Co może zakończyć wojnę? Rosyjski ekonomista wskazał jeden scenariusz

Świat Karol Płatek / polsatnews.pl / Unian

- Problemy gospodarze same w sobie nie zmuszą władz na Kremlu do zakończenia wojny w Ukrainie - uważa rosyjski ekonomista i opozycjonista Władisław Inoziemcew. Jego zdaniem decydującym czynnikiem mogłyby okazać się dopiero masowe protesty społeczne lub sprzeciw części rosyjskich elit. W ocenie eksperta taki scenariusz jest jednak w najbliższym czasie małoprawodpodobny.

Władimir Putin siedzi przy stole w mundurze wojskowym, gestykulując podczas przemówienia.
PAP/EPA/RUSSIAN PRESIDENTIAL PRESS SERVICE /HANDOUT HANDOUT
Władimir Putin w mundurze

W rozmowie z ukraińskim portalem Glawkom Władisław Inoziemcew ocenił, że pogarszająca się sytuacja gospodarcza Rosji nie wystarczy, by zmusić Władimira Putina do zakończenia wojny w Ukrainie. 

 

Ekonomista przypomniał, że w latach 2014-2019, po spadku cen ropy naftowej, poziom życia Rosjan obniżył się o około 10 proc., a kurs rubla osłabił się niemal dwukrotnie. Mimo to nie doszło do masowych protestów. 

 

ZOBACZ: Nawrocki spotka się z Zełenskim? Trwają ustalenia między prezydentami

 

- Jeśli rosyjska gospodarka będzie kurczyć się w tempie 2. proc. rocznie, być może za pięć lat ktoś się zacznie nad tym zastanawiać. Takie zjawiska jak ataki na terytorium Rosji czy braki paliwa mogą ten proces przyspieszyć, ale będzie to wynikało raczej z czynników psychologicznych niż ekonomicznych - ocenił. 

Wojna w Ukrainie. Ekspert: Tylko protesty mogą zatrzymać Putina 

Zdaniem Inoziemcewa państwowy sektor rosyjskiej gospodarki pozostaje wystarczająco stabilny, by nadal finansować działania wojenne, mimo pogarszającej się sytuacji technologicznej i innych problemów strukturalnych. 

 

Najbardziej skutki obecnej sytuacji w Rosji odczuwają małe firmy i sektor prywatny, które borykają się z przerwami w dostępie do internetu oraz niedoborami paliwa. Według ekonomisty nie wystarczy to jednak do zmiany polityki Kremla

 

- Problemy tego reżimu zaczną się dopiero wtedy, gdy Rosjanie powiedzą: "dalej się już tak nie da". Tylko taki ruch społeczny albo protest części elit może zakończyć tę wojnę - stwierdził. 

 

Jak dodał, nie wierzy, by sam wzrost inflacji czy zadłużenia państwa skłonił Władimira Putina do zmiany decyzji. 

 

ZOBACZ: Nocne uderzenia Rosji, zaatakowano m.in. Kijów i Charków. Trzy osoby nie żyją

Rosyjska gospodarka pod presją wojny z Ukrainą 

Analitycy amerykańskiego ośrodka CSIS oceniali wcześniej, że koszty utrzymania rosyjskiej gospodarki wojennej systematycznie rosną, a presja ekonomiczna na Kreml będzie się stale zwiększać. 

 

Według ekspertów zwykli Rosjanie coraz mocniej odczuwają pogarszającą się sytuację gospodarczą, dlatego potrzebna jest dalsza presja ekonomiczna, która jeszcze bardziej osłabi możliwości finansowania wojny. 

 

O narastających problemach rosyjskiej gospodarki mówił również prezes państwowego Sbierbanku Gierman Grief. Podkreślił on, że przedłużający się konflikt wywiera coraz większą presję na gospodarkę Rosji. 

 

- Nie wierzę, że w tym kraju jest ktoś, kto pragnie czegokolwiek innego bardziej niż zakończenia działań wojennych - powiedział Grief. 

Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie