"Chcieli dokonać przeszukania". Policjanci interweniowali na posesji Kaczyńskiego
Policja interweniowała w niedzielę na posesji Jarosława Kaczyńskiego - wynika z informacji przekazanych przez rzecznika Prawa i Sprawiedliwości, Rafała Bochenka. Interwencja miała mieć związek ze zgłoszeniem o podłożeniu ładunków wybuchowych w ogrodzie prezesa partii. Zdaniem Bochenka to "prowokacja rządzących", którzy "wykorzystują służby wobec opozycji i niezależnych mediów".

Rafał Bochenek poinformował o sprawie w poniedziałkowym wpisie na platformie X. Jak opisywał, dzień wcześniej przed posesją Jarosława Kaczyńskiego pojawił się patrol policji.
Interwencja miała mieć związek ze zgłoszeniem, jakie wpłynęło do służb drogą elektroniczną i zgodnie z którym w ogrodzie prezesa Prawa i Sprawiedliwości podłożono ładunki wybuchowe. W związku z tym zgłoszeniem funkcjonariusze chcieli dokonać przeszukania terenu wokół domu Kaczyńskiego.
Zdaniem Bochenka sprawę należy dopisać na "długą listę prowokacji obecnie rządzących, wykorzystujących służby wobec opozycji i niezależnych mediów".
"Choć zachowanie mundurowych akurat w tej sytuacji nie budziło kontrowersji, to trzeba jasno stwierdzić: trwa seria prowokacji wobec opozycji i przybiera ona na sile" - ocenił.
"Za czasów PiS nie udało się". Rzeczniczka MSWiA odpowiada Bochenkowi
"To nie pierwszy raz kiedy w Polsce mamy do czynienia z kaskadowymi informacjami ws. fałszywych alarmów dot. podłożenia ładunków wybuchowych. Zgłoszenia wpływają pod różne adresy" - odpowiedziała Bochenkowi rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Karolina Gałecka.
ZOBACZ: Nękał dziesiątki kobiet. Policja bagatelizowała, prokuratura umorzyła
Rzeczniczka dodała, że policja realizuje czynności mające na celu ujęcie osób, które odpowiadają za takie zgłoszenia. "Jak trudne są to sprawy doskonale pan pewnie wie, za czasów PiS jakoś nie udało się ustalić sprawców fałszywych alarmów podczas matur w 2019 r. Nie podnosiliście wówczas też takiej ogólnopolskiej histerii" - wytknęła Bochenkowi.
"Pozwólcie pracować służbom i odłóżcie politykę w tym czasie na bok. Wyjdzie to na dobre wszystkim Polakom" - podsumowała Gałecka.
Policja otrzymuje fałszywe zgłoszenia. Interwencja w domu Sakiewicza
W niedzielę Komenda Stołeczna Policji informowała o nowych ustaleniach w sprawie fałszywych zgłoszeń, które doprowadziły m.in. do interwencji w domu szefa Telewizji Republika. W sobotę policja zatrzymała 53-latka podejrzanego o wzniecanie fałszywych alarmów, których powodem była interwencja w domu Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego tej telewizji.
Do zatrzymania doszło w związku ze sprawą z piątku, kiedy Sakiewicz przebywał w mieszkaniu ze swoją asystentką. "Policjanci zastali kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować. Na czas wyjaśnienia sytuacji, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki" - tłumaczyła policja.
ZOBACZ: Policja w domu Sakiewicza. Nowe informacje, 53-latek zatrzymany
Jak się okazało, działania zostały podjęte na podstawie fałszywej wiadomości o zagrożeniu życia i zdrowia ludzi, która miała na celu wywołanie reakcji służb ratunkowych. "Po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń policjanci zakończyli interwencję" - przekazano, wskazując, że ostatecznie nie doszło do aresztowania Sakiewicza ani jego asystentki.
Podejrzany stał się poszkodowanym. Nowe informacje po fałszywym zgłoszeniu
W niedzielę Komenda Stołeczna Policji wydała kolejny komunikat, w którym poinformowała o serii zgłoszeń o zagrożeniu życia, zdrowia oraz bezpieczeństwa publicznego na terenie Warszawy. Również w tym komunikacie odniesiono się do sprawy zatrzymania 53-latka.
"Zgromadzony materiał wskazuje, że doszło do nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych mężczyzny oraz dostępu do wykorzystywanej przez niego poczty elektronicznej. Przeprowadzone czynności i szczegółowa analiza materiału dowodowego nie potwierdzają jego bezpośredniego i świadomego udziału w rozsyłaniu fałszywych wiadomości o zagrożeniu życia i zdrowia. W związku z powyższym mężczyzna został zwolniony, a jego status procesowy zostanie zmieniony na pokrzywdzonego" - przekazano.
ZOBACZ: Strażacy, wojsko i policjanci w akcji. "Sytuacja się pogorszyła"
"Jednocześnie podkreślamy, że od momentu zatrzymania 53-latek współpracował z policjantami, rozumiał powagę sytuacji i deklarował chęć pomocy w wyjaśnieniu sprawy. Tym samym statusem zostaną objęte także dodatkowe dwie osoby, które padły ofiarą podszycia się i wykorzystania ich danych przez sprawców" - czytamy.
"Z najwyższą powagą". Policja informuje o fałszywych zgłoszeniach
Policja w swoim komunikacie podkreśliła jednocześnie, że tego typu zgłoszenia są traktowane przez funkcjonariuszy "z najwyższą powagą, ponieważ dotyczą obszaru bezpośrednio wpływającego na bezpieczeństwo obywateli oraz prawidłowe funkcjonowanie instytucji publicznych i służb odpowiedzialnych za ochronę życia i zdrowia".
"Obowiązek reakcji policji nie podlega uznaniowości. Każde zgłoszenie dotyczące możliwości podłożenia ładunku wybuchowego lub zagrożenia życia albo zdrowia, musi zostać przez policję zweryfikowane i objęte odpowiednimi czynnościami" - wytłumaczono w wydanym komunikacie, wskazując dodatkowo, że funkcjonariusze nie mają prawa kierować się oceną działalności medialnej osób objętych zgłoszeniem, ich przekonaniami ideologicznymi ani oceną prawdopodobieństwa zdarzenia dokonywaną na podstawie komentarzy medialnych lub publicystycznych.
Podkreślono przy tym, że fałszywe alarmy mają wpływ na funkcjonowanie służb, gdyż angażują one znaczne siły i środki policji oraz innych służb ratunkowych i mogą utrudniać reakcję na rzeczywiste zagrożenia, generując "poważne koszty społeczne i organizacyjne". "Jednak każda tego typu interwencja musi być traktowana przez funkcjonariuszy jako potencjalnie realna do czasu jej pełnej weryfikacji. W przeciwnym przypadku zaniechanie w działaniu narażałoby obywateli na utratę zdrowia lub życia" - wyjaśniono.
ZOBACZ: Został skreślony z listy adwokatów. Zapadła decyzja ws. Pawła K.
Komenda Stołeczna Policji sprzeciwiła się przy tym wszelkim próbom "przedstawiania funkcjonariuszy jako uczestników konfliktu politycznego lub narzędzia walki medialnej" oraz przypisywaniu im motywacji politycznych wyłącznie z powodu realizowania ustawowych obowiązków wynikających z otrzymanych zgłoszeń.
Wyjaśniono przy tym, że Komenda Stołeczna Policji "cały czas prowadzi szeroko zakrojone działania związane z serią fałszywych alarmów oraz zgłoszeń dotyczących zagrożenia życia, zdrowia i bezpieczeństwa publicznego". "Sprawcy takich działań muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi obejmującymi odpowiedzialność karną, finansową oraz obowiązek naprawienia szkód wynikających z angażowania sił i środków służb ratunkowych" - wskazano.
Fałszywe alarmy wpływają do służb. Policja prowadzi "intensywne czynności"
W policyjnym komunikacie wyjaśniono, że "w związku z ujawnionymi przypadkami fałszywych zgłoszeń prowadzone są równolegle intensywne czynności operacyjne, dochodzeniowo-śledcze, analityczne i procesowe".
Jak czytamy, zaangażowani w nie policjanci i eksperci wykorzystują wszelkie dostępne prawem narzędzia, środki techniczne oraz możliwości analityczne pozostające w dyspozycji policji i współpracujących instytucji także w wymiarze międzynarodowym. "Dodatkowo, poszczególne wątki prowadzą poza granice kraju, stąd do działań zaangażowano ekspertów z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Analizie poddawane są także hipotezy dotyczące możliwego udziału tzw. wątku wschodniego" - podali policjanci.
ZOBACZ: Wtargnął do domu i oddał strzały. Policja opublikowała jego wizerunek
"Policjanci prowadzący czynności dokonują bieżącej oceny zgromadzonych materiałów, weryfikują pojawiające się informacje oraz analizują wszelkie dane mogące przyczynić się do ustalenia sprawców i ich zatrzymania" - podsumowano, wskazując, że kwestiami priorytetowymi są ochrona życia i zdrowia obywateli, zapewnienie bezpieczeństwa publicznego oraz ustalenie i zatrzymanie osób odpowiedzialnych za wywoływanie fałszywych alarmów destabilizujących pracę służb i instytucji państwowych.
Czytaj więcej