Rosja. Profesjonalni żołnierze krytykują częściową mobilizację. Mówią o niewyszkolonym tłumie

Świat
Rosja. Profesjonalni żołnierze krytykują częściową mobilizację. Mówią o niewyszkolonym tłumie
PAP/EPA/ANATOLY MALTSEV
Rosyjscy żołnierze szczerze o mobilizacji

"To nie jest wyszkolona armia. Służyłem przez długi czas zanim udałem się na front i nadal nie byłem gotowy" - mówią niezależnemu portalowi Meduza rosyjscy żołnierze kontraktowi i najemnicy, komentując częściową mobilizację ogłoszoną przez Kreml. Ich zdaniem mężczyźni wysyłani na wojnę nie mają żadnego doświadczenia bojowego, a wielu z nich utrzymuje rodziny i spłaca kredyty.

Meduza rozmawiała z żołnierzami kontraktowymi i najemnikami, którzy walczyli w Ukrainie. Pomimo różnych poglądów na temat rosyjskiej inwazji, co do jednego nie mają wątpliwości: częściowa mobilizacja w wykonaniu Kremla jest błędem.

 

ZOBACZ: Mobilizacja w Rosji. Strzały w komisji poborowej w mieście Ust-Ilimsk

 

- Szczerze mówiąc, oni wszyscy umrą na Ukrainie. Zostaną okaleczeni i zabici - przekonywał żołnierz kontraktowy Cyryl (zostało zmienione na potrzeby artykułu - red.). W jego ocenie wzięcie udziału w inwazji było "najgorszym błędem w jego życiu".

"Ludzie łapią się za głowy. Nie wiedzą, co robić"

- Widziałem zniszczone charkowskie wsie. Zdałem sobie sprawę, że jesteśmy okupantami, faszystami, naprawdę niszczymy kraj, razem z jego ludnością cywilną - mówił żołnierz.

 

Pytał następnie, w jaki sposób "te 300 tysięcy ludzi z karabinami będzie w stanie wpłynąć na coś na linii frontu?". -To niewyszkolony tłum. Nawet profesjonalni żołnierze bez wsparcia czołgów i samolotów stają się zwykłą zbieraniną - dodawał.

 

ZOBACZ: Mateusz Lachowski: Analitycy mówią, że nie ma czegoś takiego jak częściowa mobilizacja

 

Najemnik podpisany jako Anatolij mówił, że do służby w armii wzywane są osoby, które teoretycznie nie powinny być mobilizowane.

 

- Ludzie łapią się za głowy. Nie wiedzą co robić. Wielu z nich ma pracę i kredyty hipoteczne. W najlepszym razie zostaną na tyłach w Donbasie, w najgorszym umrą "bohaterską śmiercią" - zwłaszcza, jeżeli zostaną wysłani do walki po tygodniowym treningu. Koordynacja bojowa jednostek powinna trwać co najmniej półtora miesiąca - stwierdził wojskowy.

"Tłum ludzi, którzy dostali mundury"

Najemnik Timur nie ma wątpliwości: "300 tysięcy 'Spartan' umrze jako pierwsi". - Żyli pod kloszem przez wiele lat, podczas gdy my trzymaliśmy siły NATO na dystans - mówił.

 

Według niego prawdopodobnie około 15 procent zmobilizowanych zostanie wysłanych na front. - Większość z tych kretynów zastąpi ludzi w istniejących jednostkach granicznych. Ich funkcjonalność zostanie zachowana, a prawdziwe wojsko zostanie stamtąd przeniesione w głąb Ukrainy - dodawał.

 

Kolejny z wojskowych przyznał, że ogłoszenie częściowej mobilizacji jest dowodem na to, że "rosyjska armia została zniszczona". - Nawet my mieliśmy bardzo duże straty. Teraz na wojnę idzie tłum ludzi, którzy dostali mundury. Jedynie umrą na próżno. To tylko cywile, którzy zostali przeszkoleni w przeszłości - podsumował.

Rosjanie uciekają z kraju po decyzji Putina

W zeszłą środę, 21 września prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret o częściowej mobilizacji. Początkowe doniesienia mówiły o wcieleniu do armii 300 tys. mężczyzn z przeszkoleniem wojskowym. Jednak doniesienia niezależnych mediów mówią o mobilizacji przypadkowych osób, a nawet zmarłych.

 

ZOBACZ: Bogaci Rosjanie uciekają przed mobilizacją. Płacą majątek za miejsca w samolotach

 

Po decyzji Putina Rosjanie zaczęli szukać sposobów na ucieczkę z kraju. Na granicach zaczęły tworzyć się wielokilometrowe korki, a ceny biletów wzrosły kilkukrotnie. Według Nowej Gazety z Rosji wyjechało ponad 261 tysięcy mężczyzn.

bas/wka/Meduza/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie