"Rząd może liczyć na prezydenta". Przydacz wskazał sprawę "absolutnie kluczową"
Rząd absolutnie może liczyć na wsparcie pana prezydenta - powiedział szef biura polityki międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz, dopytywany o obecności wojsk amerykańskich w Europie. Jednocześnie zaapelował do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i premiera Donalda Tuska o "powstrzymanie się od fałszywych, niepotrzebnych, antyamerykańskich narracji".

Marcin Przydacz zaznaczył, że dla kancelarii prezydenta obecność wojsk USA w Europie, a w szczególności w Polsce jest "sprawą absolutnie kluczową". - Słyszymy te głosy płynące z Pentagonu, ale nie są to głosy na poziomie politycznym. Prezydent Karol Nawrocki niedawno rozmawiał z prezydentem Donaldem Trumpem i te ustalenia z tamtej rozmowy pozostają w mocy - zapewnił podczas briefingu w Rzymie, gdzie towarzyszy głowie państwa w trakcie wizyty we Włoszech.
Amerykańskie wojska w Polsce. Apel do premiera i marszałka Sejmu
Prezydencki minister zapewnił, że Nawrocki pozostaje w stałym kontakcie z Ministerstwem Obrony Narodowej. - Widział się niedawno z (szefem resortu - red.) wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, generałem Wisławem Kukułą. Jest pełna koordynacja działań. Rząd może liczyć na wsparcie ze strony pana prezydenta, bo kwestia polskiego bezpieczeństwa jest absolutnie priorytetowa - zapewnił Przydacz.
Jednocześnie wyraził przekonanie, że "niektóre amerykańskie działania wynikają także z pewnej narracji, którą sączono przez ostatnie tygodnie i miesiące". - Często nieprzemyślane, niepotrzebne wypowiedzi dają asumpt tym, którzy chcieliby ograniczania wojsk amerykańskich w Europie, bo są przecież takie siły Stanach Zjednoczonych - zaznaczył.
Przydacz podkreślił, że prezydent Polski i jego kancelaria starają się przekonywać stronę amerykańską, co do wartości obecności wojskowej na wschodniej flance NATO. - Natomiast wypowiedzi nieprzemyślane, niepotrzebne, które wynikają raczej z chęci zdobywania malutkich punkcików wewnątrz polskiej debaty publicznej nie służą temu bezpieczeństwu - wskazał.
ZOBACZ: "Nie podoba mi się". Dowódca NATO alarmuje ws. wschodniej flanki
Jednocześnie zaapelował do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i premiera Donalda Tuska o "powstrzymanie się od fałszywych, niepotrzebnych, antyamerykańskich narracji, bo one nie pomagają sprawie".
- Kilka dni przez zapowiadaną przez Pentagon decyzją zwracałem uwagę, że z Pentagonu płyną negatywne sygnały właśnie, tych którzy się są zwolennikami obecności na wschodniej flance NATO i wykorzystują wypowiedzi pana premiera Tuska, pana marszałka Czarzastego jako argument do zwalczania obecności na wschodniej flance. Już wtedy wskazywaliśmy na to ryzykowne - naszym zdaniem - działanie pana premiera i pana marszałka, więc mamy nadzieję, że okażą się dojrzałymi politykami i bezpieczeństwo Polski okaże się dla nich ważniejsze niż ich własne negatywne emocje - mówił.
Marcin Przydacz wskazał na MON. "Zamieszkanie i chaos komunikacyjny"
Przydacz zapewnił, że Pałac Prezydencki będzie utrzymywał kontakty w Amerykanami. - Ja sam w ostatnich dniach byłem w kontakcie i z Departamentem Stanu i z Narodową Radą Bezpieczeństwa przy Białym Domu. Stanowisko Polski jest znane. (...) Natomiast kluczowe zadanie dzisiaj, to zadanie dla Ministerstwa Obrony Narodowej. Mam takie przekonanie, że nie zawsze zbyt aktywnie uczestniczyło w tej dyskusji. Czego efektem było pewne zaskoczenie tych działań i decyzji - ocenił.
ZOBACZ: Tusk komentuje temat żołnierzy USA. Skrytykował Kaczyńskiego i Nawrockiego
Szef biura polityki międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP raz jeszcze zapewnił o wspólnym działaniu z rządem tej sprawie, ale podkreślił, że w pierwszej "to zamieszanie i chaos komunikacyjny zostaną w odpowiedni sposób przecięte i wyjaśnione na poziomie MON". - A jeśli to nie przyniesie pozytywnego skutku, to z całą pewnością pan prezydent i my jako jego zaplecze będziemy się jeszcze bardziej intensywnie w to angażować, bo sprawa jest rzeczywiście ważna - mówił.
Czytaj więcej