Pogrom w PiS. Kilkudziesięciu polityków zostanie skreślonych z listy członków
Ponad 30 polityków opuści Prawo i Sprawiedliwość - przekazał prezes partii Jarosław Kaczyński. To pokłosie odmowy podpisania przez nich deklaracji o braku przynależności do "prowadzących działalność polityczną" stowarzyszeń w ramach ugrupowania. Podpisania, jak wynika z jego wypowiedzi, odmówił także Mateusz Morawiecki.

- Około trzydziestu kilku posłów naszej formacji (na ten moment mowa o 36 osobach - red.) zrezygnowało z członkostwa - przekazał Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej w siedzibie PiS. Posłowie ci mieli odmówić rezygnacji z członkostwa w stowarzyszeniach "prowadzących działalność polityczną".
- Fakt jest oczywisty, wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jednocześnie wszyscy wiedzieli, jakie są skutki niepodpisania - dodał prezes.
PiS. Partia straci kilkudziesięciu polityków, oświadczenie Kaczyńskiego
Kaczyński tłumaczył, że wiedział o propozycji podziału partii, którą składała "osoba wiarygodna, bardzo istotna" w PiS.
- Sprawa jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem, ale przede wszystkim z propozycją, która padła już wiele tygodni temu, żeby podzielić naszą partię. W tej sytuacji my nie mogliśmy patrzeć na stowarzyszenie inaczej niż na jako element właśnie tego planu, planu podziału partii - wyjaśnił polityk.
ZOBACZ: "Próbują mnie ożenić z Morawieckim". Pełczyńska-Nałęcz o szansie na stworzenie koalicji
Kaczyński przekonywał, że to, co robiło stowarzyszenie, mogło być robione także w ramach partii, ale taka oferta została odrzucona. - Przede wszystkim to jest sprawa tej decyzji. (...) A różnego rodzaju dziwne, a niekiedy zabawne wytłumaczenia nic tutaj nie zmieniają - stwierdził prezes PiS.
Morawiecki odmówił rezygnacji ze stowarzyszenia Rozwój Plus
Mateusz Morawiecki wskazywał wcześniej, że nie zamierza podpisywać oświadczenia, którego termin złożenia upłynął o północy z czwartku na piątek. W ślad za nim z podpisania dokumentu zrezygnowała także część posłów związanych z jego stowarzyszeniem Rozwój Plus.
Jeszcze w piątek rano Morawiecki na antenie wPolsce24 mówił, że pozostaje jednym z liderów PiS, chociaż w ramach kompromisu - jak wyznał - zaproponował zdegradowanie do zwykłego członka ugrupowania. - Działajmy tak, aby zachować się godnościowo. Ludzie, którzy wstępowali do PiS, nie muszą podpisywać kolejnych deklaracji - oznajmił.
ZOBACZ: Kryzys w PiS. Mateusz Morawiecki: Nadal jestem jednym z liderów PiS
Wśród osób, które w czwartek deklarowały, że nie złożyły podpisu na dokumencie są m.in.: Piotr Müller, Szymon Szynkowski vel Sęk, Łukasz Schreiber i Sylwester Tułajew. Dokładna lista nie jest znana. Na konferencji Kaczyński sprecyzował, że musi zostać jeszcze dokonana "pewna formalność", wymagana przez statut partii.
Kaczyński stawiał ultimatum. PiS w kryzysie
Wcześniej wewnątrzpartyjny spór rozlał się na przestrzeń medialną. Doszło do wymiany zdań między osobami, które podporządkowały się decyzji władz PiS, a tymi, które wskazywały na szkodliwość decyzji lidera.
"Porównajcie intencje. Proponujemy daleko idące ustępstwa i negocjujemy z dobrą wolą. Każdy też z szacunkiem wobec Jarosław Kaczyńskego. A teraz spójrzcie na przekaz drugiej strony. Oskarżają Mateusza Morawieckiego, że już układa się z obecna koalicją, podważają jego sukcesy, ruszyli z debilnym spinem o doradcy Tuska. Zresztą… Sami potraficie ocenić i wyciągnąć wnioski" - napisał chwilę przed południem na platformie X poseł Łukasz Schreiber.
ZOBACZ: Rozmowy ostatniej szansy. Koniec spotkania Morawieckiego z Kaczyńskim
Jak poinformował w czwartek przed północą rzecznik PiS Rafał Bochenek, "deklaracji nie złożyła dotychczas tylko wąska grupa ludzi ze stowarzyszenia pana Mateusza Morawieckiego". Jednocześnie zaznaczył, że ewentualna decyzja o niepodpisaniu dokumentu będzie wyłączną odpowiedzialnością tych członków, a nie efektem "wyrzucenia" ich z Prawa i Sprawiedliwości.
Czytaj więcej