakowali ludzi na targu. Jest wielu rannych
Z kolei szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha nazwał wolontariusza "wielkim synem Polski, wielkim przyjacielem Ukrainy" i zapewnił, że jego kraj nigdy nie zapomni poświęcenia Marka Ruska-Wolskiego. Strona ukraińska opłaci budowę pomnika na grobie polskiego wolontariusza.
"Pan Marek udowodnił konkretnymi czynami, że solidarność to nie abstrakcyjne hasło, lecz konkretne działanie i konkretny wkład. Nie pozostał obojętny, gdy na terytorium Ukrainy przyszło nieszczęście - rosyjska agresja. Sam siadał za kierownicą samochodu i raz za razem dostarczał pomoc, wspierał ludzi w Charkowie" - przekazał Sybiha.
Marek Rusek-Wolski. Polak zginął podczas niesienia pomocy
"Ta tragiczna śmierć to kolejne przypomnienie, czym jest rosyjska agresja. Nie ma ona granic, nie zważa na narodowość, niszczy wszystko. Ale nigdy nie zniszczy ukraińsko-polskiej przyjaźni. Nigdy nie zniszczy ukraińsko-polskiej współpracy sojuszniczej" - nadmienił szef ukraińskiej dyplomacji.
Marek Rusek-Wolski był wolontariuszem pomagającym ludności cywilnej na terenach przyfrontowych. Polak dostarczał żywność, leki i pomagał w ewakuacji ludności. Mężczyzna pochodził z Wrocławia. Polak zginął w ataku rosyjskiego drona 27 lipca pod Charkowem podczas kolejnego wyjazdu w teren w celu dostarczenia pomocy humanitarnej.
Czytaj więcej