Kraków. Pogrzeb kompozytora Krzysztofa Pendereckiego. "Zapisał się na kartach światowej kultury"

Polska
Kraków. Pogrzeb kompozytora Krzysztofa Pendereckiego. "Zapisał się na kartach światowej kultury"
PAP/Łukasz Gągulski

We wtorek w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Krakowie odbyła się uroczystość pogrzebowa kompozytora i dyrygenta Krzysztofa Pendereckiego. - Są w historii światowej kultury ludzie niezwykli, zapisani na kartach historii - powiedział o zmarłym w 2020 roku artyście prezydent Andrzej Duda.

Krzysztof Penderecki zmarł w swoim krakowskim domu 29 marca 2020 roku, w wieku 86 lat. Po śmierci urna z prochami kompozytora została tymczasowo złożona w bazylice św. Floriana.

 

We wtorek urna z prochami Pendereckiego została przeniesiona do kościeła Świętych Apostołów Piotra i Pawła. W uroczystym pożegnaniu artysty wzięła udział rodzina i przyjaciele, a także przedstawiciele najwyższych władz państwowych - prezydent Andrzej Duda i wicepremier, minister kultury Piotr Gliński. W wydarzeniu uczestniczyli też przedstawiciele władz samorządowych oraz środowisk artystycznych i kulturalnych.

Prymas Polski wspomina kompozytora

Prymas Polski abp Wojciech Polak podkreślił, że Krzysztofa Pendereckiego żegna nie tylko rodzina i najbliżsi, ale też świat kultury i muzyki, a także kraj i Europa. Złożenie urny z prochami w krypcie do Panteonu Narodowego to, w ocenie hierarchy, "znak szacunku, ale i wdzięczności".

 

- Przychodzi nam dziś żegnać pana profesora w trudnym dla Polski, dla Europy i dla świata czasie. To, czego doświadczamy w ostatnich dniach i tygodniach nie jest z pewnością wytchnieniem, na które wszyscy liczyliśmy po długich zmaganiach z pandemią - podkreślił duchowny w homilii.

 

Pandemia natomiast, jak przypomniał, spowodowała, że dopiero po dwóch latach od śmierci artysty można go uroczyście pożegnać. Z kolei "ból i niepokój wywołany barbarzyńską wojną w Ukrainie" przywodzi na myśl temat, który Penderecki poruszył w swoim słynnym dziele pt. "Pasja według świętego Łukasza". Przywołując słowa twórcy, prymas wskazał, że Penderecki "sięgnął wtedy właśnie po archetyp Pasji, by wypowiedzieć nie tylko mękę i śmierć Chrystusa, ale i okrucieństwo naszego wieku, męczeństwo Oświęcimia".

 

Zdaniem prymasa, dzieła twórcy "są bowiem nie tylko świadectwem czasu i wrażliwości wielkiego człowieka, ale są zawsze swoistym memento", a także "współbrzmią dziś z papieskim wołaniem, że nie wolno nam się do tej wojny przyzwyczajać".

"Mistrzowskie łączenie radości z bólem"

Hierarcha wskazywał w tym kontekście na konieczność powrotu do chrześcijańskich wartości. Zdaniem prymasa zmarły mistrz uczył nas, czym w istocie jest muzyka i że może ona poruszać i zmieniać ludzkie życie na lepsze.

 

- Ona bowiem, a więc także jego muzyka wciąż nas wzywa nie tylko do wytrwałego odbudowywania owej upragnionej przez profesora, a tak bardzo dziś potrzaskanej przez kataklizmy także naszego wieku "metafizycznej przestrzeni człowieka", ale i do nadziei, której źródłem jest żywa wiara w tego, który dla nas umarł i zmartwychwstał - podkreślił arcybiskup.

 

Jak ocenił, "wołanie, które dziś, w dniu złożenia jego prochów w Narodowym Panteonie, wraca do nas i przypomina nam, że ten kto oddaje swoje życie, kto z pasją poświęca je dla drugich, kto broni zagrożonych utratą życia, słabych i pogardzanych, jest wygrywającym".

 

Prymas podziękował przy tym za "światło nadziei, które swym życiem i bogatą twórczością" pozostawił Penderecki. Jak wskazał, w jego dziełach było miejsce - jak mówił sam mistrz - "na przywracanie wymiaru sakralnego rzeczywistości". - Było mistrzowskie łączenie wdzięczności i radości z bólem i cierpieniem, które nieodzownie towarzyszą ludzkiemu życiu. Było też pełne dumy i narodowego patosu zmaganie - jak to ktoś słusznie nazwał - z księgą historii Polski zamkniętą w Polskim Requiem - podkreślił duchowny.

 

Zaznaczył, że dziś my, nie tylko zgromadzeni w świątyni, ale wszyscy, którzy żegnają kompozytora "dopisujemy jej kolejną kartę. Nosi ona imię śp. profesora Krzysztofa Pendereckiego, wielkiego Polaka i Europejczyka, obywatela świata, którego czyny idą za nim".

"Mógł wybrać każde inne miejsce na świecie"

Podczas uroczysości przemówienie wygłosił prewzydent Andrzej Duda, który przypomniał o najważniejszych osiągnięciach artystycznych Krzysztofa Pendereckiego, między innymi o utworze "Siedem bram Jerozolimy", stworzonym na zamówienie miasta Jerozolimy z okazji jubileuszu trzech tysiącleci istnienia miasta. Podkreślił, że jest to jeden z dowodów światowej sławy polskiego kompozytora i dyrygenta. Przypomniał, że na jego twórczość miało wpływ między innymi pochodzenie z rodziny o ormiańskich i niemieckich korzeniach oraz "przeniknięcie polską kulturą".

 

Według prezydenta na szczególne docenienie zasługuje przywiązanie Pendereckiego do Krakowa i Polski, które sprawiło, że całe życie spędził w swoim mieście i kraju, mimo że - jak zauważył prezydent - mógł wybrać każde inne miejsce na świecie. - W jego twórczości było słychać wszystko, co było udziałem naszego narodu, również ból i cierpienie - dodał.

 

W czasie nabożeństwa zabrzmiały utwory Krzysztofa Pendereckiego, m.in. "De Profundis" z "Siedmiu bram Jerozolimy", Passacaglia z "Serenady na smyczki", Lacrimosa i Agnus Dei z "Polskiego Requiem". Zgromadzeni usłyszeli je w wykonaniu m.in. Chóru Filharmonii Narodowej oraz Orkiestry Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa Sinfonietta Cracovia, która ponad okiem Pendereckiego stała się jednym z bardziej cenionych europejskich zespołów kameralnych.

Doktor honoris causa 39 uniwersytetów

Po zakończeniu ceremonii prochy kompozytora złożone zostaną w Panteonie Narodowym, w krypcie pod prezbiterium kościoła św. Piotra i Pawła.

 

Krzysztof Penderecki był kompozytorem, dyrygentem, pedagogiem muzycznym; doktorem honoris causa 39 uniwersytetów, honorowym członkiem najważniejszych światowych akademii artystycznych i naukowych, Kawalerem Orderu Orła Białego. Prezydent powiedział, że było to wyróżnienie przyznane w imieniu "wszystkich, którzy są dumni z wielkich synów tej ziemi".

 

Światowy rozgłos przyniosły kompozytorowi utwory awangardowe z lat 60., takie jak "Tren Ofiarom Hiroszimy", czy "Pasja według św. Łukasza", które zapoczątkowały pasmo jego międzynarodowych sukcesów. W latach siedemdziesiątych stanął za pulpitem dyrygenckim, prowadząc od tego czasu czołowe orkiestry symfoniczne w Europie, Stanach Zjednoczonych i Azji.

dk
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie