Burza o pociski dla Ukrainy. Kosiniak-Kamysz: Czasem nie potrzeba rosyjskich służb

Polska

- Czasem nie potrzeba nawet rosyjskich służb, wystarczą pożyteczni idioci - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz na szczycie NATO w Ankarze, odpowiadając na krytykę przekazania Ukrainie kilku pocisków do systemu Patriot. Jak przekonywał szef MON, decyzja została podjęta w porozumieniu z sojusznikami i wiedział o niej prezydent.

Mężczyzna w garniturze stoi przy mównicy na tle niebieskiej ściany z logo NATO i napisem ANKARA SUMMIT.
PAP/Paweł Supernak
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podczas szczytu NATO w Ankarze

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił podczas szczytu NATO w Ankarze, że inwestycja amerykańskiej firmy Anduril w Polsce oraz porozumienie z Polską Grupą Zbrojeniową mają znacząco wzmocnić pozycję kraju w Sojuszu. 

 

- Stajemy się współproducentem, autentycznym liderem gospodarczym i militarnym wschodniej flanki NATO, a także jednym z najważniejszych państw Sojuszu. Ta inwestycja to przejście zupełnie do innej ligi - stwierdził szef MON.

Ustalenia podczas szczytu NATO w Ankarze. Szef MON o szczegółach

Jak podkreślił Kosiniak-Kamysz, oba porozumienia mają mieć znaczenie zarówno dla zdolności odstraszania polskiej armii, jak i dla krajowego przemysłu zbrojeniowego. - Jeżeli ktoś będzie dziś powtarzał te głupoty i manipulacje o rozbrajaniu zdolności w Polsce czy abdykowaniu z możliwości obrony państwa, to te dwa porozumienia świadczą, że jest wprost przeciwnie - stwierdził.

 

- Czasem nie potrzeba nawet rosyjskich służb, wystarczą pożyteczni idioci, których niestety, jak widać, w Polsce nie brakuje, pod względem opozycji, ich głupich komentarzy. Chciałbym wierzyć, że to jest tylko i wyłącznie głupota, bo to jest zawsze jakaś okoliczność łagodząca, a nie celowe działanie, choć po niektórych oszołomach można się wszystkiego spodziewać - powiedział szef MON.

 

Mówił również o rozmowach prowadzonych z sojusznikami podczas szczytu. Wskazał m.in. na spotkanie z premierem Kanady, które dotyczyło programu SAFE oraz współpracy przy wspólnych zakupach i produkcji uzbrojenia. - Nasze drony będą sprzedawane do Kanady. To efekt wizyty sprzed kilku tygodni. Chcemy też rozwijać wspólną produkcję. Rozmawialiśmy o produkcji trotylu, również o energetyce atomowej - przekazał Kosiniak-Kamysz.

 

ZOBACZ: Zbigniew Bogucki wpisany na listę "wrogów Ukrainy". Zdecydowana reakcja szefa Kancelarii Prezydenta

 

Szef MON wspomniał też o rozmowach z przedstawicielami Korei Południowej. Jak podkreślił, dotyczyły one dalszego transferu technologii oraz rozwijania produkcji sprzętu wojskowego w Polsce. Przypomniał, że rok wcześniej podpisał porozumienie dotyczące odtworzenia po dwóch dekadach produkcji czołgów w kraju. - Podpisaliśmy również kontrakt na zakup 180 czołgów, z czego duża część będzie już w wersji spolonizowanej i będzie produkowana w Polsce - powiedział minister.

 

Władysław Kosiniak-Kamysz wskazał również na budowę w Gorzowie Wielkopolskim fabryki rakiet do wyrzutni Chunmoo w ramach programu HOMAR-K. Zakład ma powstać dzięki współpracy Grupy WB z koreańskim partnerem.

 

Minister poinformował ponadto, że holenderskie systemy Patriot pozostaną do końca roku na lotnisku w Jasionce. Ocenił, że to przykład sojuszniczej solidarności wobec Polski. Mówił także o współpracy z Turcją, m.in. z firmą ASELSAN, która ma dostarczać rozwiązania wykorzystywane w walce radioelektronicznej, w tym do zakłócania dronów.

"Biorę pełną odpowiedzialność". Kosiniak-Kamysz o pociskach dla Ukrainy

Szef MON odniósł się następnie do sporu wokół przekazania pocisków do systemu Patriot Ukrainie. Zapewnił, że decyzja była podejmowana w odpowiedzi na postulaty najważniejszych sojuszników Polski, w tym sekretarza generalnego NATO oraz dowódców wojsk amerykańskich w Europie.

 

- Biorę pełną odpowiedzialność za te decyzje dotyczące donacji dla Ukrainy, donacji każdego rodzaju sprzętu i relacji z naszymi sojusznikami. Jeżeli sojusznicy z Ameryki wzywają do tego, żeby pomóc Ukrainie, będę pomagał Ukrainie - oświadczył.

 

ZOBACZ: Ważna decyzja ws. rakiet Patriot. Polska podpisała oświadczenie ws. centrum serwisowania

 

Podkreślił, że granicą tej pomocy pozostaje bezpieczeństwo Polski, a każdą decyzję w tej sprawie ocenia Sztab Generalny Wojska Polskiego. Kosiniak-Kamysz zaznaczył przy tym, że chodziło o kilka pocisków do systemu Patriot, a nie o przekazanie całych baterii.

 

- Racją stanu Rzeczpospolitej jest to, żeby Ukraina nie przegrała wojny. Im więcej rakiet zostanie zniszczonych, tym lepsza jest każda inwestycja w pomoc Ukrainie, bo one nigdy nie zagrożą już Polsce - przekonywał minister.

 

Kosiniak-Kamysz zarzucił politykom PiS i Konfederacji hipokryzję, przypominając, że poprzedni rząd także przekazywał Ukrainie nowoczesny sprzęt wojskowy. Wśród przykładów wymienił m.in. zestawy Piorun oraz drony FlyEye i Warmate

 

Odniósł się również do reakcji Pałacu Prezydenckiego. - Nie mogę pozwolić na to, że ktoś z jego (Nawrockiego) współpracowników będzie odpowiadał głupoty. Decyzją rządu zostały przekazane donacje, zarówno poprzednie, jak i te ostatnie. To nie była decyzja pana prezydenta, ale wiedział o tej decyzji. No i to musi być powiedziane jasno i wyraźnie - zaznaczył. 

Agata Sucharska / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie