Nie dojdzie do spotkania Zełenskiego z Nawrockim. "Piłka jest po stronie Ukrainy"

aktualizacja: Polska

Nie będzie oficjalnego spotkania prezydentów Polski i Ukrainy na szczycie NATO w Ankarze - powiedział szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Jego zdaniem piłka w tej sprawie jest po stronie Ukrainy. - Jeśli chce poprawy relacji z Polską, to doskonale wie, co zrobić - podkreślił. Odniósł się również do oskarżeń szefa MON: - Niech przyjmie na klatę odpowiedzialność.

Mężczyzna w okularach i garniturze przemawia do mikrofonów.
PAP/Marcin Obara
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz

We wtorek w stolicy Turcji Ankarze rozpoczyna się szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jednym z uczestników spotkania będzie Karol Nawrocki. 

 

Marcin Przydacz poinformował, że prezydent ma umówionych kilka spotkań. - Pan prezydent ma umówione wiele spotkań bardziej formalnych i nieformalnych, m.in. już mamy umówione spotkanie z premierem Kanady oraz z prezydentem Finlandii. (...) Będzie tam również kilkudziesięciu innych liderów państw sojuszniczych i partnerskich wobec NATO, więc ta agenda może się zmieniać na bieżąco - powiedział szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. 

Szczyt NATO. Nie będzie spotkania Nawrockiego z Zełenskim

Przyznał, że Karol Nawrocki nie ma w planach spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. - Nie ma takiego planowanego, bezpośredniego spotkania, natomiast nie wykluczamy, że może dojść do jakiejś interakcji - powiedział. 

 

Przydacz dodał, że "prezydent Nawrocki nie zabiega o spotkanie z prezydentem Zełenskim". - Jeśli strona ukraińska ma chęć spotkania z prezydentem, były ku temu możliwości. Były propozycje kontaktu telefonicznego, później była propozycja wizyty prezydenta Ukrainy w Warszawie, ale strona ukraińska się wycofała, później prezydent Zeleński odwołał swój przyjazd do Gdańska, więc teraz piłka jest po stronie Ukrainy - podkreślił.

 

Zaznaczył jednocześnie, że "nie chodzi o spotkanie dla samego spotkania". - Ono powinno przynieść jakieś pozytywne rezultaty - podkreślił.

 

ZOBACZ: Budanow ostrzega Polskę. "Nie przyjmiemy żadnych ultimatów"

 

Przy okazji prezydencki minister wbił szpilkę szefowi dyplomacji Radosławowi Sikorskiemu. Przypomniał, że minister spraw zagranicznych spotkał się niedawno ze swoich ukraińskim odpowiednikiem Andrijem Sybihą.

 

- Wydaje się, że Polska na tym spotkaniu nic nie uzyskała. W związku z tym spotkanie dla samego spotkania nie jest żadną wartością - stwierdził. 

 

- Jeśli prezydent Ukrainy chce poprawy relacji z Polską, to doskonale wie, co należy zrobić - podkreślił Przydacz. 

 

- Polskie oczekiwania są tutaj bardzo jasne. Chodzi o kwestię zaprzestania gloryfikowania kolaborantów III Rzeszy, zbrodniarzy z OUN-UPA i stawiania im pomników. To jest oczekiwanie ze strony polskiej. Konstruktywny dialog jest ważny, ale tylko pod warunkiem, że druga strona jest na niego gotowa, a nie tylko do wspólnego zdjęcia, z którego w zasadzie nic nie wynika - podsumował.

"Niech Kosiniak-Kamysz przyjmie na klatę odpowiedzialność"

Podczas konferencji prasowej reporterka Polsat News Katarzyna Pyssa zapytała Przydacza o słowa szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który stwierdził, że "otoczenie prezydenta kłamie twierdząc, że Karol Nawrocki nie wiedział o sprzęcie przekazywanym Ukrainie".

 

ZOBACZ: Przemysław Czarnek o pomocy PiS dla Ukrainy. "Inna była wojna, inna była Rosja"

 

"Sprawa była omawiana na posiedzeniach Komitetu Bezpieczeństwa Rady Ministrów z udziałem przedstawiciela Biura Bezpieczeństwa Narodowego 10 lutego 2026, 17 lutego 2026 i 24 marca 2026 roku. Informacje otrzymał także szef Kancelarii Prezydenta, a z samym Karolem Nawrockim rozmawiał o tym Sekretarz Generalny NATO" - poinformował minister obrony narodowej. 

 

- Niechże pan Władysław Kosiniak-Kamysz choć raz będzie przez moment odważnym człowiekiem i przyjmie na klatę odpowiedzialność za swoje własne decyzje, a nie zachowuje się po raz kolejny jak tchórz - odpowiedział szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. 

 

 

- Uchwała (ws. przekazania Ukrainie pocisków do Patriotów) została podjęta przez Radę Ministrów. To Rada Ministrów podejmuje w tej sprawie decyzję i ponosi za nią odpowiedzialności. Prezydent w tej sprawie nie był konsultowany, nie było konsultowane też Biuro Bezpieczeństwa Narodowego - stwierdził Przydacz.

 

ZOBACZ: "Czasy się zmieniły". Mariusz Błaszczak o pomocy Ukrainie

 

- Próba przekierowania uwagi publicznej na kwestie przesyłania różnego rodzaju informacji, dokumentów czy rozmów formalnych i nieformalnych, jest próbą oszustwa opinii publicznej i uciekania od odpowiedzialności - stwierdził

 

- Odpowiedzialność za przekazanie Ukrainie najnowocześniejszego polskiego sprzętu ponosi Władysław Kosiniak-Kamysz i rząd Donalda Tuska. I niech się z tego oni tłumaczą, a nie będą próbowali dzielić się swoją odpowiedzialnością za tą niedobrą dla polskiego interesu decyzją z wszystkimi innymi - podsumował.

Dawid Kryska / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie