Turystyczny raj zamienił się w piekło. Były burmistrz nie przebiera w słowach

Ciekawostki

Instytut Demoskopika opublikował prognozę Tourism Forecast 2026, według której Włochy może w tym roku odwiedzić nawet 141 mln turystów, czyli o 2,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Podróżni mają wydać około 132,7 mld euro. Więcej turystów, to więcej pieniędzy, ale tym samym więcej chaosu w miejscach, które od lat pękają w szwach.

Tłumy turystów na wąskiej ścieżce klifowej na tle zabudowanych zboczy Wybrzeża Amalfi.
iStock/ Agrotoday
Wybrzeże Amalfi zmaga się z nadmiarem turystów, co powoduje chaos

Dobrym przykładem jest właśnie wybrzeże Amalfi. Na początku maja 2026 r. świat obiegły nagrania turystów w Positano. Odwiedzający stali nieruchomo na wąskiej ścieżce klifowej, bez możliwości ruchu, bez wyjścia.  

Amalfi przyciąga miliony turystów 

Wybrzeże Amalfi leży w południowych Włoszech, nad Morzem Tyrreńskim, w regionie Kampania. W 1997 r. zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako wyjątkowy krajobraz kulturowy; klify, kolorowe miasteczka i błękit morza przyciągały turystów od dekad.

 

ZOBACZ: Polskie Carcassonne zachwyca turystów. To prawdziwa perła europejskich zabytków

 

Dziś te same widoki podbijają Instagram i TikTok, a Positano, Amalfi czy Ravello stały się obowiązkowym punktem na mapie każdego podróżnika. Jak podaje US News, rocznie przyjeżdża tam około pięciu milionów osób. Problem w tym, że wszystkie nadmorskie miasteczka łączy jedna kręta droga.  

 

Wybrzeże Amalfi zmaga się z problemem nadmiernej turystykiWikimedia Commons
Wybrzeże Amalfi zmaga się z problemem nadmiernej turystyki

To już nie jest normalna turystyka 

Były burmistrz Positano Salvatore Gagliano w rozmowie z The Telegraph alarmuje, że tłumy turystyczne wyglądają jak "żywcem wyjęte z Trzeciego Świata. Drogi są wąskie, gdy są zablokowane, panuje totalny chaos". Apeluje też o zakaz schodzenia pasażerów statków wycieczkowych na ląd: "Nie jesteśmy w stanie obsłużyć tak dużej liczby osób. Piękno Wybrzeża Amalfi jest niszczone".

 

 

  

 

 

Co do źródła problemu eksperci są zgodni. "To zderzenie szumu mediów społecznościowych, ruchu wycieczkowego i popytu na turystykę po pandemii - wszystko naraz, w jednym z najbardziej ograniczonych przestrzennie miejsc w Europie" - tak sytuację podsumowuje Angel Castellanos, gospodarz kanału "The Tour Guy" na YouTube dla Fox News Digital.  

 

- Wybrzeże Amalfi nie jest jedynym miejscem, gdzie można spotkać tłumy, ale sprawia wrażenia bardziej zatłoczonego niż inne - mówi Fox News Digital Lee Abbamonte, ekspert ds. podróży, który odwiedził każdy kraj świata. Tłumaczy, że to efekt węższych uliczek i "mniejszej przepustowości" dla turystów, ale też napływu jednodniowych wycieczkowiczów z Rzymu i Neapolu. 

Amalfi walczy z tłumami 

Władze regionu od lat próbują okiełznać ruch na wybrzeżu. System naprzemiennych tablic rejestracyjnych na drodze SS163 działa już od 2019 r. W parzyste dni jeżdżą auta z nieparzystymi numerami rejestracyjnymi, w nieparzyste z parzystymi. W czerwcu i lipcu ograniczenia będą obowiązywać w weekendy i święta, a od 1 sierpnia do 30 września już codziennie. Zwolnieni są mieszkańcy wybrzeża, taksówki, pojazdy dla niepełnosprawnych, motocykliści oraz policja i służby ratunkowe.

 

ZOBACZ: Koniec z nagabywaniem turystów. Wysokie kary na włoskiej wyspie

 

Twardszym orzechem do zgryzienia jest jednak problem statków wycieczkowych. Według danych Międzynarodowego Stowarzyszenia Linii Rejsowych branża morska generuje 7,3 mld euro rocznie dla włoskiego PKB i daje ponad 100 000 miejsc pracy. Burmistrz Amalfi Daniele Milano przyznał, że władze lokalne nie mają uprawnień do blokowania statków wycieczkowych, które przywożą turystów, ale zapowiedział współpracę z innymi instytucjami i wprowadzenie specjalnych regulacji. 

Lepiej wybrać mniej tłoczne miejsca 

"Podobne pod względem piękna, ale znacznie mniej znane", tak Wyspy Liparyjskie u wybrzeży Sycylii opisuje ekspert Lee Abbamonte, który sam wybiera się tam w czerwcu zamiast na Amalfi.

 

Z Polski najwygodniej dolecieć do Katanii lub Palermo. Później należy wybrać się pociągiem lub autobusem do Milazzo na północnym wybrzeżu Sycylii, a stamtąd już promem lub wodolotem na wyspy. Taki rejs trwa ok. od 50 minut do dwóch godzin. 

red. / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie