Starogard. Śmierć 2-miesięcznej Mai. Prezydent miasta powoła zespół ekspertów

Polska
Starogard. Śmierć 2-miesięcznej Mai. Prezydent miasta powoła zespół ekspertów
Urząd Miasta Starogard
Prezydent Starogardu zareagował na śmierć 2-miesięcznej dziewczynki w tym mieście

Mała Maja nie żyje, a jej rodzicom grozi dożywocie. Prokuratura twierdzi, że zabili swoje 2-miesięczne dziecko ze szczególnym okrucieństwem. - Starogard jest w żałobie. Ta śmierć była tragiczna i niezawiniona - powiedział prezydent miasta Janusz Stankowiak. Jak zapowiedział, powoła specjalną komisję, która sprawdzi, "co nie zadziałało" w tej sprawie. - Poszuka przyczyn, nie winnych - wyjaśnił.

2-miesięczna Maja ze Starogardu zmarła 20 stycznia. Wstępne wyniki sekcyjne wykazały, że dziewczynka posiadała liczne urazy na całym ciele, w tym złamane rączki.

 

Jak ustalili specjaliści, niemowlę było ofiarą przemocy na długo przed tym, jak trafiła do szpitala. Jej rodzice: 22-latka i o rok starszy partner - mają jeszcze dwoje innych dzieci w wieku dwóch i czterech lat. Trafili do aresztu.

Prezydent Starogardu: ta śmierć była tragiczna i niezawiniona

Gdańska prokuratura przekazała, że także rodzeństwo Mai potrzebowało pomocy medycznej. - U 4-letniej dziewczynki ujawniono zmiany wskazujące na konieczność przeprowadzenia wielu zabiegów chirurgicznych, uraz głowy, liczne zasinienia i zadrapania na całym ciele. Chłopczyk posiadał także liczne zasinienia oraz zadrapania na całym ciele - poinformował prokurator Mariusz Duszyński.

 

Na "tragiczną, niezawinioną śmierć" Mai zareagował prezydent Starogardu Janusz Stankowiak. We wtorek spotkał się z przedstawicielkami Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, prowadzącą w tym mieście Centrum Pomocy dla niepełnoletnich.

 

ZOBACZ: Postrzelił w twarz klienta chińskiego baru. Grozi mu 15 lat więzienia

 

Włodarz postanowił skorzystać z rady Fundacji, która zaleciła powołanie zespołu ekspertów. Ich zadaniem będzie m.in. przeanalizować historię rodziny i na tej podstawie dowieść, "co nie zadziałało" przed śmiercią dziewczynki. Wnioski z ich prac mają ponadto zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości.

 

– To, co się wydarzyło, bardzo mnie poruszyło. Praktycznie cały Starogard pogrążył się w żałobie, a przecież nasze miasto ma bardzo bogatą tradycję w organizowaniu konferencji poświęconych krzywdzeniu dzieci, przemocy w rodzinie, różnego rodzaju szkoleń na temat przeciwdziałania przemocy czy zakładania Niebieskiej Karty. Przekazaliśmy wiele środków na te działania - mimo to okazało się, że to nie wystarczy - ocenił Janusz Stankowiak.

Janusz Stankowiak: im szybciej zrobimy analizę, tym lepiej

Jak dodał samorządowiec, ekspercki zespół "poszuka przyczyn, a nie winnych". - Jestem zdeterminowany, by działać profilaktycznie i przeciwdziałać przemocy na jeszcze większą skalę. Im szybciej zrobimy tę analizę, tym lepiej - stwierdził prezydent.

 

Skład zespołu, plan jej działania, a także kosztorys przedstawi - na prośbę Stankowiaka - Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

 

ZOBACZ: Mazowieckie. Policjanci sprawdzali, czy mieszkańcy przestrzegają kwarantanny. Uratowali trzy osoby

 

– Niezbędne jest, aby znaleźli się w nim eksperci z zewnątrz, którzy na chłodno będą potrafili zadawać trudne pytania, czasem niewygodne, ale istotne dla znalezienia przyczyn tej tragedii – zasugerowała Aurelia Jankowska z Fundacji.

Zarzuty usłyszą nie tylko rodzice Mai

Matka i ojciec Mai usłyszeli zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Grozi im dożywocie. Policja zatrzymała także trzy osoby związane z rodziną: siostrę matki, jej partnera oraz babcię dziecka.

 

Zdaniem prokuratury, te osoby nie udzieliły pomocy osobie znajdującej się w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia, za co sąd może ich skazać maksymalnie na trzy lata więzienia. Z kolei 4-latka i jej brat trafili do rodziny zastępczej.

wka/ sgo/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie