Sikorski odpowiedział Ukrainie. "Lepiej tonować emocje"
- Lepiej tonować emocje, bo Ukraina potrzebuje wsparcia Zachodu - powiedział w środę na szczycie NATO szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski. Wicepremier odniósł się w ten sposób do słów szefa Biura Prezydenta Ukrainy Kyryła Budanowa, który ostrzegł, że niebawem napięcie w stosunkach z Polską osiągnie punkt kulminacyjny.

Szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow ocenił we wtorek w rozmowie z ukraińską agencją RBK Ukraina, że wkrótce napięcie w stosunkach z Polską osiągnie punkt kulminacyjny. - Ten punkt kulminacyjny na pewno nastąpi wkrótce - stwierdził.
Budanow powiedział też, że Ukraina nie zamierza przyjmować żadnych ultimatów ultimatów i będzie reagować na ewentualne działania ze strony Polski. - Ostatnio to Rosja próbowała postawić nam ultimatum - bez urazy wobec Polski, ale Rosja jest nieco potężniejsza niż Polska - a my i tak go nie przyjęliśmy. Tak, jest ciężko, źle, jest dużo krwi. Ale nawet ich ultimatum nie przyjęliśmy. Dlaczego więc ktoś sądzi, że przyjmiemy coś innego, z innej strony? Nie należy rozmawiać z nami za pomocą ultimatów - stwierdził.
Na słowa szefa Biura Prezydenta Ukrainy zareagował Radosław SIkorski. - Rozmawiałem i o tej wypowiedzi wczoraj z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy (Andrijem Sybihą - red.). Wydaje mi się, że lepiej tonować emocje, bo to Ukraina potrzebuje wsparcia Zachodu, a Polska bardzo dużo dla niej zrobiła - powiedział wicepremier w środę na szczycie NATO.
ZOBACZ: "Niech uklęknie w szczerym polu". Wicemarszałek Sejmu apeluje do Budanowa
W ostatnich miesiącach doszło do napięć w relacjach polsko-ukraińskich w związku ze sporem o kwestie historyczne, w tym o upamiętnianie Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i związanych z nią postaci. Spór wywołała decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z końca maja o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia Bohaterów UPA. W konsekwencji polityk został pozbawiony Orderu Orła Białego.
"Wojna hybrydowa wobec całego Zachodu". Sikorski o działaniach Putina
Szef polskiej dyplomacji był też pytany o spotkanie grupy E5 (Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Polska i Włochy) i reakcje partnerów na swoje słowa o zagrożeniach ze strony Rosji, w tym prowokacje.
- Mamy podobne dane i podobne podejrzenia co do intencji (przywódcy Rosji Władimira) Putina. Wiemy, że Putin prowadzi wojnę hybrydową wobec całego Zachodu, i wiemy, że jego sytuacja jest niewesoła, więc przyparty do muru może coś próbować - powiedział.
Sikorski został też zapytany o potencjalne zakupy amerykańskich Patriotów przez Ukrainę z wykorzystaniem unijnych mechanizmów finansowych. Jak podkreślił, należy pamiętać, że znakomitą większość wydatków obronnych w Europie stanowią wydatki z budżetów narodowych i w tym przypadku nie ma żadnych ograniczeń na zakupy od sojusznika, który "jest największym dostawcą, i to tak o kilka długości, dla państw europejskich".
ZOBACZ: "Długoterminowe zagrożenie dla bezpieczeństwa". Oświadczenie po szczycie w Ankarze
Minister poruszył też kwestię wydatków na obronność w ramach NATO. - Mnie się najbardziej podoba, powiem szczerze, porównanie tego, ile Europa wydawała w pierwszym roku pierwszej kadencji prezydenta (USA Donalda) Trumpa (w 2017 r. - red.), a ile wydaje dzisiaj. Wydaje dwa razy tyle i jesteśmy na drodze do podwojenia tego jeszcze do końca dekady - zaznaczył.
Sikorski powiedział, że "jeśli zrobimy tylko to, do czego się zobowiązaliśmy, to pod koniec dekady jako Europa będziemy w stanie - jako europejska część NATO - odstraszyć Putina, a Stany Zjednoczone już nie będą czuły, że nas subsydiują". - Wtedy zdobędziemy też szacunek w Waszyngtonie i to po prostu trzeba wykonać - podsumował.
Czytaj więcej