"Kolejny Dawidek, tylko starszy". Kaleta o aferze z posłem KO
Mianem "kolejnego Dawidka" określił w "Graffiti" posła KO Wojciecha Króla Sebastian Kaleta. Były wiceminister sprawiedliwości odniósł się do zarzutów wysuwanych pod adresem polityka dotyczących półtoramilionowej łapówki. - Sprawa w ogóle by nie wyszła, gdyby oni nie oddali jurysdykcji Prokuraturze Europejskiej - ocenił Kaleta.

- Pani Cienkowska próbuje sobie robić PR po potężnej wpadce - najpierw z ustawą o artystach, potem po ujawnieniu jej zarobków za spacery po lesie w Warszawie Trzaskowskiego - ocenił poseł PiS Sebastian Kaleta, pytany przez Marcina Fijołka o decyzję Niemiec o zwróceniu Polsce bezcennych zabytków kultury w związku z 35-leciem zawarcia polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie.
Były wiceminister sprawiedliwości stwierdził jednak, że zwrócone dobra to "kropla w morzu zrabowanych przez Niemców eksponatów". - Dopóki rząd, w tym pani Cienkowska, nie będą żądali zwrotu wszystkich zrabowanych przedmiotów i wypłaty reparacji za wszystkie te, których nie udało się odzyskać i za wszystkie zniszczenia dóbr kultury, to ja nie mam czego gratulować pani Cienkowskiej - powiedział Kaleta.
Poseł PiS dodał jednak, że jeśli minister zdecyduje się upomnieć o reparacje dla Polski, przyjdzie do siedziby Polsatu, by ją za to pochwalić. - Przyjdę pod telewizję Polsat, zawołam pana, żeby pan to oświadczenie nagrał i pogratuluję pani Cienkowskiej. Ale póki co, pani Cienkowska jest, nomen omen, w lesie - podsumował polityk.
"Pożar we wiadomym miejscu". Kaleta o tzw. aferze szpitalnej
Podczas rozmowy z Sebastianem Kaletą w "Graffiti" nie zabrakło jednego z najgorętszych tematów debaty publicznej ostatnich dni - afery wokół Warszawskiego Szpitala Południowego i działalności lekarza i byłego radnego Koalicji Obywatelskiej, Dawida Kacprzyka.
- Mamy tak zwany pożar we wiadomym miejscu i sytuacja, w której odwołuje się część władz szpitala. Pan Dawidek - nagle olśniło go, oddaje pieniądze. A gdzie jest prokuratura? A gdzie odpolitycznienie rady nadzorczej tego szpitala? - pytał poseł.
ZOBACZ: Bezcenne zabytki wrócą do Polski. Sikorski: Dobry dzień dla stosunków polsko-niemieckich
Kaleta stwierdził, że odpowiedź rządu na aferę to "dowód na to, po co im była prokuratura". - Im było to po to, żeby skręcać sprawy swoich. Teraz prokuratura patrzy, jak pan Dawidek zwraca pieniądze. No i w sumie co? Doktryna (Sławomira) Neumanna. Kiedyś pan Neumann powiedział na nagraniu, że jak jakikolwiek polityk będzie miał problemy z prawem, zostanie na czymś przyłapany - taki był kontekst - to jeśli będzie współpracował odpowiednio, żeby tę sprawę rozmasować z Platformą Obywatelską - taki był kontekst - nic mu się nie stanie - przekonywał poseł PiS.
WIDEO: Kaleta o leczeniu Kaczyńskiego: Nie można porównywać

Polityk wskazał, że wszyscy, którzy korzystali z tzw. saloniku vip w Warszawskim Szpitalu Południowym, powinni się ujawnić. - A jak reagują politycy Koalicji Obywatelskiej? Nie można pytać, tajemnica medyczna, może sami się ujawnią. No nie. Tutaj widać, że oni się boją skali tej afery - ocenił.
Wojciech Król "kolejnym Dawidkiem". Kaleta uderza w prokuraturę
Sebastian Kaleta nawiązał też do piątkowych doniesień Onetu, który informował, że według ustaleń Prokuratury Europejskiej poseł KO Wojciech Król otrzymać miał prawie 1,5 mln zł łapówek. - Kolejny Dawidek, tylko trochę starszy, wziął (łapówkę - red.) (...). Zamiatają sprawę pod dywan - przekonywał.
- Ponad miesiąc Sejm się tym w ogóle nie zajmuje, a mowa o tym, że poseł miał wziąć półtora miliona łapówki. Sprawa w ogóle by nie wyszła, gdyby oni nie oddali jurysdykcji Prokuraturze Europejskiej, bo prokuratura w Polsce dzisiaj jest prywatnym biurem do tego, żeby spraw pana Dawidka nie wyjaśniać, spraw pana Króla nie wyjaśniać - mówił Kaleta.
ZOBACZ: "Będę bezwzględny i zdeterminowany". Premier reaguje na aferę w warszawskim szpitalu
Poseł przekonywał, że prokuratura jest dziś używana w Polsce do "represji politycznych".
Dyrektor szpitala przywoził Kaczyńskiemu kule ortopedyczne. "Nie można porównywać"
Marcin Fijołek zauważył, że również za rządów Zjednoczonej Prawicy politycy mogli liczyć na szczególne względy. Przytoczył doniesienia o tym, że dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego osobiście przywoził kule ortopedyczne Jarosławowi Kaczyńskiemu, a sam prezes PiS zwracał uwagę na problem "tłustych kotów".
Kaleta przyznał, że władza stanowi pokusę do "popełniania błędów" i stwierdził, że również rząd PiS nie był od nich wolny. Zdaniem posła nie można jednak porównywać przypadku Kaczyńskiego do omawianej sytuacji. - W jego sprawie, oczywiście kurtuazyjnie być może niektóre z władz szpitala - chociaż to też nie jest potwierdzone - mogli ponadstandardowo być wobec niego mili. No takie rzeczy też się w polityce zdarzają niestety, że niektórzy są przesadnie mili wobec polityków - mówił.
ZOBACZ: Śledztwo ws. nieprawidłowości w szpitalu. "Będzie pod moim nadzorem"
- Czy pan prezes Kaczyński miał jakieś przeziębienie i musiał mieć stos badań poza kolejką na SOR? No nie, przecież każdy wie, że pan prezes Kaczyński miał poważne schorzenia. Do dzisiaj po prostu walczy o swoje zdrowie, żeby mógł normalnie funkcjonować - przekonywał Sebastian Kaleta.
Czytaj więcej