"Biega, jak kurczak bez głowy". Śmiszek o ofensywie dyplomatycznej premiera

Polska
"Biega, jak kurczak bez głowy". Śmiszek o ofensywie dyplomatycznej premiera
Polsat News
Poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek

- Dzisiaj, to jest takie trochę paniczne bieganie po całej Europie - powiedział w "Graffiti" Krzysztof Śmiszek o ofensywie dyplomatycznej premiera Mateusza Morawieckiego. - Anglicy mają takie powiedzenie "biegać jak kurczak bez głowy" i mam wrażenie, że premier tak jeździ po tej Europie, jak ten kurczak bez głowy - dodał wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.

Krzysztof Śmiszek zapytany o to, czy podoba mu się ofensywa dyplomatyczna polskich władz, odpowiedział, że chciałby ją widzieć kilka miesięcy temu. - Dzisiaj, to jest takie trochę paniczne bieganie po całej Europie - stwierdził.

 

- Anglicy mają takie powiedzenie "biegać jak kurczak bez głowy" i mam wrażenie, że premier Mateusz Morawiecki tak jeździ po tej Europie jak ten kurczak bez głowy - dodał wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.

 

Morawiecki w ostatnich dniach spotkał się z przywódcami: Litwy, Łotwy, Estonii, a także premierami państw Grupy Wyszehradzkiej oraz z premierem Chorwacji. W czwartek spotka się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, a w piątek z premierem Wielkiej Brytanii - Borisem Johnsonem.

Krzysztof Śmiszek: MSZ nie istnieje

Krzysztof Śmiszek uznał, że "niech (premier - red.) jeździ, niech nawiązuje kontakty, tylko czy taką ofensywę dyplomatyczną organizuje się wtedy, kiedy mleko się rozlało, czy nasze służby nie wiedziały 3-4 miesiące temu, że coś takiego jest szykowane przez Łukaszenkę? - zastanawia się Śmiszek. - Za późno, za mało, kompulsywnie i bez planu - tak ocenił ofensywę dyplomatyczną poseł Krzysztof Śmiszek.

 

Dodał, że "niestety stało się tak, że ponad naszymi głowami zostały rozpoczęte dyplomatyczne rozmowy i są kontynuowane".

 

- Mamy telefony do Łukaszenki od kanclerz Merkel i różnie możemy to oceniać, mamy rozmowy na szczeblu unijno-amerykańskim, mamy rozpoczętych naprawdę wiele inicjatyw, ale bez nas - ocenił Śmiszek.

 

WIDEO: Krzysztof Śmieszek w programie "Graffiti"

 

 

- Według mnie to nie jest okej, i to nie jest wina UE czy USA tylko zaniedbanie rządu - stwierdził. Śmiszek zastanawiał się, czy widzowie pamiętają "jak nazywa się minister spraw zagranicznych?", na uwagę, że ten miał ostatnio problemy zdrowotne, odparł, że "ma Zbigniew Rau też zastępców".

 

- Stawiam tezę, że MSZ nie istnieje, polska dyplomacja jest w rozsypce i nie pomaga nam to, że prowadzimy wojnę z UE, a w momencie kryzysowym premier Morawiecki mówi "zapomnijmy o praworządności" - powiedział Śmiszek.

Krzysztof Śmiszek: polska granica jest dziurawa jak durszlak

Za kilka dni kończy się stan wyjątkowy na granicy. Komisarz Johansson chce się spotkać z Ministrem Kamińskim i zaapelować, aby po polskiej stronie granicy zostały dopuszczone organizacje humanitarne. Na pytanie, czy to dobry pomysł, poseł Lewicy uznał, że "to jest absolutny warunek wprowadzenia jakiejś cywilizowanej polityki na granicy".

 

Dodał, że "organizacje humanitarne muszą tam być. Nie wiem jak polski rząd by zaklinał rzeczywistość mówiąc, że polska granica jest szczelna, to mimo wszystko jest dziurawa, jak durszlak, bo mamy już 10 tys. migrantów, którzy przeszli do Niemiec".

 

- Nie poruszam tematu wpuszczania, czy niewpuszczania migrantów. Jeśli człowiek na terytorium Polski znajduje się w tragicznej sytuacji i tragicznej kondycji zdrowotnej, to trzeba mu pomóc - powiedział Krzysztof Śmiszek. Dodał, że "jeśli mamy odsuniętych dziennikarzy to jesteśmy skazani tylko na przekaz Łukaszenki albo rządowy". - Obecność organizacji humanitarnych jest konieczna, bo jest to wyraz poziomu cywilizacyjnego naszego kraju. Nie można pozwolić na to, żeby w Polsce, przy granicy umierali ludzie - ocenił wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.

Spotkanie dotyczące pandemii. Krzysztof Śmiszek: zagrywka PR

Marcin Fijołek zapytał posła Lewicy o spotkanie dotyczące pandemii zwołane przez marszałek Sejmu Elżbietę Witek. - Wyglądało ładnie, ale efekty są żadne - ocenił Krzysztof Śmiszek. Wiceprzewodniczący Nowej Lewicy nazwał to spotkanie "ustawką i zagrywką PR. - Oczekiwałbym od poważnej marszałkini Sejmu tego, że jeśli potrafi zaprosić wszystkich, to ma coś konkretnego - uznał poseł.


- Wczoraj spotkali się wszyscy, dwie godziny picia kawy, jedzenia ciasteczek, opowiadanie o tym jak ważna jest walka z pandemią i wszyscy rozeszli się do swoich gabinetów - dodał. - Ja bym oczekiwał od tych, którzy mają wiedzę ekspercką, rządzą krajem ,mają dostęp do statystyk i praktyk zza granicy, że zostanie postawione coś konkretnego na stole - stwierdził.


Zapytany o projekt ustawy dotyczący weryfikacji szczepień przez pracodawcę, odpowiedział, że "ustawy jak nie było tak nie ma". - Zaczynamy nazywać tę ustawę "Yeti", bo nikt tego projektu nie widział. - Mamy paszporty covidowe, to zróbmy z nich użytek. Polska jest jedynym krajem, który nie sprawdza swoich obywateli pod kątem szczepienia - przyznał wiceprzewodniczący Nowej Lewicy i zaapelował żebyśmy "wreszcie dali nagrodę tym, którzy są odpowiedzialni i się zaszczepili".

 

Więcej wydań programu "Graffiti" dostępne są tutaj.

aml/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie