Dziewczynki mają zakrywać w szkole ciało - także na lekcjach wf. "By nie kusić chłopców"

Polska
Dziewczynki mają zakrywać w szkole ciało - także na lekcjach wf. "By nie kusić chłopców"
Pixabay/ zdjęcie ilustracyjne
W jednej z gdańskich podstawówek dziewczęta mają zasłaniać nogi i ręce - także na wf-ie - donosi trójmiejska "Wyborcza"

Długie rękawy i nogawki - także na lekcjach wf. Wszystko to, by nie kusić chłopców. Takie zasady mają obowiązywać dziewczęta w jednej z gdańskich podstawówek. Zmiany ogłoszono na specjalnym apelu. Podobne regulacje miały wprowadzić - jak podają lokalne media - także inne szkoły. Medialnym doniesieniom zaprzecza zastępczyni prezydent Gdańska ds. rozwoju społecznego i równego traktowania.

Trójmiejska "Gazeta Wyborcza" donosi o nowych zasadach panujących w Szkole Podstawowej nr 16 im. Władysława Broniewskiego w Gdańsku.

 

Dziewczynki muszą zakrywać ręce i nogi, a na wf-ie ćwiczyć w dresach z długimi nogawkami. Nie mogą nosić bluzek na ramiączkach, niezależnie od temperatury. Wszystko po to, by "nie zachęcać chłopaków" - słowa takie padły na specjalnym apelu na sali gimnastycznej.

 

Chłopców takie zasady nie dotyczą.

 

W tej samej podstawówce 12-latka usłyszała, że nie może przychodzić do szkoły z tęczową torbą, bo "w szkole takich się nie nosi".

"By nie kusić chłopców"

Podobne regulacje miały wprowadzić - jak podaje pomorska "Gazeta Wyborcza" - inne podstawówki na Pomorzu, choćby Szkoła Podstawowa im. Bohaterów Ziemi Gdańskiej w Pszczółkach. Na początku nowego roku szkolnego wychowawcy poinformowali uczennice, że nie mogą nosić koszulek na ramiączkach i krótkich spodenek, by "nie kusić chłopców".

 

Dodatkowo, przez cały rok muszą mieć zakryte ręce do dłoni, a nogi do kostek. Ich kolegów obowiązuje tylko zakaz noszenia "zbyt krótkich spodenek". 

 

ZOBACZ: "Zaprzeczają godności własnego człowieczeństwa". Jędraszewski o LGBT

 

Jeden z rodziców nastolatki z ósmej klasy SP w Pszczółkach napisał do dyrekcji z prośbą o wyjaśnienie sytuacji.

 

"Temat obowiązującego stroju jest jednym z punktów regulaminu szkoły, dlatego rozmawialiśmy o nim z całą klasą. Zagadnienie noszenia krótkich spodenek oraz bluzeczek na ramiączkach tłumaczyłam tym, że zbyt krótkie spodenki u chłopców degustują dziewczyny, a za duże dekolty i bluzki na ramiączkach u dziewczyn prowokują chłopców do niewłaściwych komentarzy i zachowań" - miała odpisać nauczycielka, wychowawczyni córki.

 

- Moja córka czuje się gorsza od chłopców tylko ze względu na swoją płeć - mówił "Wyborczej" ojciec 14-latki.

 

Z kolei w Szkole Podstawowej nr 23 w Gdyni - na zebraniu rodziców w czerwcu - jedna z nauczycielek miała podać, że dziewczynki powinny ubierać się schludnie i skromnie - nie mogąc nosić bluzek na ramiączkach. O chłopcach nie było mowy.

Donald Tusk komentuje

Temat ten skłonił osoby publiczne do dyskusji w sieci.

 

"Czy to ci panowie stoją za nakazem noszenia długich spodni i zakrywania ramion przez uczennice polskich szkół?" - napisał na Twitterze Donald Tusk. Były premier i szef Rady Europejskiej załączył do postu zdjęcie członków PiS i Andrzeja Dudy z zaciekawieniem oglądających pokaz akrobatyki w wykonaniu młodych dziewcząt w skąpych strojach.

 

 

Martyna Kaczmarek - działaczka społeczna, założycielka marki Herstoria wspierającej feministyczne cele - podkreśliła: "Przestańmy uczyć dziewczynki i kobiety tego, że to one odpowiadają za zachowania chłopców i mężczyzn. Zacznijmy uczyć chłopców i mężczyzn tego, że należy respektować granice drugiej osoby, a ubranie nie jest zaproszeniem do czegokolwiek".

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Martyna M. Kaczmarek (ona/jej) (@martynakaczmarek)

Oświadczenie Moniki Chabior

W środę po południu na stronie internetowej miasta Gdańsk pojawiło się oświadczenie Moniki Chabior, zastępczyni prezydent Gdańska ds. rozwoju społecznego i równego traktowania. Zaprzecza ona informacjom opublikowanym na łamach "Gazety Wyborczej".

 

"Z informacji przekazanych mi przez dyrekcję szkoły, podczas wrześniowego spotkania z osobami uczęszczającymi do szkoły ustalono, że strój szkolny chłopców i dziewcząt może być kolorowy. Nie było mowy o zakazie noszenia koszulek na ramiączkach, kolorowych torebek czy krótkich spodenek. Dodatkowo, nauczyciele wychowania fizycznego zachęcają, aby dzieci podczas lekcji zrezygnowały z długich spodni i dresów na rzecz krótkich spodenek, ze względu na swobodę i higienę osobistą" - czytamy.

 

ZOBACZ: Afganki publikują zdjęcia w tradycyjnych strojach. Sprzeciwiają się ograniczeniom wobec kobiet

 

Zaznaczyła, że "w ubiegłym tygodniu, w szkole ponownie przeprowadzono rozmowę z uczniami i uczennicami klas szóstych w obecności pedagog szkolnej, psycholog oraz wychowawczyń. Ponownie przedyskutowano temat, podkreślając wyżej wymienione ustalenia. Ta szkoła jest od dawna zaangażowana działania na rzecz równości".

 

"Raz jeszcze podkreślam, że nie wpłynęła do mnie skarga od osób zaangażowanych we wspomnianą sytuację w SP16. Wszystkie osoby, które zauważają nieprawidłowości w funkcjonowaniu szkół, mogą bezpośrednio zgłaszać je do Wydziału Rozwoju Społecznego. Osoby, które czują się dyskryminowane, mogą też kontaktować się z Gdańskim Centrum Równego Traktowania, które oferuje specjalistyczne wsparcie doradcze, prawne i psychologiczne. Co do zasady, każda szkoła działa w ramach określonych regulacji wewnętrznych i regulaminu, który może określać, jak powinien wyglądać odpowiedni strój podczas zajęć szkolnych, jednak w żaden sposób nie mogą one nikogo dyskryminować" - podsumowała Chabior.

Pismo dla studentów

Sprawa ubioru dotyczy również Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Uczelnia wydała kontrowersyjny dokument zawierający zalecenia dotyczące ubioru studentek i studentów oraz doktorantek i doktorantów na zajęciach, zaliczeniach oraz egzaminach na SUM. Jakie jest oficjalne stanowisko władz uczelni?

 

- Traktujemy to jedynie jako propozycję, nie jako nakaz lub zakaz - mówiła Interii rzeczniczka prasowa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

 

Więcej o sprawie przeczytacie tutaj.

Cnoty niewieście

 

8 lipca, minister edukacji Przemysław Czarnek podpisał dokument, w którym nakreślone zostały kierunki na trwający od września rok szkolny. Składa się z sześciu punktów, traktujących m.in o »wspomaganiu przez szkołę wychowawczej roli rodziny, m.in. przez właściwą organizację zajęć edukacyjnych wychowania do życia w rodzinie«, »kształtowaniu właściwych postaw szlachetności, zaangażowania społecznego i dbałości o zdrowie«, działaniu na rzecz »szerszego udostępnienia kanonu edukacji klasycznej« oraz edukacji ekologicznej".

 

ZOBACZ: "Gruntujemy Cnoty Niewieście". Strajk Kobiet w Warszawie

 

Doradca ministra edukacji Paweł Skrzydlewski w lipcowej rozmowie z "Naszym Dziennikiem" mówił, że aby rozwijać cnoty "trzeba mieć zdrową rodzinę, opartą na monogamicznym nierozerwalnym związku mężczyzny i kobiety", a kluczowe w tym aspekcie ma być "właściwe wychowanie kobiet", czyli "ugruntowanie dziewcząt do cnót niewieścich".

 

Czarnek był proszony wówczas o komentarz do sprawy. "Pan profesor Skrzydlewski to wybitny filozof mówiący szczerą prawdę i jeśli ktoś się podśmiewa z tego, że dziewczęta powinny być bardziej wrażliwe na cnoty niewieście, to ja się zapytam: na jakie mają być wrażliwe? Na męskie? No niektórzy mogliby chcieć takich rzeczy, ale my genderowcami nie jesteśmy" - powiedział.

ac/Gazeta Wyborcza/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie