Putin podpisał dekret o uznaniu separatystycznych "republik ludowych" w Donbasie

Świat
Putin podpisał dekret o uznaniu separatystycznych "republik ludowych" w Donbasie
PAP/EPA/ALEKSEY NIKOLSKYI/SPUTNIK/KREMLIN POOL / POOL

Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret o uznaniu niepodległości separatystycznych "republik ludowych" w Donbasie. - Uważam za konieczne uznanie niepodległości Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej - powiedział Putin. Podkreślił jednocześnie, że "sytuacja w Donbasie znowu jest krytyczna", a "współczesna Ukraina została całkowicie stworzona przez Rosję".

Podczas telewizyjnego orędzia Putin stwierdził, że "Ukraina to nieodłączna część historii Rosji, jej przestrzeni kulturowej". 

 

- Ukraina może pozyskać broń jądrową, sytuacja dla Rosji wtedy zmieni się, nie możemy na to nie reagować - powiedział. 

"Ukraina nie jest zainteresowana pokojowym rozwiązaniem"

Prezydent Rosji powtórzył również, że "wspólne ćwiczenia NATO i Ukrainy są wymierzone przeciwko Rosji". 

 

Podkreślił jednocześnie, że "Rosja otrzymała obietnicę, że NATO nie będzie rozszerzane na wschód, ale obietnice te nie zostały dotrzymane". 

 

ZOBACZ: Spotkanie szefów MSZ krajów UE w Brukseli. Zbigniew Rau: jest decyzja o treści sankcji na Rosję

 

- Kraje Europy Wschodniej przyniosły do NATO swoje kompleksy dotyczące "rosyjskiego zagrożenia" - stwierdził Putin. 

 

- Stopień zagrożeń dla Rosji wzrasta, mamy pełne prawo podejmować kroki w odpowiedzi. Władze Ukrainy nie są zainteresowane pokojowym rozwiązaniem sytuacji w Donbasie - dodał. 

 

W swoim wystąpieniu Putin wspomniał również o Polsce. - Wyrzutnie tarczy antyrakietowej USA w Polsce mogą być użyte do pocisków ofensywnych - oświadczył.

"Rażące naruszenie prawa międzynarodowego"

Na decyzję Putina o uznaniu niepodległości separatystycznych republik na Ukrainie zareagowali europejscy politycy. 

 

"Uznanie dwóch separatystycznych terytoriów na Ukrainie jest "rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego, integralności terytorialnej Ukrainy oraz porozumień z Mińska. UE i jej partnerzy zareagują z jednością, stanowczością i determinacją w solidarności z Ukrainą" - napisała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen na Twitterze.

 

 

W podobnym tonie wypowiedział się przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.

 

 

Sprawę skomentował również premier Mateusz Morawiecki. Szef polskiego rządu nazwał ten krok "aktem agresji przeciwko Ukrainie".

 

Więcej o reakcjach europejskich przywódców przeczytasz TUTAJ.

Rozmowa z Scholzem i Macronem

Wcześniej Kreml informował, że prezydent Rosji podczas rozmowy z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem i prezydentem Francji Emmanuelem Macronem poinformował, że ma zamiar podpisać dekret o uznaniu niepodległości tzw. republik ludowych. 

 

Na te doniesienia zareagował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. 

 

ZOBACZ: Rosja. Kursy akcji spadają na moskiewskiej giełdzie w oczekiwaniu na decyzję ws. Donbasu

 

"W związku z przebiegiem Rady Bezpieczeństwa Rosji odbyłem pilne konsultacje z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem" - poinformował na Twitterze.

 

"Zwołałem również Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy" - dodał ukraiński prezydent.

 

Rada Bezpieczeństwa

W poniedziałek odbyło się posiedzenie rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa w sprawie sytuacji w Donbasie. Podczas spotkania Putin przypomniał o apelu przywódców "republik ludowych" do Rosji z prośbą o uznanie ich suwerenności i o analogicznym apelu rosyjskiego parlamentu.

ZOBACZ: Austria. Kanclerz Nehammer twierdzi, że pakiet sankcji UE wobec Rosji obejmuje Nord Stream 2

 

Według rosyjskich mediów przywódcy prorosyjskich separatystów: Denys Puszylin i Leonid Pasicznyk, zwrócili się do Putina z prośbą o uznanie niepodległości obu tzw. republik ludowych - donieckiej i ługańskiej.

 

Poprosili oni także o rozpatrzenie możliwości zawarcia przez Rosję z oboma regionami umowy o współpracy, m.in. w sferze obrony.

"Donbas nie jest potrzebny Ukrainie"

Na naradzie wypowiadali się przedstawiciele władz, którzy zasiadają w Radzie Bezpieczeństwa, w tym premier Michaił Miszustin, szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow, szefowie resortów siłowych i obu izb parlamentu Rosji. Wszyscy opowiedzieli się za uznaniem niepodległości Donbasu.

 

ZOBACZ: Groźba wojny Rosji z Ukrainą. Doradca prezydenta USA: Putin planuje skrajnie brutalną inwazję

 

Ławrow mówił również o postępie rozmów z Zachodem na temat żądań Rosji w sferze bezpieczeństwa, w tym żądania nierozszerzania NATO. Wiceszef administracji Putina, Dmitrij Kozak, który na Kremlu koordynuje politykę wobec Ukrainy mówił o uregulowaniu w Donbasie na podstawie porozumień mińskich. Kozak oświadczył m.in., że Ukraina i Zachód chcą zamrozić konflikt na wschodzie Ukrainy. Jest jasne, iż Donbas "nie jest potrzebny" Ukrainie ani Zachodowi; postęp procesu uregulowania jest najniższy od 2015 roku - ocenił przedstawiciel Kremla. 

"Jedyne wyjście"

Za uznaniem niepodległości Donbasu zdecydowanie opowiedziała się szefowa Rady Federacji (wyższej izby parlamentu Rosji) Walentina Matwijenko, a także były premier Dmitrij Miedwiediew. Oświadczył on, że jeśli sytuacja będzie się rozwijać tak, jak obecnie, to "jedynym wyjściem" jest uznanie niepodległości Donbasu; wyraził przy tym przekonanie, że sytuacja się nie poprawi. 

 

Miedwiediew oświadczył, że po takiej decyzji presja na Rosję będzie ogromna, ale potem Zachód "zmęczy się" i sam poprosi Rosję o powrót do rozmów; według jego słów tak samo było w 2008 roku.

 

Przypomniał, że jako prezydent Rosji w 2008 roku uznał niepodległość dwóch separatystycznych republik na terenie Gruzji: Abchazji i Osetii Północnej. - Teraz wiemy, co się będzie działo. Znamy wszystkie problemy i trudności, wszystkie te propozycje sankcji (...). Rozumiemy, że presja będzie ogromna ,ale zdajemy sobie sprawę z tego, jak przeciwstawiać się tej presji - powiedział Miedwiediew.

"Analizujemy wszystkie ryzyka"

Premier Michaił Miszustin przyznał, że rząd Rosji od wielu miesięcy "prowadzi przygotowania do możliwej reakcji" na uznanie niepodległości Donbasu. Rząd - dodał - analizuje "wszystkie ryzyka, jakie Rosja może napotkać w przypadku podjęcia takiej decyzji". Wszystkie te ryzyka, wśród nich np. ograniczenia importu zaawansowanych technologii, są już rozważone - relacjonował. Przyznał, że sytuacja będzie się pogarszać, ale też zapewnił, że rząd zrobi wszystko, co możliwe, by zapewnić rozwój gospodarczy kraju.

 

Miszustin powiedział przy tym, że uważa za konieczne, by stanowisko Rosji przedstawić Stanom Zjednoczonym, a jeśli nie będzie postępu, uznać niepodległość "republik ludowych". Również szef Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiej Naryszkin powiedział, że popiera propozycję o uznaniu niepodległości Donbasu, choć wspomniał o "ostatniej szansie" w postaci rozmów ze Stanami Zjednoczonymi.

dk/Polsatnews.pl/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie