1,6 mln zł w rok dla lekarza bez specjalizacji. Warszawa zapowiada kontrolę
Lekarz i jednocześnie radny KO Dawid Kacprzyk zarobił w ubiegłym roku ponad 1,5 mln złotych. Pojawiają się informacje, że w czasie dyżurów mógł zajmować się działalnością inną niż praca w szpitalu. Pytania rodzi też odpowiedzialne stanowisko medyka w młodym wieku i bez specjalizacji. Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska zapowiedziała kontrolę.

- Czy doktor Dawid Kacprzyk zarobił skandalicznie dużo (...)? Uważam, że tak. Ale nie on jeden. Znam lekarzy zarabiających 200 tys. zł miesięcznie, a słyszę i o 300 tys. zł. Według mojej wiedzy doktor Kacprzyk otrzymuje za swoją pracę stawkę godzinową taką samą, jak wszyscy inni lekarze na SOR. I pracował rzetelnie - stwierdziła w rozmowie z "Rynkiem Zdrowia" wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska.
Dawid Kacprzyk. Lekarz i radny KO
Przypadek Dawida Kacprzyka opisał w mediach społecznościowych Patryk Słowik z portalu Zero. W 2025 roku jako lekarz miał zarobić 1,6 mln złotych za świadczenia medyczne w Warszawskim Szpitalu Południowym. Później ustalono, że Kacprzyk uzyskał prawo do wykonywania zawodu półtora roku temu i nie ma specjalizacji, bez której nie powinien być koordynatorem szpitalnego oddziału ratunkowego.
28-letni lekarz jest jednocześnie radnym Koalicji Obywatelskiej w stołecznej dzielnicy Ursus. Szpital oświadczył, że stawka Kacprzyka wynikała z jawnego konkursu, do którego zgłosiła się tylko jedna osoba.
ZOBACZ: Bajońskie zarobki 28-letniego lekarza. Burza u Rymanowskiego. "Nie wierzę w takie przypadki"
Wiceprezydent Kaznowska zapewniła, że wspomniany szpital na początku roku przeszedł pozytywnie kontrole Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego oraz Narodowego Funduszu Zdrowia.
Warszawa zapowiada kontrolę
Według ustalonej stawki, lekarz musiałby pracować kilkanaście godzin dziennie, by uzyskać swoją roczną pensję.
- Przepracował w tym szpitalu 3,9 tys. godzin. Grafiki są tworzone online, w systemie elektronicznym, więc nie ma możliwości ich zmienienia ani poprawienia. Wszystko się zgadza. Tyle widocznie był. I zarabiał tyle, ile reszta - za godzinę. Ale będziemy to oczywiście kontrolować. Jak się okaże, że są nieprawidłowości, to oczywiście będziemy reagować - zapowiedziała Kaznowska w wywiadzie.
ZOBACZ: Cyberatak na szpital w Szczecinie, apel do pacjentów. "Procedury awaryjne"
Sprawę bada Naczelna Izba Lekarska. - Wszczęliśmy postępowanie w sprawie podejrzenia opuszczenia dyżuru przez Dawida Kacprzyka. Na razie jest tylko publikacja prasowa, dlatego będziemy sprawdzać dokumenty. Jeżeli coś z nich wyjdzie, to możliwe, że będziemy rozszerzać zakres postępowania - przekazał Interii rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski.
Według portalu Zero, Kacprzyk miał w 2025 roku przepracować w Warszawskim Szpitalu Południowym łącznie 3976 godzin. Oznacza to, ż musiałby pełnić dyżury przez około 11 godzin dziennie przez 365 dni w roku. Dziennikarze przekazali, że zdarzały się przypadki, kiedy w trakcie dyżurów w szpitalu, Kacprzyk był w telewizji, urzędach lub spotykał się z politykami.
Czytaj więcej