Łukaszenka wdraża radykalne środki motywujące rolników. "Do wojska"

Świat Paweł Sekmistrz / polsatnews.pl

Alaksandr Łukaszenka zagroził, że wszystkie osoby, które będą zaniedbywać swoje obowiązki podczas państwowych żniw, trafią do wojska. Część "zrekrutowanych" w ten sposób żołnierzy ma trafić na granicę z Ukrainą, gdzie strzec będą bezpieczeństwa. Jak wskazywał, praca żołnierzy nie należy do najprzyjemniejszych. - To niełatwe - komary, muchy, meszki i tym podobne - straszył.

Alaksandr Łukaszenka, przywódca Białorusi, przemawia w garniturze i krawacie na tle flag.
Tatan Syuflana/AP
Alaksandr Łukaszenka grozi rolnikom zesłaniem do wojska

Białoruskie media propagandowe informują, że Alaksandr Łukaszenka zapoznał się z raportem Komitetu Kontroli Państwowej dotyczącym uchybień związanych z trwającymi żniwami państwowymi. W przygotowanym dokumencie wskazano m.in. na braki sprzętowe i niedobór operatorów maszyn.

 

Zwrócono także uwagę na zaniedbania personelu skutkujące niską jakością zbiorów. Pracownicy mieli dokonywać naruszeń podczas transportu zboża, czy w nieodpowiedni sposób przygotowywać pasze. Treść raportu nie spodobała się przywódcy Białorusi, który postanowił wdrożyć radykalne środki motywujące.

Łukaszenka grozi rolnikom: Nie nadajesz się do żniw? Pójdziesz w kamasze

Łukaszenka stwierdził, że sposobem na zwalczanie braku dyscypliny pracowników nie będzie wsadzanie ich do więzień. - Czy przy niedoborze kadr mamy zakładać kajdanki? Poproście ministra obrony Wiktora Chrenina i przekażcie mu moje polecenie: wszystkich, którzy nie potrafią pracować - do wojska i na południową granicę. Do lasu - rozkazał przywódca.

 

Jak wskazał, na granicy z Ukrainą rozlokowane są już siły operacji specjalnych. Niesforni pracownicy dołączą do nich, by strzec bezpieczeństwa państwowego. - Nie zamierzamy nikogo zaatakować. Nie atakujemy nikogo, zapewniamy sobie bezpieczeństwo - uściślił Łukaszenka.

 

ZOBACZ: Niepokojące ruchy na Białorusi. Nieoficjalnie: Trwa inspekcja schronów

 

- Nie jest to łatwe. Komary, muchy, meszki i tym podobne. Niech idą właśnie tam, do wojska. Jako zwykli żołnierze. Tydzień szkolenia - granatnik, karabin maszynowy i (potem niech będą) do dyspozycji sił operacji specjalnych - zarządził białoruski lider.

Urzędnicy podzielą los rolników. "Lepiej pracować w polu niż walczyć"

Łukaszenka orzekł, że niedobory w personelu rolniczym wypełniane będą urzędnikami. - Wszyscy, którzy nie wykonają poleceń, trafią tam. To mój rozkaz. Każdy urzędnik - w rządzie, obwodowym komitecie wykonawczym, powiatowym komitecie wykonawczym - do gospodarstwa, na traktor, kombajn - mówił.

 

Jeśli nie sprawdzą się na polu, czeka ich los niesfornych rolników. - Każde niewykonanie rozkazu - do wojska. Niech tam służą. Będą siedzieć w lesie. Tam też potrzebna jest siła robocza. Niech tam posłużą w okresie żniw. Zarówno urzędnik, jak i ten, kto nie chce pracować - wskazywał Łukaszenka.

 

ZOBACZ: Łukaszenka deklaruje w sprawie udziału Białorusi w wojnie. Wskazał jedno "ale"

 

- Wszyscy muszą być zaangażowani. Każdy chce jeść i jeść dobrze. Lepiej pracować w polu niż walczyć - przekonywał.

 

Żniwa na Białorusi są w przeważającej części państwowe. Do władz należy ok. 90 proc. gruntów rolnych. System zbiorów oparty jest w dużej mierze na dawnych kołchozach i sowchozach.

Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie