Lewandowski pożegnał się z Camp Nou. "Jeden z naszych, na zawsze"
Opaska kapitana, owacja kibiców, w tym licznych rodaków, a wreszcie łzy w oczach przy zejściu z boiska w wygranym meczu z Betisem Sewilla 3:1 - tak wyglądało pożegnanie ze stadionem Camp Nou Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik po zakończeniu sezonu opuści FC Barcelonę.

Robert Lewandowski w sobotę ogłosił, że po sezonie opuści Barcelonę. W zasadzie od jego deklaracji wiadomo było, kto będzie głównym bohaterem spotkania kończącego 33. kolejkę hiszpańskiej ekstraklasy.
- Zasługuje na to, aby wszyscy fani mogli go pożegnać - zapowiedział jeszcze w sobotę trener Hansi Flick i w niedzielę oczywiście nominował polskiego napastnika do podstawowej jedenastki. Dodatkowym gestem było powierzenie mu opaski kapitana.
Hiszpania. Robert Lewandowski pożegnany na Camp Nou
Kibice, w tym spora grupa Polaków, żyli ostatnim występem "Lewego" na jednym z najsłynniejszych stadionów globu już kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem.
Większość założyła koszulki z "dziewiątką" na plecach, nie brakowało chóralnych śpiewów i okrzyków na cześć byłego zawodnika Lecha Poznań, Borussii Dortmund i Bayernu Monachium.
Także klubowe witryny internetowe podgrzewały atmosferę m.in. pokazując przyjazd Polaka na stadion, wejście do szatni, wybiegnięcie na rozgrzewkę i wreszcie wyprowadzenie kolegów na boisko w roli kapitana. Na trybunach widać było sporo polskich flag, banerów i plakatów, na jednym z nich pojawił się np. napis "Lewy Legend".
Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry opuścił boisko. Schodził przy owacji kibiców, na prezesem klubu Joanem Laportą na czele, i ze łzami w oczach. Poruszony był na tyle, że zapomniał... oddać opaski kapitana.
"Jeden z naszych, na zawsze"
Po końcowym gwizdku Polak ponownie pojawił się na murawie Camp Nou. Najpierw część kolegów z drużyny zaczęła go podrzucać, a po chwili obok niego pojawili się najbliżsi - żona Anna i obie córki. Laporta wręczył mu pamiątkową statuetkę z klubowym herbem.
"Jeden z naszych, na zawsze" - skomentował klub w internecie.
Następnie Lewandowski podziękował kibicom za przybycie na stadion "w emocjonującym, ale i trudnym dla niego momencie". Wspominał pierwsze chwile w Barcelonie i ciepłe przyjęcie fanów.
- Od pierwszego dnia czułem się jak w domu. Nigdy nie zapomnę, jak śpiewaliście moje nazwisko - powiedział.
Podziękował również kolegom z drużyny, trenerom i wszystkim pracownikom klubu.
- To był wielki zaszczyt grać dla tego klubu. Przeżyliśmy tutaj wielkie momenty przez cztery lata. Jestem dumny z tego, co tutaj zrobiłem i co zrobiliśmy razem - podkreślił.
- Zawsze będę miał Barcelonę w swoim sercu. Bardzo wam dziękuję, kibice. Niech żyje "Barca", niech żyje Katalonia - podsumował.
Później stojąc na środku boiska pozdrawiał i kłaniał się fanom na trybunach. Opuścił murawę idąc szpalerem utworzonym przez partnerów z zespołu i członków sztabu.
- Piękne pożegnanie - komentowali kibice.
Lewandowski w FC Barcelona
Lewandowski w obecnym sezonie strzelił w La Liga 13 goli, ale odgrywał coraz mniejszą rolę w zespole. Rozegrał dotychczas 30 meczów, a w niedzielę po raz 16. znalazł się w wyjściowym składzie. Zdarzały się spotkania, które w całości oglądał w roli rezerwowego, a kilka opuścił z powodu kontuzji.
Lewandowski broni barw "Dumy Katalonii" od lipca 2022 roku. W ciągu czterech sezonów zdobył trzykrotnie mistrzostwo Hiszpanii (2023, 2025, 2026), raz Puchar (Króla) Hiszpanii (2025) i trzykrotnie Superpuchar Hiszpanii. Niedzielny mecz był 192. występem w koszulce Barcelony, do tej pory zdobył 119 goli, co daje mu 14. miejsce na klubowej liście strzelców wszech czasów.
Nie wiadomo jeszcze, gdzie będzie występował w przyszłym sezonie. Wiele wskazuje, że opuści Europę biorąc kierunek na Arabię Saudyjską lub Stany Zjednoczone.
Pewna od tygodnia mistrzostwa kraju Barcelona prowadzi w tabeli z dorobkiem 94 punktów. Drugi Real Madryt (1:0 z Sevillą) ma 11 pkt mniej.
Za tydzień Lewandowski na dobre pożegna się z "Barcą", którą czeka ostatni mecz sezonu, na wyjeździe z Valencią.
Czytaj więcej