Fajerwerki zabiły dziewięć ptaków w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt "Puchacz"

Polska
Fajerwerki zabiły dziewięć ptaków w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt "Puchacz"
Polsat News

W zaledwie kilka chwil padło dziewięć dzikich ptaków, podopiecznych Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt "Puchacz" w Brzyskach (woj. podkarpackie). Przyczyną były wystrzały fajerwerków, które wywołały panikę wśród zwierząt. Te padały z powodu ataków serca albo urazów mechanicznych.

- Panika niesamowita wśród ptaków. Naturalne zjawisko - płoszy się jeden, płoszy się drugi i efekt widoczny - opowiadał o tym, co działo się w sylwestrową noc Robert Pogorzelski, twórca ośrodka. Do kamery pokazał truchło sokoła, który "już niedługo miał być wolny". - Skręcił kark - dodał.

 

- Kolejny przypadek to grzywacz, który prawdopodobnie padł na zawał serca, gdyż stres był tak duży, że nie wytrzymał. Praktycznie każdy przypadek podobny - uraz mechaniczny albo silny stres doprowadził do zgonu tych ptaków - mówił Pogorzelski. 

 

Salwy fajerwerków wystrzeliwanych na powitanie nowego roku zabiły w ośrodku dziewięć dzikich ptaków, które czekały na powrót do swojego naturalnego środowiska. 

 

- Także cała praca i cały czas, pieniądze poświęcone na przygotowanie ich powrotu, poszły po prostu gdzieś w powietrze... - podsumował opiekun zwierząt.

 

Po sylwestrze rekonwalescentów przybywa

Poszkodowanych zwierząt w okolicy było jednak znacznie więcej. Huk powodował taką samą reakcję wśród zwierząt żyjących na wolności, co podopiecznych ośrodka.  

 

Pogorzelski powiedział, że już kilkadziesiąt minut po północy przywieziono pierwszego poszkodowanego. Do schroniska trafił myszołów, później ptaki z rodziny krukowatych. - Efekty huku oraz refleksów świetlnych doprowadziły do tego, że ptaki te i nie tylko ptaki były w dość nietypowych miejscach znajdowane - zdradził. 

 

ZOBACZ: "Do domu wraca słynny pies z Azowstalu". Zwierzę miało być u Kadyrowa

 

Twórca ośrodka podał przykład puszczyka, który trafił do "Puchacza" po interwencji właściciela posesji. Ptak ze strachu wskoczył do komina, z którego nie mógł się wydostać. - Uda się go uratować, wszystko jest w porządku, więc ptak wróci na wolność - stwierdził.

 

Zaznaczył jednak, że poszkodowanych po sylwestrze cały czas przybywa. - Teraz czekam na siedmiu rekonwalescentów - dodał. 

 

Pogorzelski podkreślał, że nie tylko wśród ptaków występuje taka panika. - Sarna w lęku staranowała ogrodzenie wpadła do garażu i zatrzymała się nieruchomo - mówił. Opowiedział też o wydrze, która w panice niemal wybiła szybę okienka do piwnicy, gdzie chciała wejść i schować się przed zagrożeniem. 

 

ap/ sgo / polsatnews.pl / Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie