Ukraina wymierzyła cios, alarm w Rosji. Chmura dymu setki kilometrów od granicy

Świat

W Dzierżyńsku w obwodzie niżnonowogrodzkim w Rosji słychać było eksplozje, a następnie nad fabryką materiałów wybuchowych pojawił się dym. Eksplozje odnotowano też w Permie, oddalonym od granicy z Ukrainą o ponad 1500 kilometrów. Według rosyjskich mediów w mieście wydano ostrzeżenie o wypadku związanym z "uwolnieniem niebezpiecznej substancji". Miejscowe władze twierdzą, że to ćwiczenia.

Widok na dwa słupy dymu unoszące się nad terenem przemysłowym po eksplozjach.
Exilenova+/Telegram
Kłęby dymu nad zakładem naftowym w Permie

Rosyjskie media, powołując się na lokalnych mieszkańców, donoszą o ataku dronów na fabrykę materiałów wybuchowych w Dzierżyńsku w obwodzie niżnonowogrodzkim. W okolicy obiektu słychać było eksplozje, a później zauważono nad nim słup dymu.

Rosja: Strategiczne obiekty w ogniu. Celne ataki Ukrainy

Zakład w Dzierżyńsku jest rosyjskim przedsiębiorstwem, będącym częścią kompleksu wojskowo-przemysłowego Rosji. Jest to strategicznie ważny obiekt, jeden z największych producentów materiałów wybuchowych w Rosji, z ponad stuletnią historią i dużym znaczeniem dla przemysłu. Firma była już wcześniej kilkukrotnie atakowana przez drony.

 

Na ten moment władze rosyjskie nie przekazały żadnych szczegółów ataku.

 

ZOBACZ: "Hat-trick" ukraińskich sił specjalnych. Kluczowa rosyjska rafineria w ogniu

 

W czwartek rano mieszkańcy miasta Perm również donosili o nowych eksplozjach, kilkukrotnie zawyły syreny alarmowe. Nad miastem unosiła się chmura dymu.

Rosja: Alarm w Permie. Ewakuacja uczniów, wydano pilny komunikat

Rosyjski kanał Astra na Telegramie podał, że w Permie doszło do eksplozji, po czym z głośników słychać było ostrzeżenie o wypadku związanym z "uwolnieniem niebezpiecznej substancji". W komunikacie zalecono mieszkańcom pozostanie w domach, zamknięcie okien i wentylatorów oraz picie wyłącznie przegotowanej wody.

 

Według agencji Unian w mieście ewakuowano uczniów ze szkół, a zajęcia lokalnych uniwersytetów zostały odwołane.

 

Tymczasem władze rosyjskie twierdzą, że w momencie ataku jedynie "sprawdzały sprawność systemu zagrożenia chemicznego" i że rzekomo nie istniało żadne realne zagrożenie.

 

ZOBACZ: "MON szykuje się do wojny". Wiceminister jasno o ryzyku operacji Rosji

 

"Dziś wrogi dron wleciał na teren jednego z zakładów przemysłowych w obwodzie permskim. Robotnicy przebywają w obiektach ochronnych. Nikt nie odniósł obrażeń ani nie poniósł znacznych strat. Życie i zdrowie mieszkańców nie jest zagrożone. Nie ma zagrożenia chemicznego" - napisał gubernator Dmitrij Machonin.

 

Poprzedniej nocy siły ukraińskie zaatakowały miejscowy zakład naftowy, położony ponad 1500 kilometrów od granicy z Ukrainą. W wyniku ataku wybuchł rozległy pożar. Ze zdjęć satelitarnych wynika, że zapaliły się co najmniej dwa zbiorniki z paliwem. 

Marta Stępień / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie