Dzień Kolejarza. Gabriela Karaś pierwszą maszynistką Kolei Mazowieckich: "Trzeba być fighterką"

Polska
Dzień Kolejarza. Gabriela Karaś pierwszą maszynistką Kolei Mazowieckich: "Trzeba być fighterką"
Koleje Mazowieckie
- Mogę pokazać innym dziewczynom, że należy iść w wymarzonym kierunku. Mam nadzieję, że na kolejnych "licencjach" będzie nas przybywać - mówi pierwsza maszynistka mazowieckiej kolei

Marzyła, by jeździć ciężarówkami, ale wybrała pociągi. 25-letnia Gabriela Karaś wkrótce przystąpi do końcowego egzaminu na maszynistkę. Jest pierwszą kobietą w Kolejach Mazowieckich, która zdecydowała się zasiąść za nastawnikiem. - Czuję jakąś presję, bo chcę pokazać siebie z jak najlepszej strony. W męskim świecie trzeba być fighterką - powiedziała polsatnews.pl.

25 listopada świętują polscy kolejarze, między innymi maszyniści. Wśród nich pojawiają się także kobiety, ale w Kolejach Mazowieckich to Gabriela Karaś jako pierwsza zdecydowała się kierować pociągiem. 

 

- Byłam w szoku, gdy się o tym dowiedziałam - przyznaje 25-latka w rozmowie z polsatnews.pl.

 

Gdy zgłaszała się do pracy, spodziewała się, że na pewno spotka koleżanki-maszynistki. Na rozmowie kwalifikacyjnej dowiedziała się, że jest inaczej. Zdecydowała się jednak spróbować i "nie rezygnować ze swoich marzeń".

 

ZOBACZ: Nocne życie w pociągu. Co czyha za zasłoną przedziału?

 

Kilka lat wcześniej nie było oczywiste, że Gabriela zasiądzie u sterów lokomotyw. W szkole marzyła, by jeździć ciężarówkami.

 

- Skończyłam technikum mechaniczne, ale powiedziałam sama sobie: jestem kobietą, spróbuję czegoś innego - wspomina.

 

"Na początku nie dawałam sobie dużych szans"

 

Kolejne trzy lata przyszła maszynistka studiowała bezpieczeństwo wewnętrzne. Jak mówi, zawodowo próbowała różnych "damskich" fachów, ale w jej głowie ciągle pozostawała motoryzacja.

 

W końcu zainteresowała się pociągami, którymi przez wiele lat dojeżdżała do Warszawy. Zgłębiała tajniki ich budowy i obserwowała, jak na jej linii tabor zmieniał się na nowszy.

 

- Pewnego dnia dowiedziałam się, że Koleje Mazowieckie zorganizowały nabór na maszynistów. Napisałam CV, lecz nie dawałam sobie dużych szans. Jednak w czerwcu zeszłego roku przygotowywałam się już do niezbędnych badań - dodaje.

 

Obecnie Gabriela Karaś jest na końcowym etapie przygotowania do samodzielnego kierowania pociągami: jeździ pod nadzorem doświadczonego maszynisty. Obserwuje też sama siebie i ocenia, czy jej wiedza jest wystarczająca.

 

Gabriela jest o krok, by stać się pełnoprawną maszynistką. Musi jeszcze zdać najważniejszy egzamin, a na razie jej pracę w pociągu nadzoruje doświadczony pracownik KMKoleje Mazowieckie
Gabriela jest o krok, by stać się pełnoprawną maszynistką. Musi jeszcze zdać najważniejszy egzamin, a na razie jej pracę w pociągu nadzoruje doświadczony pracownik KM

 

"Trzeba być fighterką"

 

Kobieta ma za sobą o wiele dłuższą drogę. Wcześniej m.in. uzyskała licencję, czyli - jak wyjaśnia - "coś podobnego do prawa jazdy", lecz na pojazd trakcyjny.

 

- Później szkoliłam się na warsztacie i zdałam z tego test. Następnie jeździłam w pociągu jako obserwator pracy maszynisty - wylicza. By stać się pełnoprawnym maszynistą, musi jeszcze zaliczyć ostateczny egzamin.

 

ZOBACZ: Kolejowa katastrofa widmo. Encyklopedie milczą, mówić zaczęli świadkowie

 

Gabrielę można spotkać na wielu mazowieckich szlakach. Jeździ m.in. do Skierniewic, Działdowa, Siedlec czy Płocka. Zapewnia, że wielu współpracowników ją wspiera, ale przyznaje, że wybrała zawód "ciężki fizycznie i psychicznie".

 

- Kobieta jest delikatniejszym stworzeniem niż mężczyzna, ale gdy wkracza się w męski świat, trzeba być fighterką i iść pewnie przed siebie - uznaje.

 

Gabriela: jestem pierwsza, więc czuję presję

 

Maszynistka miała jednak momenty zwątpienia. Obawiała się, że zawiedzie kogoś, kto poświęca jej swój czas, uczy ją fachu i jej ufa.

 

- Jestem dość zawzięta i zawsze się denerwuję, gdy coś mi nie wychodzi. Jako pierwsza kobieta-maszynistka w KM czuję jakąś presję, chcę pokazać siebie z jak najlepszej strony - wyjaśnia polsatnews.pl.

 

Gabriela pokonuje nie tylko różne trasy, ale kieruje też różnorodnym taborem. Jej zdaniem, wymaga to sporego poświęcenia i długiej nauki.

 

- Inne są chociażby hamulce, podobnie jak w samochodzie ze sprzęgłem i bez niego. W pociągu operuje się rękoma, a w aucie rękoma i nogami - to także zasadnicza różnica - wymienia.

 

"Mam nadzieję, że będzie nas przybywać"

 

25-latka cieszy się, że jej śladem w Kolejach Mazowieckich idzie już kolejna kobieta. - Mogę pokazać innym dziewczynom, że należy iść w wymarzonym kierunku. Mam nadzieję, że na kolejnych "licencjach" będzie nas przybywać - mówi.

 

ZOBACZ: Pociąg z Okęcia do Modlina. Krąży nocą po Warszawie, pasażerowie nie mogą wyjść

 

Zapewnia, że wybór zawodu maszynisty ma wiele plusów. - Zdobywa się wiedzę na temat ruchu kolejowego i taboru. Ponadto, maszynista doświadcza pięknych widoków zza pulpitu, zupełnie innych od tych dostrzeganych przez pasażerów - wylicza.

 

"Fajnie jest wczuć się w pociąg"

 

Według Gabrieli Karaś, "fajnie jest, gdy człowiek wczuje się w pociąg". - To tak, jak z samochodem. Są tacy, którzy nie potrafią wysiąść zza kierownicy, inni nie mogą opuścić nastawnika - podsumowuje.

 

Pierwsza maszynistka Kolei Mazowieckich jest jedną z bohaterek serialu dokumentalnego "Pociągi". Premierowe odcinki w Polsat Play w poniedziałki o godz. 22:30, a także na platformie Ipla.

 

Gabriela Karaś kieruje pociągami różnego typu - od legendarnych EN57 (na zdjęciu), po najnowsze modeleKoleje Mazowieckie
Gabriela Karaś kieruje pociągami różnego typu - od legendarnych EN57 (na zdjęciu), po najnowsze modele

Łącznie, w Kolejach Mazowieckich pracuje ponad 900 pań - to prawie 1/3 pracowników tej spółki.

 

Wykonują różną pracę: są kierowniczkami pociągu, dyspozytorkami, dyżurnymi ruchu, zwrotniczymi, kasjerkami, informatorkami, pracują w zespołach naprawczych i szkoleniowych, wykonują prace biurowe, jak i przy utrzymaniu taboru.

 

Natomiast w Polsce, według danych z 2018 r. pracowało 18 maszynistek - podał Urząd Transportu Kolejowego. Średnia wieku wszystkich kierujących pociągami wyniosła wówczas 48 lat.

 

"Nadal brak jest zastępowalności pokoleń, a zatem najmłodsi maszyniści stanowią najmniej liczną grupę, trzykrotnie mniejszą w stosunku do liczby maszynistów zbliżających się do wieku emerytalnego" - przekazał wtedy UTK.

Wiktor Kazanecki/bas/ polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie