Sprawa słów Szeptyckiego. Dorota Gawryluk wskazuje na "klasyczną manipulację"

Polska

- W polskim rządzie powinni być polscy politycy, czyli tacy, którzy reprezentują polski interes narodowy - mówiła w "Kalejdoskopie Wydarzeń" Dorota Gawryluk, odnosząc się do sprawy wiceministra Andrzeja Szeptyckiego. Podkreśliła, że jeśli tak jest, to ministrami mogą być "Niemcy, Ukraińcy, Szwedzi, Somalijczycy, a nawet kosmici". Jak dodała, słowa zrównujące AK i UPA są "kłamstwem historycznym".

Dorota Gawryluk w studiu telewizyjnym, patrząca na rozmówcę.
Polsat News
Dorota Gawryluk w programie "Kalejdoskop Wydarzeń" o sprawie Andrzeja Szeptyckiego

Dorota Gawryluk w najnowszym wydaniu "Kalejdoskopu Wydarzeń" ponownie odniosła się do sprawy wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, który pozostał w rządzie Donalda Tuska mimo wypowiedzi, w której porównał żołnierzy AK i członków UPA. - Ta kwestia to jedno z największych kłamstw historycznych w relacjach między Polską a Ukrainą - podkreśliła dziennikarka.

Słowa Andrzeja Szeptyckiego. Politycy koalicji rządzącej biorą go w obronę

Prowadząca "Kalejdoskop Wydarzeń" podkreśliła, że Szeptycki w rządzie Tuska "ma się świetnie", a reakcją polityków koalicji na jego słowa było narzucenie narracji, w której wypominane jest mu pochodzenie. W programie przytoczono słowa Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, według której Szeptycki "jest patriotą, jest bardzo dobrym ministrem".

 

- Przyznaje się do tego, że ma korzenie ukraińskie i nagle się okazuje, że jacyś - po prostu w stylu neofaszystowskim - posłowie uważają, że w Polsce to już się po prostu nie wolno przyznać do żadnych korzeni - mówiła w środowym wydaniu "Graffiti" minister funduszy i polityki regionalnej, zaznaczając, iż "to jest oburzające i bardzo niepokojące".

 

Wtedy prowadzący "Graffiti" Marcin Fijołek przypomniał, że awantura nie powstała dlatego, że Szeptycki ma ukraińskie korzenie, tylko z powodu jego wypowiedzi o UPA. Pełczyńska-Nałęcz przyznała, że wiceminister "powinien być ostrożniejszy w tak delikatnej kwestii"

 

Również poseł Tomasz Trela z Lewicy - biorąc w obronę Szeptyckiego - zarzucał politykom prawicy, że wypominają mu pochodzenie. - Oni grają na nastrojach antyukraińskich, antyobywatelskich i podjudzają, żeby zbić na tym kapitał polityczny - ocenił. 

"Klasyczna manipulacja". Dorota Gawryluk komentuje wypowiedzi polityków

Komentując te wypowiedzi, Gawryluk stwierdziła, że to "klasyczna manipulacja, żeby obronić ministra". Tymczasem jak podkreśliła, słowa Szeptyckiego są "niewybaczalne". Wskazała w tej sprawie na dwie kwestie. 

 

- Kłamstwo historyczne i manipulacja, która ma na celu relatywizację zbrodni UPA, bo po to się to robi (...). Polega ona na tym, że jednak polskie państwo podziemne i jego siły zbrojne miały zupełnie inny cel niż UPA. To był cel walki z okupantem. Mieli swój sąd polowy, który karał za zbrodnie na cywilach - argumentowała. 

 

Jednocześnie zaznaczyła, że "oczywiście te zbrodnie się zdarzały, zdarzały się i oddziały i ludzie, którzy to robili, ale oni byli karani i potępiani". - Natomiast UPA to była zbrodnicza organizacja nacjonalistyczna, która miała na sztandarach czystkę etniczną, czyli doprowadzenie do Ukrainy wolnej od Polaków, Żydów i innych grup. I narzędziem tego było ludobójstwo - mówiła. 

"Polscy politycy, czyli tacy którzy reprezentują polski interes narodowy"

Gawryluk podkreśliła, że "powielanie tego kłamstwa bez nadania takiego znaczenia, czyli nawet sprostowania i mówienia, że to jest oczywiście nieprawda i trzeba walczyć o pamięć bohaterów, jest co najmniej nieprzyzwoite intelektualnie". - Nie powinno się zdarzyć, jeśli chodzi o członka polskiego rządu - podkreśliła. 

 

Współprowadzący "Kalejdoskop Wydarzeń" Jan Wróbel zaznaczył jednak, że w "tej reakcji" nie należy odwoływać się do pochodzenia Szeptyckiego. 

 

ZOBACZ: Ziemowit Szczerek stanął w obronie Andrzeja Szeptyckiego. Chodzi o porównanie UPA do wyklętych

 

Prowadząca podtrzymała swoje stanowisko i powtórzyła, że "w polskim rządzie powinni być polscy politycy, czyli tacy, którzy reprezentują polski interes narodowy". - Jeśli reprezentują polski interes narodowy, to nikogo nie interesuje, czy to są Niemcy, Ukraińcy, Szwedzi, Somalijczycy, a nawet kosmici - stwierdziła. 

 

- Ale jeśli w polskim rządzie są politycy, którzy nie reprezentują polskiego interesu narodowego, a reprezentują interes, tak jak w tym przypadku, bo mówienie taką historią jest reprezentowanie interesu ukraińskiego, (...) to wtedy ta informacja ma znaczenie - oceniła. Jednocześnie przypomniała, że Szeptycki często sam "chwali się - i słusznie, bo każdy powinien się chwalić - swoimi korzeniami". 

 

Na koniec Gawryluk stwierdziła, że w takiej sytuacji są dwie opcje. - Albo to tolerujemy w Polsce i mówimy w porządku: jest Ukrainiec, reprezentuje ukraińskie interesy w polskim rządzie, nam to pasuje. (...) Albo nie tolerujemy tego i pana Szeptyckiego nie ma w rządzie - mówił.

Artur Pokorski / wka / polsatnews.pl / Polsat News
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie