Inflacja w Polsce. Piotr Arak: Ubóstwo energetyczne jest realnym zagrożeniem

Polska
Inflacja w Polsce. Piotr Arak: Ubóstwo energetyczne jest realnym zagrożeniem
Polsat News
Piotr Arak w "Gościu Wydarzeń"

- Wydaje się, że inflacja osiągnęła "peak". To znaczy, że 15,5 proc. w tym i kolejnym miesiącu i może 15,7 proc. w sierpniu będą maksymalnym momentem inflacji w tym roku - mówił w "Gościu Wydarzeń" Piotr Arak dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Wskazywał, że dużym ryzykiem będzie to, w jaki sposób będą podnoszone ceny energii na początku roku.

Piotr Arak był pytany o rozbieżności w ocenach ekonomistów i fakt, że niektórzy prognozują szczyt inflacji na 2023 r. Według nich inflacja może przekroczyć 19 proc.

 

ZOBACZ: Inflacja w 2023 r. Eksperci: 18-19 procent w pierwszym kwartale przyszłego roku

 

- Bierze się to z tego, że z jednej strony są projekcje Narodowego Banku Polskiego, które nie uwzględniają kwestii związanych z decyzjami administracyjnymi - np. jeżeli chodzi o redukcję podatku w ramach tarczy antyinflacyjnej. Ponieważ one będą dopiero stopniowo wchodzić w życie. W 2023 r. one jeszcze nie są zakładane - tłumaczył ekonomista.

 

Pytany o skuteczność tarcz antyinflacyjnych mówił, że ubóstwo energetyczne przy takich wzrostach cen energii "jest realnym zagrożeniem". - W tej sytuacji jakieś decyzje musi egzekutywa podejmować, ponieważ ceny energii nie rosną dlatego, że ktoś je podnosi, tylko dlatego, że od zeszłego roku Władimir Putin i Rosja toczy wojnę ekonomiczną z Zachodem. Mniej więcej od roku Międzynarodowa Agencja Energii mówi, że Rosja jest spekulantem energetycznym - mówił Piotr Arak.

"Kupowanie na zapas nie ma sensu"

Prowadząca program Katarzyna Zdanowicz pytała gościa "Wydarzeń" o braki cukru na półkach i czy kupowanie na zapas ma sens.

 

- Kupowanie na zapas nie ma sensu w obecnej sytuacji. Nie ma żadnych powodów strukturalnych w gospodarce, żeby cukru nie było, czy też jakichś innych dóbr. Na początku pandemii kupowaliśmy papier toaletowy, makaron, nie było żadnego racjonalnego powodu poza paniką. Nie było żadnego racjonalnego powodu poza paniką - mówił ekspert.

 

- Podobnie było na początku wojny, gdy w Europie Zachodniej - Belgii, czy we Francji konsumenci rzucali się po produkty pierwszej potrzeby myśląc, że będzie zaraz konflikt, który spowoduje braki w dostawach i aprowizacji dla gospodarstw domowych daleko od frontu - mówił Piotr Arak.

 

WIDEO: Piotr Arak w "Gościu Wydarzeń"

 

 

bas/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie