Polityczne trzęsienie ziemi w Kłodzku. Zarząd KO chce zwieszenia burmistrza
Zarząd koła Koalicji Obywatelskiej w Kłodzku chce zawieszenia burmistrza miasta Michała Piszko w prawach członka partii. W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych władze KO w regionie poinformowały, że decyzja jest związana z tzw. kłodzką aferą taśmową. "Zawieszenie ma charakter tymczasowy i obowiązuje do czasu wyjaśnienia sprawy" - oświadczył zarząd.

Zarząd Koła Kłodzkiego Koalicji Obywatelskiej RP podjął uchwały o złożeniu wniosku do sądu koleżeńskiego oraz rzecznika dyscyplinarnego KO o czasowe zawieszenie w prawach członka partii Michała Piszko, burmistrza Kłodzka.
"Decyzja została podjęta w związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej - w szczególności w mediach społecznościowych - nagraniami oraz zapisami graficznymi rozmów, które według dostępnych informacji mogą pochodzić z telefonów Pana Michała Piszko oraz jego współpracownika, Komendanta Straży Miejskiej" - podał zarząd kłodzkiego KO w oświadczeniu.
ZOBACZ: Wotum nieufności wobec Hennig-Kloski i Sobierańskiej-Grendy. Jest decyzja Polski 2050
"Publikowane materiały, o ile ich autentyczność zostanie potwierdzona, pozostają w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego, podważają zaufanie do sprawowanej funkcji burmistrza oraz są niezgodne z wartościami i zasadami reprezentowanymi przez Koalicję Obywatelską. W związku z powyższym sprawa wymaga rzetelnego wyjaśnienia" - przekazały regionalne władzy, podkreślając, że "zawieszenie ma charakter tymczasowy i obowiązuje do czasu wyjaśnienia sprawy".
Polityczne trzęsienie ziemi w Kłodzku. KO chce zawieszenia członkostwa burmistrza w partii
Uchwały są skutkiem wybuchu tzw. kłodzkiej afery taśmowej. Na początku kwietnia w sieci pojawiły się nagrania rozmowy urzędnika kłodzkiego ratusza z funkcjonariuszem tamtejszej straży miejskiej, w której m.in. padają lekceważące wypowiedzi się o śmierci jednego z mieszkańców. Według jednego z rozmówców śmierć kłodzczanina to dobra informacja, bo zwolni się mieszkanie socjalne. W innych materiałach padały wulgaryzmy czy słowa obraźliwe wobec druhów OSP.
ZOBACZ: "Zrobiła pani z Polaków śmieciarzy". Sejm decyduje ws. Hennig-Kloski
Burmistrz Piszko twierdzi, że nagranie zostało niemal na pewno zmanipulowane lub sfałszowane.
- Materiały zostały wykradzione z telefonu komendanta straży miejskiej, a do ich manipulacji zastosowano technologię AI. Przyznaję, że niektóre ze zdjęć i filmów są prawdziwe, pochodzą one z moje korespondencji z panem komendantem - powiedział Michał Piszko.
Burmistrz podkreślił, że jedna osoba "publicznie przyznała się do posiadania i kradzieży tych materiałów". Piszko złożył w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Wniosek o jego zawieszenie rozpatrzy w pierwszej kolejności regionalny sąd koleżeński KO.
Czytaj więcej
