Ostatnie chwile Franciszka. "Mogę teraz ujawnić coś, co trzymałem w tajemnicy"

Świat

Kiedy stan Franciszka stał się poważny, powiedziałem mu, że musimy jechać do szpitala. On westchnął: "To ostatni raz, kiedy widzę Świętą Martę, prawda?" - wspomina papieski pielęgniarz. Zdradził, że wówczas złożył papieżowi obietnicę. - Sprowadzę cię tu z powrotem w papieskim stroju. I tak się stało - opowiada Massimiliano Strappetti w wywiadzie udzielonym rok po śmierci papieża Franciszka.

Starszy mężczyzna w białej sutannie i piusce, z krzyżykiem na szyi, spogląda w dół z balkonu.
AP Photo/Gregorio Borgia
Franciszek w czasie błogosławieństwa Urbi et Orbi w Watykanie w Niedzielę Wielkanocną 2025 roku

Massimiliano Strappetti opiekował się Janem Pawłem II, Benedyktem XIV, a potem Franciszkiem. Obecnie należy do personelu medycznego papieża Leona XIV.

 

W rozmowie z włoskim dziennikiem "Corriere della Sera" pielęgniarz opowiada o ostatnich dniach papieża Franciszka, który zmarł rok temu. - Mogę teraz ujawnić coś, co zawsze trzymałem w tajemnicy - zdradza Strappetti.

Papież Franciszek zmarł w Poniedziałek Wielkanocny. Pielęgniarz opowiada o jego ostatnich dniach

Papieski opiekun podkreśla w wywiadzie, że Franciszek nie lubił pobytów w szpitalu. - Za każdym razem, gdy musiał jechać do Gemelli, zawsze żartował: "Zobaczysz, teraz kardynałowie przygotują konklawe" - wspomina Strappetti.

 

- 14 lutego jego stan stał się naprawdę poważny, więc powiedziałem mu: "Ojcze Święty, musimy jechać do szpitala". On westchnął: "To ostatni raz, kiedy widzę Świętą Martę, prawda?". I właśnie wtedy złożyłem mu obietnicę: "Sprowadzę cię tu z powrotem w papieskim stroju". I tak się stało - opowiada pielęgniarz.

 

ZOBACZ: Papież Leon XIV odpowiada Trumpowi. "Nie jest w moim interesie"

 

W rozmowie wspomina, że Franciszek po opuszczeniu kliniki Gemelli w Rzymie wziął udział w uroczystościach w Watykanie w Niedzielę Wielkanocną 20 kwietnia 2025.

 

- Po błogosławieństwie Urbi et Orbi i uroczystej procesji wśród wiernych, kiedy wróciliśmy do domu Świętej Marty, papież był wyczerpany, ale szczęśliwy jak dziecko, któremu podarowano pudełko czekoladek. W windzie, kiedy zostaliśmy tylko we dwójkę, po jego twarzy spłynęła łza. Była to łza radości - mówi pielęgniarz.

 

Franciszek zmarł o świcie w Poniedziałek Wielkanocny 21 kwietnia 2025 roku.

"Nie spodziewałem się tego". Pielęgniarz wspomina papieża Franciszka

W czasie pobytu papieża w szpitalu przed kliniką gromadziły się tłumy ludzi. - Cieszył się z tego wyrazu miłości, był bardzo szczęśliwy, kiedy dowiedział się, że argentyńscy tancerze zaczęli tańczyć pod jego oknami - wspomina reakcję Franciszka jego ówczesny pielęgniarz.

 

- W Wielkanoc, przed przejazdem papamobile, martwił się: "Czy dam radę wsiąść do jeepa?" - pytał - "A co, jeśli ktoś nas w tym czasie zobaczy?". W sumie to zmartwienia zwykłego człowieka, którego prawe kolano boli tak bardzo, że nie może założyć butów, ale nie wstydzi się prosić o pomoc - opowiada Strappetti.

 

ZOBACZ: Nowacka stanowczo o abp. Jędraszewskim. "Wstyd dla Kościoła"

 

Wspomina też słowa Franciszka na swój temat. - Mówił: "Wiesz, dlaczego ci ufam? Zapytałem o ciebie i dowiedziałem się, że każdemu pomagasz, woda sodowa nie uderzyła ci do głowy". Ale bardzo łączyło nas też poczucie humoru. Każdego ranka, kiedy się budził, pytał mnie: "Cześć, kto dzisiaj umarł?". Taki właśnie był - ujawnia w wywiadzie pielęgniarz. 

 

- Zmarł w jednej chwili, nie spodziewałem się tego. Udar mózgu: mam nadzieję, że nie cierpiał - dodaje Strappetti.

Marta Stępień / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie