Reporterka na miejscu przed wojskiem. Mentzen: To państwo to mem
Żandarmeria wojskowa przybyła na miejsce eksplozji w Tarnawie-Kolonii około godziny 7.00, ponad godzinę po reporterach stacji Polsat News i blisko trzy i pół godziny po wybuchu - przekazała reporterka Ewa Pajuro. Polsat News był na miejscu jako pierwsza stacja w Polsce, ale sytuacja na miejscu rodzi pytania o skuteczność obowiązujących procedur.

Reporterski duet Polsat News - Ewa Pajuro i Bartek Kulina - przybył do Tarnawy-Kolonii o 5.55 dzięki informacjom otrzymanym od widzów. Dopiero po ponad godzinie na miejsce przybyła żandermeria wojskowa.
- Kiedy dostaliśmy sygnały od mieszkańców, ruszyliśmy w drogę, a kiedy przyjechaliśmy, przy kraterze, w odległości około 100-200 metrów, znajdowało się kilku policjantów i kilku strażaków - powiedziała Ewa Pajuro.
WIDEO: EWA PAJURO Z TARNAWY-KOLONII

Tarnawa-Kolonia. Polsat News na miejscu eksplozji przed częścią służb
Początkowo, przed przyjazdem żandarmów, reporterzy mogli swobodnie filmować miejsce eksplozji. Dopiero po przyjeździe żandarmów - ponad godzinę po reporterach Polsat News i blisko trzy i pół godziny po eksplozji - teren został zabezpieczony, a ekipy przesunięte.
- Mogliśmy swobodnie zrobić zdjęcia krateru, widzieliśmy także porozrzucane fragmenty niezidentyfikowanego obiektu, który tutaj spadł. Profilaktycznie strażacy prosili nas, byśmy się do tych fragmentów nie zbliżali i ich nie dotykali - powiedziała reporterka.
ZOBACZ: Pocisk w polskiej przestrzeni. Oferta pomocy z Ukrainy. "Dostaliśmy wniosek"
- Dopiero około 7.00 na miejscu zjawiła się żandarmeria wojskowa i wtedy dostaliśmy polecenie, żeby odsunąć się na odległość około pół kilometra - wyjaśniła Ewa Pajuro.
Sławomir Mentzen: Telewizja działa sprawniej i szybciej od służb
Sytuację skomentował współprzewodniczący Konfederacji Sławomir Mentzen, który skrytykował działanie rządu i późne wystosowanie oficjalnego komunikatu o sytuacji.
"Oficjalny rządowy komunikat był po 7, gdy żandarmeria w końcu pojawiła się przy dziurze w ziemi. W tym czasie dziennikarze już od kilku godzin dzwonili po ekspertach z prośbą o komentarz, a dziennikarka na miejscu była już o 5:50. To państwo to mem. Telewizja działa sprawniej i szybciej od służb!" - skomentował polityk.
Eksplozja na Lubelszczyźnie. Szczątki pocisku zbiorą żołnierze WOT
Prokuratura przekazała, że na miejscu pracuje aktualnie około stu funkcjonariuszy różnych służb. W południe na miejsce przybyła delegacja rządowa z Donaldem Tuskiem, ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i ministrem spraw wewnętrznych Marcinem Kierwińskim.
Na miejsce eksplozji skierowanych zostało także około 50 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Terytorialsi mają zebrać szczątki obiektu, który według informacji przekazanych przez premiera jest najpewniej rosyjskim pociskiem manewrującym Ch-101.
Czytaj więcej
