Ostry zawał serca leczyli paracetamolem. Media: Pacjentkę przyjął Dawid Kacprzyk
61-letnia pani Grażyna zmarła w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim na ostry zawał serca. Jak ustalił portal Zero.pl, mimo że objawy były widoczne już w pierwszych badaniach, właściwą diagnozę postawiono dopiero po ponad pięciu godzinach od przyjęcia na SOR. Według ustaleń Zero.pl kobietę przyjął Dawid Kacprzyk.

14 maja po godz. 9:00 pani Grażyna poczuła się bardzo źle. Miała skrajnie wysokie ciśnienie (220/147) oraz ostry, ściskający ból w klatce piersiowej. Do zdarzenia doszło w bezpośrednim sąsiedztwie Szpitala Bródnowskiego - na pobliskim przystanku autobusowym.
Około godziny 10.30 pogotowie przewiozło kobietę na oddział oddalony zaledwie o 200 metrów. Na SOR-ze przyznano jej trzeci z pięciu poziomów w systemie triażu. Oznacza to, że przypadek był zakwalifikowany jako pilny, ale nie najpilniejszy.
Tragedia w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim. Ostry zawał serca rozpoznano po pięciu godzinach
Według ustaleń Zero.pl przyjmujący pacjentkę lekarz Dawid Kacprzyk - a wraz z nim dwaj inni medycy z oddziału ratunkowego - mieli nie dostrzec zagrożenia życia. Zamiast natychmiastowej konsultacji kardiologicznej, Kacprzyk skierował 61-latkę na tomografię komputerową głowy bez kontrastu, EKG i zlecił paracetamol.
Zdaniem kardiologa i profesora nauk medycznych, który anonimowo rozmawiał z dziennikarzami portalu, nie miało to uzasadnienia, ponieważ - jak ocenia - z dokumentacji medycznej jasno wynika, że pani Grażyna miała zawał.
ZOBACZ: Dawid Kacprzyk zwraca kolejne pieniądze. Trafiły do Szpitala Bródnowskiego
Zbagatelizowano również wyniki badania krwi. Wskaźnik troponiny, będący kluczowym wskaźnikiem uszkodzenia mięśnia sercowego, przy normie wynoszącej 16 jednostek u pani Grażyny osiągnął w pierwszym pomiarze poziom 94. Przy kolejnym badaniu wskaźnik wzrósł do 2200.
- To, że pacjentki natychmiast nie skierowano na kardiologię przy troponinie 94,6, jest niewytłumaczalne - mówi Zero.pl ekspert medycyny ratunkowej.
"Nic się nie dało zrobić". Śmierć pacjentki w Szpitalu Bródnowskim
Ponadto sama kardiolog ze Szpitala Bródnowskiego wpisała w akcie zgonu, że do ostrego zawału serca doszło około godziny 10:00, czyli jeszcze przed przyjęciem na oddział. Obaj specjaliści uważają, że lekarze SOR-u przeoczyli zawał.
ZOBACZ: Prokuratura nie przesłuchała Dawida Kacprzyka. Są wyjaśnienia
Po godz. 15:00 u pani Grażyny nastąpiło gwałtowne załamanie funkcji życiowych. Kobieta w stanie krytycznym trafiła na kardiologię, gdzie zmarła o godz. 16:50.
Na podstawie sporządzonej dokumentacji medycznej, specjalista od medycyny ratunkowej stwierdził, że w praktyce "SOR przekazał kardiologii zgon. Nic się nie dało zrobić".
Bliscy zmarłej zawiadomili prokuraturę, wskazując Dawida Kacprzyka jako osobę odpowiedzialną za błędną diagnozę. Od połowy lipca śledczy z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ prowadzą śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.
- Życia Grażynki nic nie wróci, ale chcę wierzyć, że może nasza rodzinna tragedia uratuje życie komuś innemu. Może spowoduje przyjrzenie się standardom, procedurom? - mówi w rozmowie z Zero.pl Joanna Łukomska, siostra cioteczna zmarłej.
Czytaj więcej