Prof. Fal: szczepienia są największą zdobyczą nauki

Polska
Prof. Fal: szczepienia są największą zdobyczą nauki
Polsat News
Prof. Andrzej Fal w programie "Gość Wydarzeń"

Czas na zmianę strategii i docenienie leków. Mamy amantadynę. Wyleczyłam nią 1/3 moich pacjentów chorych na COVID-19 - mówiła dr Katarzyna Ratkowska, psychiatra w programie "Gość Wydarzeń". Zdaniem prof. Andrzeja Fala "lepszej drogi niż szczepienie nie ma". - Tylko one kończyły epidemie - podkreślił.

- Preparaty genetyczne, które są stosowane jako szczepionki w zapobieganiu COVID-19 to preparaty, które dużo głębiej ingerują w nasz organizm. To nie są szczepionki w sensie klasycznym, gdzie wprowadzamy osłabiony, zmutowany patogen do mięśnia i on mógł się przedostawać co najwyżej do krwi, natomiast komórki odpornościowe naszego organizmu robiły z nim porządek i przy okazji powstawała odporność. Tutaj część materiału genetycznego, jego kopia, która kopiuje białko kolca dostaje się do wnętrza naszych komórek i tam zmusza je do produkcji białka Spike - mówiła dr Ratkowska, psychiatra w programie "Gość Wydarzeń". 

"Nowa choroba" po szczepieniu 

Jak dodała, z "wielu niezależnych ośrodków naukowych" są badania, które pokazuję, że białko to "jest toksyczne, powoduje wiele powikłań włącznie z nową chorobą, która się nazywa poszczepienna zakrzepica immunologiczna z trombocytopenią". 

 

ZOBACZ: Portugalia. Ponad 500 ognisk zakażenia koronawirusem. Dominuje wariant Delta

 

- Szczepionka została dopuszczona warunkowo, pod warunkiem, że nie ma skutecznych leków i będą na bieżąco i starannie analizowane powikłania. Niestety oba te warunki nie są spełnione. Te szczepionki są w trakcie badań klinicznych, czyli jest to eksperyment medyczny. Widzę nierówne standardy. Dopuszcza się do masowego stosowania preparaty genetyczne w fazie badań klinicznych - mówiła psychiatra. 

 

Wideo: eksperci dyskutowali nad skutecznością amantadyny i szczepień w zwalczaniu epidemii

 

Podwójne standardy?

Prowadzący pytał czy mamy więc do czynienia z podwójnymi standardami. - Wszystkie dopuszczone preparaty, zarówno wektorowe szczepionki jak i mRNA zakończyły badania trzeciej fazy w kontekście skuteczności i bezpieczeństwa. To co w tej chwili trwa, czyli szybsze dopuszczenie, to ocena trwałości efektu. To nie jest prawdą, że nie znamy bezpieczeństwa - wyjaśnił. 

 

ZOBACZ: Ochman: otrzymaliśmy zapewnienie MZ, że dyrektorzy szpitali otrzymają środki na wypłatę podwyżek

 

- Choroba, o której mowa była odnotowana, ale akurat po szczepionkach wektorowych, a nie mRNA, czyli genetycznych - dodał. 

 

- Czwarta fala, czwarta zwyżka zachorowań najprawdopodobniej będzie. Taki jest rytm przebiegu pandemii. To nie jest powód do historii tylko na przygotowanie i podjęcie pewnych kroków. Poluzowaliśmy, nie miejmy złudzeń. Przyjdzie taki moment, kiedy krok do tyłu będziemy musieli wykonać. Lepszej drogi niż szczepienie nie ma. Jeśli spojrzymy na historię ludzkości to jedyne zakończone pandemie były przez szybko wprowadzane szczepienia. Uważa się, szczepienia są największą zdobyczą nauki - mówił prof. Fal w programie "Gość Wydarzeń". 

 

- Wiem, że po szczepionkach Pfizera również są powikłania, poza tym występuje zapalenie mięśnia sercowego. Poza tym szczepionki wektorowe też są genetyczne - odparła dr Ratkowska.

Szczepienia chronią przed wariantem Delta?

- Wydział zdrowia publicznego Wielkiej Brytanii podał dwie ważne informacje. Jest sześć razy więcej zgonów wśród osób zaszczepionych, jeśli chodzi o obecne zakażenia. Druga informacja jest taka, że 50 proc. zakażeń to osoby zaszczepione dwiema dawkami szczepionki - mówiła dr Ratkowska. 

 

Dane, na które powołuje się dr Ratkowska dotyczą zaszczepionych i niezaszczepionych osób, u których wykryto zakażenie wariantem Delta koronawirusa SARS-CoV-2. U zakażonych doszło do zgonu niezależnie od tego, czy przyczyną hospitalizacji był koronawirus. Dane te obejmują wszystkie takie zdarzenia, do jakich doszło w wyznaczonym czasie od stwierdzenia zakażenia - zwraca uwagę Stowarzyszenie Demagog

 

"Naprzeciw błędnym wyliczeniom wychodzą ustalenia Public Health England, z których dowiadujemy się, że szczepionka od Pfizer-BioNTech jest skuteczna w 96 proc. – po dwóch dawkach – przeciw wariantowi Delta, a z kolei szczepionka od Oxford-AstraZeneca jest skuteczna w 92 proc. – również po dwóch dawkach – przeciw wariantowi Delta" - wskazano.

 

ZOBACZ: Adam Niedzielski: jeśli zaostrzymy restrykcje, weźmiemy pod uwagę szczepienia w regionie

 

Bogdan Rymanowski pytał czy osoby, które się zaszczepiły są w większym stopniu narażone na wariant Delta. - Są również narażeni. My w Polsce mamy doświadczenie leczenia amantadyną osób, które były zakażone wirusem indyjskim. To były siostry misjonarki. Pamiętamy to, gdy ich klasztory były otoczone kordonami policji. Stosowano amantadynę, była skuteczna - mówiła lek. med. dr Katarzyna Ratkowska.

 

- Jeśli z jednej strony mówimy, że szczepionki, które są największą zdobyczą w historii medycyny zostały nie do końca zbadane, a mimo to je dopuszczono, to w drugim zdaniu nie powinniśmy sugerować używania leku we wskazaniu, w którym nie został on przetestowany - ocenił prof. Andrzej Fal.

List do prezydenta i premiera

Prowadzący pytał o list, w którym dr Ratkowska domaga się zaprzestania badań na dzieciach. - U nas w Polsce niezgodne z prawem jest prowadzenie eksperymentów na zdrowych dzieciach. One podawane są zdrowym dzieciom. Dopuszczone, według prawa, są tzw. eksperymenty lecznicze na dzieciach chorych, gdy musimy znaleźć lek, który uratuje ich życie lub zdrowie. Dzieci praktyczne nie chorują na COVID-19, powikłania są marginalne - powiedziała dr Ratkowska. 

 

Dopytywana, czy nie jest potrzebne, jej zdaniem, szczepienie dzieci, przyznała: "tak uważam". - Dzieci nie chorują na COVID-19. Niemoralne jest mówienie, że mają być tarczą dla dorosłych. Dorośli powinni chronić dzieci, a nie odwrotnie - podkreśliła w Polsat News. 

 

- Powinniśmy zrobić duży zwrot w stronę leków, o których w przestrzeni publicznej w ogóle się nie mówi. Wyciszany jest temat leków, a lekarze, którzy stosują amantadynę, jak dr Bodnar są w jakiś sposób deprecjonowani - dodała. 

 

- Mamy prawodawstwo, które obowiązuje na całym świecie. Mamy badania i możliwość podania 12-latkom. Przesunięcie tej granicy w dół będzie trudne bądź niemożliwe z powodów prawnych prowadzenia badań. Pogłoski, że te badania są prowadzone na sześciomiesięcznych dzieciach na razie uważam za pogłoski. Jeśli tak się okaże, to uznam to za potężny skandal - mówił prof. Fal. 

 

Poprzednie odcinki programu dostępne są tutaj

red//Polsat News, Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie