Rośnie napięcie między Tokio a Pekinem. Wszystko po ataku nożownika
Rząd w Tokio zwrócił się do władz Chińskiej Republiki Ludowej o wyjaśnienie okoliczności ataku nożownika, ofiarami którego padło dwóch Japończyków przebywających w Szanghaju. Zaapelowano o poświęcenie uwagi ochronie japońskich obywateli. Oświadczenie wzmaga rosnące od listopada ubiegłego roku napięcie pomiędzy krajami Azji Wschodniej.

Mianem "najnowszego punktu napięcia dyplomatycznego" pomiędzy Tokio a Pekinem serwis Hong Kong Free Press określił reakcję japońskiego rządu na atak nożownika, do którego doszło w Szanghaju. Incydent miał miejsce we wtorek w restauracji w jednym z centrów handlowych w Szanghaju.
Z komunikatu wydanego przez policję dzielnicy Pudong wynika, że 59-letni mężczyzna ranił przy pomocy noża do owoców trzy osoby. Japońskie media poinformowały, że dwie z nich to obywatele Japonii. Wszyscy poszkodowani trafili do szpitala, a napastnik został zatrzymany.
Atak nożownika w Szanghaju. Ofiarami m.in. obywatele Japonii
Informacje o zdarzeniu potwierdził japoński konsulat w Szanghaju. W oświadczeniu wydanym przez rzecznika placówki poinformowano, że w sprawie interweniowały w Pekinie władze w Tokio. "Rząd Japonii zwrócił się do rządu chińskiego o wyjaśnienie faktów i przedstawienie jasnego wyjaśnienia (ataku)" - czytamy w komunikacie.
Zaapelowano także o zapewnienie bezpieczeństwa i ochrony Japończykom przebywającym na terenie Chińskiej Republiki Ludowej.
ZOBACZ: Japonia dozbraja strategiczną wyspę. To rzut beretem do Tajwanu
Oświadczenie konsulatu potwierdził też rzecznik japońskiego rządu, Minoru Kihara. Poinformował, że obywatele kraju znajdujący się obecnie na terytorium Chin otrzymali odpowiednie ostrzeżenia konsularne. - Rząd będzie kontynuował, utrzymując kontakt ze stronami zainteresowanymi, udzielanie wszelkiego możliwego wsparcia z punktu widzenia obywateli Japonii - wskazał.
Coraz goręcej w Azji Wschodniej. Relacje Japonii i Chin pogarszają się z dnia na dzień
Wzrost napięć na linii Tokio-Pekin obserwujemy od listopada ubiegłego roku. To wówczas premier Sanae Takaichi zadeklarowała, że Japonia zainterweniuje, jeśli Chińska Republika Ludowa zdecyduje się na przeprowadzenie inwazji na Tajwan. Pekin wielokrotnie wzywał szefową japońskiego rządu do wycofania się ze słów na temat wyspy, którą ChRLD uznaje za swoją integralną część będącą zbuntowaną prowincją.
Na słowach się nie kończy. Pekin podejmuje kroki mające na celu wywarcie presji na Tokio, m.in. ograniczając eksport ziem rzadkich, czy ograniczając turystykę. Pod koniec stycznia Chiny zdecydowały się też na odzyskanie pand wielkich, które do tej pory były atrakcją tokijskiego ogrodu zoologicznego.
ZOBACZ: Japonia: Wstrzymano pracę reaktora po wykryciu radioaktywnej pary
Eksperci wskazują zgodnie, że relacje pomiędzy ChRLD i Japonią są obecnie najgorsze od lat.
Czytaj więcej