Padła odpowiedź po ruchu Zełenskiego. "Nie ma miejsca na negocjacje"
- Decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o otwarciu archiwów dotyczących wydarzeń na Wołyniu oraz wydaniu dodatkowych zezwoleń na ekshumacje to krok w kierunku zmierzenia się z prawdą historyczną - ocenił szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki. W rozmowie z PAP podkreślił, że tylko w ten sposób można budować dalsze relacje polsko-ukraińskie.

Grodecki zaznaczył jednocześnie, że nie należy łączyć napięć na linii Warszawa-Kijów z pozycją Polski w NATO. Szef BBN ocenił, że obecny spór wywołała decyzja prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA".
- Polskie stanowisko jest twarde i bezkompromisowe: nie akceptujemy ukraińskiej narracji i polityki historycznej kwestionującej liczbę zamordowanych Polaków, relatywizującej to morderstwo i gloryfikującej zbrodniarzy. Nie ma tu miejsca na negocjacje - powiedział szef BBN.
Dodał również, że budowanie ukraińskiego panteonu narodowego wokół postaci związanych z UPA byłoby - jego zdaniem - strategicznym błędem.
Zełenski otworzy archiwa ws. Wołynia. Szef BBN komentuje
Szef BBN odniósł się także do rozmowy prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego podczas szczytu w Ankarze. Jak przekazał, dotyczyła ona przede wszystkim polityki historycznej.
- Zmierzenie się z prawdą historyczną to jedyna droga do budowania dalszych relacji. Decyzja prezydenta Ukrainy o otwarciu całego archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczącego wydarzeń na Wołyniu oraz dodatkowe zezwolenia na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne to krok w tym kierunku - powiedział Grodecki.
ZOBACZ: Szef Kancelarii Prezydenta na liście "wrogów Ukrainy". "Zagrożenie dla suwerenności"
Zełenski zapowiedział otwarcie archiwów
W piątek Wołodymyr Zełenski poinformował w mediach społecznościowych, że po naradzie dotyczącej relacji z Polską podjął decyzję o otwarciu archiwów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Służby Wywiadu Zagranicznego dotyczących wydarzeń na Wołyniu.
Zapowiedział także wydanie dodatkowej liczby zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne oraz zadeklarował współpracę z Polską przy realizacji tych działań.
W ostatnich miesiącach relacje polsko-ukraińskie pogorszyły się po decyzji o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia Bohaterów UPA. Spotkała się ona z krytyką polskich władz, w tym premiera Donalda Tuska, ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz prezydenta Karola Nawrockiego.
Według polskich historyków od lutego 1943 r. do wiosny 1945 r. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ponad 100 tys. Polaków. Za sprawców zbrodni uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Czytaj więcej